Resort uspokaja,PGNiG się martwi

Anna Bytniewska
21-09-2009, 00:00

PGNiG oszacowało,

Rosjanie nasilają presję na polski rząd

PGNiG oszacowało,

że w IV kw. może zabraknąć

0,5 mld m sześc gazu.

Dobrze, że magazyny

są już pełne.

Rozmowy polsko-rosyjskie utkwiły w martwym punkcie. Do kolejnego spotkania w sprawie międzyrządowego porozumienia regulującego biznesowe relacje w sektorze gazowym miało dojść po 15 września w Moskwie. Do piątku Ministerstwo Gospodarki nie miało odpowiedzi od Rosjan w sprawie terminu kolejnej tury rozmów.

Mamy czas

— Nadal czekamy. Zapewne chodzi o kwestie organizacyjne. Spotkanie na pewno odbędzie się we wrześniu — zapewnia Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki.

W podobnym tonie w piątek w "Dzienniku Gazeta Prawna" wypowiadał się Maciej Woźniak, główny doradca premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego. Dziennik uspokaja, że od 2010 r. zgodnie z kontraktem jamalskim Rosjanie muszą nam dostarczyć o 1 mld m sześc. gazu więcej, czyli nie 7,3, lecz 8 mld m sześc.

— Wolumeny gazu w kon-trakcie jamalskim zapisane są w gostach, czyli tak naprawdę otrzymamy nie 8, lecz około 7,4 mld m sześc. Ponadto od 2010 r. przestaje już obowiązywać w umowie klauzula elastyczności, pozwalająca zwiększyć lub zmniejszyć import gazu z Rosji o 10 proc. — mówi ekspert z branży gazowej.

Tymczasem 30 września kończy się krótkoterminowa umowa na dostawę do Polski 1,1 mld m sześc. gazu. Zawarły ją w tym roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) oraz rosyjski Gazprom. Była konieczna, bo z kontraktu na dostawy (2,3 mld m sześc. rocznie) nie wywiązała się kontrolowana przez Gazprom spółka RosUkrEnergo.

— W sezonie jesienno-zimowym 2009/10 damy sobie radę. Tak naprawdę mamy czas do lata 2010 r. na osiągnięcie porozumienia międzyrządowego z Rosjanami. Nie musimy niczego uzgadniać w pośpiechu — podkreśla Maciej Kaliski.

Będzie problem

PGNiG jest jednak zaniepokojone.

— Niepokoi nas zwłoka strony rosyjskiej w negocjacjach. Podejmujemy więc wszelkie działania, by zapewnić Polsce brakujące dostawy gazu z innych źródeł niż rosyjskie, ale ich efekt będzie widoczny najwcześniej w styczniu 2011 r. Wówczas będziemy mogli sprowadzać do Polski gaz z kierunku południowego przez połączenie gazociągowe z Czechami — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Tymczasem jeszcze w tym roku może zabraknąć gazu.

— Oceniamy, że w czwartym kwartale deficyt wyniesie około 0,5 mld m sześc. Nie wykluczam więc, że trzeba będzie wprowadzić ograniczenia w poborze gazu dla odbiorców przemysłowych — mówi Radosław Dudziński.

Zdaniem PGNiG, problem z całą siłą da o sobie znać już wiosną 2010 r., kiedy rozpoczyna się napełnianie magazynów gazu. W 2010 r. jego deficyt w bilansie energetycznym kraju może wynieść około 2,3 mld m sześc. Wszystko jest wypadkową zachowania Gazpromu, zimowych mrozów i potrzeb przemysłu.

— Jeżeli w najbliższym czasie nie dojdzie do podpisania aneksu międzyrządowego, postaramy się doprowadzić do podpisania aneksu na krótkoterminowe dostawy gazu — mówi Radosław Dudziński.

Podtrzymanie presji na PGNiG może być na rękę Gazpromowi. Gra toczy się o dużą stawkę: kontrolę nad EuRoPol Gazem przesyłającym rosyjski gaz przez Polskę na zachód Europy. Pocieszające jest to, że magazyny gazu, które mogą pomieścić 1,6 mld m sześc. paliwa, są prawie w całości zapełnione.

7,0

mld m sześc. Tyle gazu Polska kupiła od Rosji w 2008 r. Roczne zużycie paliwa ogółem wyniosło 13,9 mld m sześc.

Anna

Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Resort uspokaja,PGNiG się martwi