Resorty skarbu i zdrowia stawiają Polfom sprzeczne zadania

09-02-2004, 07:37

Ministerstwo Zdrowia popiera konsolidację Polf. Holding może jednak drogo za to zapłacić. Konsolidacja trzech państwowych Polf: Tarchomina, Warszawy i Pabianic i powołanie holdingu farmaceutycznego odpowiada polityce lekowej państwa na lata 2004-2008. Jednak zadania nowej grupy resort zdrowia wyobraża sobie nieco inaczej niż resort skarbu, który odpowiada za utworzenie grupy. Pod koniec roku spółka ma zadebiutować na giełdzie.

Niedźwiedzia przysługa

Leszek Sikorski, minister zdrowia, ma plan: głównym zadaniem holdingu farmaceutycznego będzie misja społeczna. Dopiero w drugiej kolejności firma ma powalczyć z zagraniczną konkurencją.

— Widzimy cztery cele utworzenia holdingu: funkcja społeczna, czyli zapewnienie szerokiego dostępu do leków. Holding ma być silną konkurencją dla zagranicznych firm z branży, co wpłynie na zmniejszenie wydatków refundacyjnych i da oszczędności dla budżetu. Ma też sprostać konkurencji na rynku UE, bo będzie inwestował w badania nad nowymi lekami — wyliczał Piotr Błaszczyk, z Ministerstwa Zdrowia (MZ), na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia.

Rachunek ekonomiczny resort spycha na drugi plan.

— Żeby wykonywać misję społeczną, trzeba mieć na to pieniądze. Więc właściwa kolejność to misja gospodarcza, a później obowiązki społeczne — uważa Janusz Koziara, szef Polfy Pabianice.

Porażka nie znajdzie ojca

Polfa Tarchomin to kamień w bucie nie tylko Józefa Woźniakowskiego, wiceministra skarbu odpowiedzialnego za konsolidację, ale nawet dwóch pozostałych kandydatów do połączenia. Miały być zyski, a jest strata i rezerwy na 20 mln zł — Tarchomin od dwóch lat oddaje szpitalom leki za darmo.

Stara zasada medyków: trzeba leczyć przyczyny, nie skutki choroby, w tym wypadku nie cieszy się wzięciem. Resort opracował, co prawda, projekt ustawy o restrukturyzacji szpitali, ale wierzyciele już dziś apelują do kogo tylko można o wstrzymanie prac nad bublem, który nie daje im szans na odzyskanie pieniędzy. Minister Sikorski nie odpowiedział na pytanie o wartość szpitalnych długów — zabroniła mu przewodnicząca komisji.

— Powstanie holdingu nie rozwiąże problemu szpitali, które nie płacą za nasz towar — powiedziała Anna Cieślak ze związku zawodowego pracowników Polfy Tarchomin.

Minister dba o pacjentów, ale kosztem Tarchomina. Nie dopuszcza możliwości, że mógłby wstrzymać dostawy leków dla szpitali. A firma dzięki temu może nie dożyć do spełnienia kolejnych zadań, które się przed nią stawia.

Na giełdę nie liczcie

Resort skarbu ma więc twardy orzech do zgryzienia.

— Nie można po prostu wstrzymać w Tarchominie produkcji do szpitali, ale mam świadomość, że dalsze dostawy — a tego oczekuje się od holdingu — już na starcie przekreślą szansę firmy na rynku — mówi Józef Woźniakowski.

Holding ma podobno produkować leki innowacyjne, podobno środki na inwestycje ma zdobyć na giełdzie. Kandydatem na szefa spółki jest — też podobno — Grzegorz Mroczkowski z departamentu restrukturyzacji i pomocy publicznej resortu skarbu.

— Żaden inwestor nie zaangażuje się w tak wątpliwą spółkę, którą na dodatek ma zarządzać urzędnik — mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha.

Okiem eksperta

Ta metoda się nie sprawdza

We wszystkich tego typu posunięciach rządu widać powody polityczne, a nie ekonomiczne. O wiele łatwiej uzyskać większe korzyści, sprzedając pojedyncze podmioty. Konsolidacje, tworzenie holdingów nie wpływa na zwiększenie wartości takiej firmy. W Polsce z prywatyzacji utworzono proceder, który trwa już drugie dziesięciolecie, przy czym powtarzane są ciągle te same schematy, które się nie sprawdziły.

Andrzej Sadowski

Centrum im. Adama Smitha

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Resorty skarbu i zdrowia stawiają Polfom sprzeczne zadania