'Resztówki' to obecnie największa bolączka MSP

24-02-2004, 13:40

ISB: Najtrudniejszym obecnie obszarem prywatyzacji dla Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) są tzw. “resztówki”, czyli pozostające w rękach MSP mniejszościowe pakiety wcześniej prywatyzowanych spółek, uważa Bogdan Kokoszka, dyrektor Departamentu Analiz i Prognoz w MSP. Często bowiem inwestorzy nie są już zainteresowani ich nabywaniem.

W sumie takich “resztówek” istnieje jeszcze ok. 1000 – według stanu na 30 września 2003 roku, Skarb Państwa posiadał w 453 spółkach od 49,9% do 25,0% oraz w 685 firmach poniżej 25%. Ich wartość stanowi znaczną kwotę potencjalnych dochodów do budżetu państwa.

“Ta taktyka salami prywatyzacyjnego, czyli dajemy w pierwszej fazie 10%, potem 15%, potem jeszcze jakąś część pod warunkiem realizacji pewnych zapisów w umowie prywatyzacyjnej, okazała się ślepą uliczką. Bo ktoś, kto realizował program prywatyzacyjny i podnosił np. kapitał spółki, docierał do posiadania 51% poprzez realizację swojego zobowiązania” – powiedział Kokoszka w wywiadzie dla agencji ISB.

Oznacza to sytuację, w której inwestor jest “czysty” wobec Skarbu Państwa, a jednocześnie nie ma obowiązku kupowania reszty udziałów będących jeszcze w posiadaniu MSP. Co więcej, nie jest tym zainteresowany, skoro ma już kontrolę nad daną spółką.

“To są problemy natury fundamentalnej. Właściciel ma już 51%, dodatkowo mógł kupić w międzyczasie udziały od pracowników. Tworzy to sytuację, w której Skarb Państwa posiada np. 20% akcji spółki, a inwestor nie chce ich kupić” – powiedział Kokoszka.

Pole manewru MSP w takich sytuacjach jest niewielkie. Dla przedsiębiorstwa byłoby prawdopodobnie najlepiej, gdyby nabył tę resztówkę inwestor, który ma nad nim kontrolę.

“I to oczywiście z nim się głównie rozmawia. Ale z zainteresowaniem bywa różnie i tutaj jest problem. Trudno w takich przypadkach negocjować ceny, trudno mówić o jakiejś premii, jeśli ogólnie nie jest on taką transakcją zainteresowany” – powiedział Kokoszka.

Proces utrudniają też procedury, które muszą być w przypadku sprzedaży małej “resztówki” takie same, jak przy realizacji większego projektu. Kokoszka zwraca uwagę, że “kontroler” procesu prywatyzacyjnego jest zainteresowany tym, jaką resort uzyskał cenę.

“Nie interesuje go aspekt menedżerski, czy gospodarczy. To jest pułapka. Po prostu nie wiadomo, co z tym fantem zrobić. Z jednej strony jest nacisk na maksymalizację ceny, z drugiej konieczność maksymalizacji efektywności gospodarczej” – powiedział.

Ostatecznie więc pojawiło się inne, raczej tymczasowe rozwiązanie.

“Jednym z możliwych wariantów jest wnoszenie takich resztówek do innych podmiotów, celem dokapitalizowania i prywatyzowania nowego podmiotu w całości. Ale taka konsolidacja nie zawsze jest możliwa i nie zawsze ma uzasadnienie ekonomiczne – nie wystąpi efekt synergii. Jest to więc recepta o ograniczonym zakresie zastosowania” – podsumował Kokoszka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / 'Resztówki' to obecnie największa bolączka MSP