Robaczyński: dążenie do zrównoważonego budżetu nie za wszelką cenę

PAP
19-07-2018, 07:22

Dążenie do zrównoważonego budżetu ma sens, ale nie jest to cel, do którego zmierzalibyśmy za wszelką cenę - mówi PAP wiceminister finansów Tomasz Robaczyński i zapowiada zmiany procedur budżetowych dotyczące m.in. przeglądów wydatków.

Według wiceministra planowanie budżetu na 2021 rok powinno się odbywać już na nowych zasadach.

PAP: Na początku czerwca rząd przedstawił założenia przyszłorocznego budżetu. Na jakim etapie prac teraz jesteśmy?

Tomasz Robaczyński, wiceminister finansów: Przekazaliśmy dysponentom wstępne kwoty wydatków wynikające ze wskaźników makroekonomicznych. Dysponenci zgłosili nam swoje propozycje i trwa proces negocjacji - weryfikacji potrzeb i priorytetów. Projekt budżetu zostanie następnie przekazany Radzie Dialogu Społecznego do zaopiniowania na 30 dni przed przesłaniem budżetu do Sejmu, co ma nastąpić do końca września.

PAP: Czy przyszłoroczne wydatki, o których Pan mówi, wzrosną w porównaniu do bieżącego roku?

T.R.: Wydatki generalnie rosną, rośnie bowiem PKB, ale przede wszystkim musimy kierować się zachowaniem stabilności sektora finansów publicznych, czego wymaga od nas Komisja Europejska i w czym pomaga nam stabilizująca reguła wydatkowa. W związku z tym wydatki nie mogą rosnąć na tyle, na ile chcielibyśmy, aby zaspokoić wszystkie potrzeby. Staramy się uwzględniać te, które są najistotniejsze. Reguła wydatkowa działa antycyklicznie, co oznacza, że teraz, w czasie dobrej sytuacji gospodarczej musimy i powinniśmy oszczędzać na gorsze czasy. Siłą rzeczy, kiedyś to nastąpi, co wynika z cykliczności koniunktury. Nie możemy sobie zatem pozwolić na to, by wydatki rosły w tempie nieograniczonym, tym bardziej, że przygląda się nam KE. Zobowiązaliśmy się, że w średnim okresie obniżymy deficyt strukturalny sektora finansów publicznych do 1 proc. PKB.

PAP: Czy można już coś powiedzieć o przyszłorocznym deficycie budżetowym, będzie niższy niż zaplanowany w tym roku 41,5 mld zł.

T.R.: Po pierwsze, jeszcze nie wiemy, jak zostanie zrealizowany tegoroczny budżet. Ponadto, deficyt budżetowy jest trochę takim mitycznym pojęciem, które funkcjonuje medialnie i na które zwraca się uwagę; podobnie jest w przypadku długu w ujęciu nominalnym. Ale tak naprawdę to, co jest istotne, to nie tyle deficyt budżetu państwa, ale deficyt sektora finansów publicznych, tj. w uproszczeniu - wszystkich jednostek realizujących zadania państwa. Deficyt budżetowy jest oczywiście istotnym składnikiem deficytu całego sektora, ale nie obejmuje całości. Podobnie jest z długiem publicznym; powiedzenie, że dług rośnie, albo jest duży, niczego nie mówi o zadłużeniu, bowiem tak naprawdę ważne jest to, na ile państwo może sobie pozwolić, jeśli chodzi o obsługę tego długu. Istotne jest zatem, aby patrzeć na te wskaźniki przyjmując jakiś punkt odniesienia, chociażby wzrost PKB. Kwota deficytu budżetowego pojawia się często w mediach, jako kluczowa liczba, ale do końca nie oddaje tego, co się dzieje w całym sektorze, a tym samym w finansach publicznych.

PAP: Czy w jakiejś perspektywie dążymy do zrównoważonego budżetu, czy jest sens zmierzać w tym kierunku?

T.R.: Sens jest, patrząc oczywiście od strony kondycji finansów publicznych i tego o co powinien dbać minister finansów. Deficyt budżetowy, nawet jeśli nie jest najważniejszą liczbą dla gospodarki, to jest jednak istotnym elementem deficytu całego sektora. Im mniejszy deficyt, tym lepsza sytuacja i bardziej stabilne finanse publiczne. Nie jest to natomiast cel, do którego dążylibyśmy za wszelką cenę.

PAP: Będzie dalszy wzrost dochodów podatkowych w przyszłym roku?

T.R.: Baza podatkowa jest stabilna - struktura PKB przesunęła się w stronę konsumpcji, a sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra. Dochody będą rosły w przyszłym roku, ale o ile - na razie nie chciałbym przewidywać.

PAP: Planowany jest przegląd wydatków pod kątem ich efektywności? Był to element reformy systemu budżetowego, którą resort finansów ogłosił w 2016 r.

T.R.: Przeglądy wydatków są prowadzone. Ale to jest proces bardzo trudny. Po pierwsze: musi uwzględniać priorytety rządu. Po drugie, przeglądy w formie, w jakiej są teraz prowadzone, zakładają ścisłą współpracę z dysponentami. To oznacza, że nie jest to kontrola prowadzona przez ministerstwo finansów, tylko wspólna praca nad systemem wydatków w danym obszarze. Tu zderzają się oczywiście poglądy ministra finansów z poglądami danego dysponenta. Po trzecie - bardzo trudne jest wniknięcie w meritum poszczególnych działów działając wyłącznie siłami ministra finansów. Idealny przegląd wydatków powinien być w zasadzie prowadzony przez ekspertów z danego obszaru, rynku.

PAP: Jakieś przeglądy zostały jednak zrobione.

T.R.: Były przeglądy np. dotyczące mieszkalnictwa, programu drogowego, wsparcia rolnictwa i w kilku innych drobnych sferach.

PAP: Co z nich wynika?

T.R.: Dostrzegamy pewne mankamenty niektórych polityk publicznych lub sfer wydatkowych. W niektórych przypadkach okazuje się, że trudno wskazać mierniki określające wartość dodaną poszczególnych programów; np. trudno jest ocenić co by się stało, gdyby danego programu nie było, jak zachowałby się rynek, jak zachowałaby się dana grupa społeczna. A taki właśnie powinien być efekt oceny. W ramach reformy budżetowej chcemy zmienić nieco formułę przeglądów wydatków oraz zinstytucjonalizować je w takiej formie, żeby rzeczywiście wpływały ostatecznie na alokacje budżetowe ustalane w trakcie negocjacji z poszczególnymi dysponentami. Rada Ministrów podejmując decyzje o budżecie widziałaby, gdzie i jakie występują niedociągnięcia, gdzie można zmienić strukturę wydatków czy też w ogóle z nich zrezygnować.

Myślimy też o zmianie klasyfikacji budżetowej, która precyzyjnie pozwoli wskazać, gdzie i na co przekazywane są środki. Obecna struktura budżetu nie zawsze pozwala na pozyskanie pełnych danych w tym zakresie. Kolejna rzecz to wieloletnie ramy finansowe oraz przegląd sektora finansów publicznych, czyli funkcjonujących w jego ramach jednostek, przegląd struktury tych jednostek i podjęcie działań, aby te jednostki działały efektywniej.

PAP: Na czym mają polegać?

T.R.: Nie wszystkie działania państwa powinny być realizowane przez jednostki budżetowe, czyli podmioty bezpośrednio powiązane z budżetem państwa. Tak może być w sytuacji, gdy wykonywanie jakiegoś zadania przynosi także dochody. Istnieją jednostki, które z jednej strony mogą realizować zadania państwa, a z drugiej działać równolegle na rynku. Ale ich efektywność jest niższa, jeżeli nie partycypują w wypracowywanych dochodach. Na podobnych zasadach działają obecnie agencje wykonawcze czy państwowe osoby prawne.

PAP: Chcecie zmotywować niektóre jednostki, aby zarabiały na siebie, a nie tylko czekały na pieniądze z budżetu i Ministerstwa Finansów?

T.R.: Warto się pokusić o dodatkowe wpływy, co może się przełożyć na efektywność tych jednostek czy zwiększenie wynagrodzeń w ramach ich struktur. Nie zawsze finansowanie czysto budżetowe jest właściwe. To wymaga jednak obszernego przeglądu, jednostek sektora publicznego jest bowiem bardzo dużo, mają różne formy i realizują różne zadania.

PAP: Czy wprowadzenie do procedury budżetowej wieloletnich ram budżetowych oznaczałoby, że w ustawie określana byłaby np. ścieżka obniżania deficytu budżetowego?

T.R: Generalnie chodzi o to, aby uzyskać obraz budżetu w dłuższej perspektywie. Obecnie to jest częściowo realizowane w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa i Aktualizacji Programu Konwergencji, ale na zasadzie dość dużej ogólności. Budżet jest jednak cały czas roczny, a zmiany, które następują w kolejnych latach są dość istotne. Chcielibyśmy mieć więcej szczegółów, na podstawie których prowadzona byłaby wieloletnia polityka budżetowa. Aczkolwiek nie jest to proste. Po pierwsze pojawia się pytanie, jak reagować na zmiany sytuacji gospodarczej i makroekonomicznej, na ile powinniśmy być związani wieloletnim budżetem.

Po drugie sprawa ma aspekt czysto medialny i psychologiczny. Ujawnienie budżetu na kolejne lata poniekąd wiąże i dysponentów, i opinię publiczną - jest tematem dyskusji. Co w sytuacji np. zmiany koniunktury czy zmiany priorytetów rządu bądź zmiany rządu w ogóle? Wówczas trzeba zmienić plan na kolejne lata, do którego wszyscy się już przyzwyczaili i którego oczekują. To element, który zawsze trzeba brać pod uwagę. OECD i Komisja Europejska popierają "wieloletniość" budżetów. Polska również, bo to pozwala prowadzić bardziej odpowiedzialną politykę budżetową, ale nie za wszelką cenę.

PAP: Kiedy zmiany w procedurach budżetowych zaczną być stosowane w praktyce?

T.R.: Myślę, że planowanie na 2021 r. powinno już odbywać się na zmienionych zasadach.

PAP: Potrzebna będzie zmiana ustawy o finansach publicznych. Na jakim etapie prac jest resort finansów?

T.R.: Wstępne koncepcje ustawy zostały przygotowane, ale projekty te musiały zostać poddane analizie z punktu widzenia praktyki procesu budżetowego. Minister finansów prof. Teresa Czerwińska, powierzając mi zadania związane z budżetem, nalegała również na wznowienie prac nad projektem. Obecnie funkcjonuje kilka zespołów, które pracują równolegle nad poszczególnymi rozwiązaniami. Chciałbym, aby założenia reformy ujrzały światło dzienne w tym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Robaczyński: dążenie do zrównoważonego budżetu nie za wszelką cenę