Rocca orze na ugorze

Marcel Zatoński
opublikowano: 09-08-2010, 00:00

Słubicka spółka ze 100 tys. zł kwartalnych przychodów i stratą jest wyceniana na NewConnect na... 40 mln zł.

Słubicka spółka ze 100 tys. zł kwartalnych przychodów i stratą jest wyceniana na NewConnect na... 40 mln zł.

40 mln zł — taka była w piątek wycena spółki Rocca, notowanego na rynku alternatywnym producenta kamiennych posadzek, którego przychody w I kwartale 2010 r. ledwo przekroczyły... 100 tys. zł (przy stracie netto 90 tys. zł). Jak komentują to władze spółki?

— Bardzo dobrze oceniam wartość rynkową naszej firmy — śmieje się prezes Bogusław Piłat.

Zaraz jednak poważnieje i dodaje, że prowadzi rozmowy z dużą niemiecką firmą w sprawie przejęcia przez nią pakietu akcji. Szczegółów nie chce podać.

— Jesteśmy na bardzo wstępnym etapie rozmów — mówi Bogusław Piłat.

Wysoka wycena to m.in. skutek niskiego free float spółki ze Słubic: 97 proc. jej akcji jest w rękach Bogusława Piłata i Violetty Lesiniewskiej-Piłat. Wejście na NewConnect nie było udane: z emisji Rocca chciała uzyskać 9 mln zł na budowę drugiego zakładu produkcji m.in. posadzek i blatów z kamienia oraz otwarcie 50 salonów w całej Polsce. Drobni inwestorzy objęli jednak akcje za zaledwie 620 tys. zł, a plany ekspansji rynkowej w 2008 r. brutalnie zweryfikował kryzys.

— Załamanie rynku bardzo nas dotknęło. Byliśmy zbytnimi optymistami, podpisaliśmy złe kontrakty z deweloperami. Kamienne elementy wystroju były montowane w apartamentowcach, gdy nasi klienci tracili płynność finansową. Musieliśmy godzić się na rabaty, a i tak ściągamy jeszcze ostatnie długi sprzed dwóch lat. Większość należności na szczęście już zwindykowaliśmy — tak prezes wyjaśnia słabe wyniki z początku roku (danych z II kw. jeszcze nie podał).

W tej sytuacji Rocca zmieniła strategię i stara się zdobyć nowe rynki. Zaczyna od biokominków — niewymagających połączenia z przewodem kominowym, a więc do postawienia w każdym miejscu.

— Chcemy z tym produktem trafić do większych polskich miast, a także do Niemiec. Problem w tym, że to wymaga dużo czasu na rozmowy z klientami. To jak orka na ugorze — mówi Bogusław Piłat.

Słubicka spółka pracuje też nad produktami łączącymi kamień z poliuretanami.

— Ten rok wreszcie powinniśmy zakończyć z zyskiem — deklaruje prezes Piłat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu