Ropa Brent zbliża się do strefy zagrożenia

Ole S. Hansen, Dyrektor ds. strategii rynków towarowych
opublikowano: 16-02-2012, 16:59

Cena ropy Brent w trakcie ostatniego miesiąca szybko rosła, by wczoraj osiągnąć najwyższy poziom od sierpnia, kiedy to rynek odczuł utratę libijskich źródeł zaopatrzenia.

U podstaw wzrostów leży szereg wydarzeń geopolitycznych, które zwiększyły ryzyko zaburzeń dostaw z krajów takich jak Libia, Syria, Nigeria czy Sudan, nie mówiąc o Iranie, trzecim eksporterze świata.

Wczorajszy skok do 120 dolarów za baryłkę pojawił się po tym, jak irańskie państwowe media ogłosiły uderzenie wyprzedzające przed zapowiedzianym na lipiec wprowadzeniem europejskiego embargo na irańską ropę – poinformowano o decyzji w sprawie wstrzymania dostaw do sześciu europejskich państw. Chociaż później ministerstwo ds. ropy naftowej zdementowało te doniesienia, pozwoliły nam one lepiej dostrzec, jak bardzo niekomfortowe są relacje z wieloma istotnymi światowymi producentami – dyskomfort jest tym większy, że nadwyżki mocy produkcyjnych występują właśnie w krajach leżących nad Zatoką Perską.

Od połowy grudnia, a w szczególności w ciągu ostatniego miesiąca, inwestujący w ropę reagowali na zaistniałą sytuację, koncentrując się wyłącznie na ryzyku strony podażowej – w rezultacie gromadzili długie pozycje na ropie Brent i WTI, sądząc, że prawdopodobieństwo wzrostów jest zdecydowanie wyższe od szans na spadki. Wpływ ryzyka geopolitycznego pogarszają panujące w Europie mrozy, które przyczyniły się do wzrostu konkurencji między europejskimi i azjatyckimi nabywcami ropy Brent – jej produkcja jest raczej niewielka i w rezultacie na rynku fizycznym rośnie przewaga popytu nad podażą, zaś ceny dostaw spotowych są obecnie wyższe od cen dostaw w przyszłości.

W tym samym okresie niewielką uwagę zwracano na wątpliwości związane ze stroną popytową, i to pomimo tego że zarówno OPEC, jak i Międzynarodowa Agencja Energii obniżyły swoje prognozy wzrostu popytu na ropę w 2012 głównie ze względu na wpływ kryzysu zadłużeniowego w strefie euro i ciągle wrażliwą gospodarkę globalną. Wzrostowi ceny ropy towarzyszył też powszechny wzrost bezpośredniego opodatkowania konsumentów – coraz większa część światowego dochodu rozporządzalnego przeznaczana jest właśnie na ropę. Ostatecznie wiąże się to (dokładnie tak, jak w 2011) z możliwością pogorszenia się fundamentów gospodarki, które z kolei może przełożyć się na spadki cen. Przy obecnych poziomach ropa Brent notowana jest 7,5% powyżej średniej z 2011, zaś jej cena w euro znajduje się obecnie mniej niż 2% poniżej szczytu z 2008 r., ponieważ hossie na rynku ropy towarzyszyło umacnianie się dolara.

Wspomniane trudne warunki na rynkach fizycznych w połączeniu z tym, że większość spekulacyjnych długich pozycji dotyczy cen spotowych, doprowadziły do poważnej zmiany krzywej ropy. W trakcie ostatniego miesiąca cena dostawy spotowej wzrosła o ponad 7 dolarów, podczas gdy w przypadku dostaw w przyszłości prawie nie drgnęła. Nachylenie w dół, zwane również backwardation, odzwierciedla obecne trudności zaopatrzeniowe, ponieważ cena dostaw natychmiastowych rosła szybciej od cen dostaw opóźnionych.

W sytuacji, w której inwestorzy koncentrują się wyłącznie na ryzyku związanym z zaburzeniami podaży, rynki ropy nie będą narażone na bessę, jednak jeżeli ceny utrzymają się na wysokim poziomie lub dodatkowo wzrosną, popyt zacznie spadać, co rezultacie zwiększy ryzyko korekty w dół. Kolejne kilka tygodni może mieć istotne znaczenie, ponieważ zbliżają się zaplanowane na 2 marca irańskie wybory parlamentarne, zaś państwa europejskie z coraz większą zaciekłością starają się uniknąć niewypłacalności Grecji. Na dodatek pojawia się też pytanie o to, jak towary – a w szczególności energia – zareagują na sytuację na rynku akcji, który wydaje się przeżywać pewien poślizg w czasie, gdy dolar zaczyna ponownie odnajdywać trwały trend wzrostowy?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ole S. Hansen, Dyrektor ds. strategii rynków towarowych

Polecane