Rosja Piotra Szewczyka

Danuta Hernik
28-06-2016, 22:00

Był tam ze sto razy albo więcej. Ma tysiące wspomnień, przygód i nawiązał dziesiątki przyjaźni z Rosjanami. Ale trudno z nim rozmawiać o tym kraju — za dużo tematów.

Po drugiej stronie Uralu zaczyna się azjatycka część Rosji. Perm, Jekaterynburg, dalej na północny wschód Chanty-Mansyjsk — Brama Syberii. To nie jest kierunek dla każdego. Trzeba lubić te klimaty.

Zobacz więcej

Piotr Szweczyk ARC

Na Ural, za Ural. Na przełomie XV i XVI w. ród Stroganowów otrzymał od władcy ogromne połacie ziemi i zezwolenie na budowę grodów warownych i obsadzanie ich załogą. Darowane tereny znajdowały się w Środkowym Uralu, w ziemi permskiej, w dorzeczu Kamy i Czusowoj. Stroganowowie zajmowali syberyjskie ziemie i osadzali na nich chłopów rosyjskich.

Rozwijali rolnictwo i eksploatowali bogactwa naturalne. Nie stronili od użycia siły w realizacji swoich celów. Dla zabezpieczenia granic swych posiadłości przed zagrożeniem ze strony Chanatu Syberyjskiego i dla dalszych podbojów wynajęli kozaka Jermaka Timofiejewicza Alanina, a on wraz ze swym zastępcą Iwanem Kolco (jekaterynburskie lotnisko nazywa się Kolcowo) i potężnym zbrojnym oddziałem zdobył w 1581 r. miasto Isker (obecnie Tobolsk) — stolicę chanatu. Tak ruszyła kolonizacja Uralu. Za kolonizatorami szli osadnicy, szukający poprawy bytu, awanturnicy liczący na łatwy zarobek, zesłańcy.

Z ropy i gazu. Większość syberyjskich miast wyrastała przy kopalniach i zakładach przemysłowych. Chanty-Mansyjsk, Surgut, Nieftiejugansk… Wśród licznie występujących na Uralu minerałów jest również złoto, którego największa kopalnia Siewiernaja znajduje się w Bieriezowsku koło Jekaterynburga.

Największe miasto Uralu — Jekaterynburg (przez pewien czas Swierdłowsk) w Obwodzie Swierdłowskim zostało założone na początku XVIII w. przez Wasilija Tatiszczewa, ojca rosyjskiego przemysłu wydobywczego. W zasadzie nie ma zabytków z tamtego okresu. W starej części jest XIX-wieczna ciekawa architektura, w nowszej — osiedla mieszkaniowe i obiekty przemysłowe. Warto zobaczyć bardzo nowoczesną stację metra Prospekt Kosmonautów. Najbardziej znaną, najwyżej położoną częścią miasta z XIX-wieczną zabudową jest Wozniesienskaja Gorka, gdzie niegdyś mieszkali najbogatsi obywatele.

W jednej z rezydencji, niestety zburzonej na początku lat 80. XX w., mieszkała rodzina kupca Ipatiewa. To tam więziono i rozstrzelano ostatniego cara Rosji i jego rodzinę. Wart odwiedzenia w Jekaterynburgu jest nowy polski kościół wybudowany w 1998 r. w miejscu poprzedniego p.w. św. Anny, który wzniesiono w latach 1882-84 ze składek wiernych i datku Alfonsa Koziełły-Poklewskiego, polskiego przemysłowca, jednego z najbogatszychprzedsiębiorców na Syberii w XIX w. Stary kościół w 1930 r. władza zabrała wiernym, a w latach 60. XX w. zburzyła.

Mity i legendy. Do Jekaterynburga można dojechać wiodącą przez Ural transsyberyjską linią kolejową z Moskwy. To miasto obrosło legendami i mitami, m.in. w związku ze śmiercią Romanowów w 1918 r. Po zastrzeleniu i dobiciu bagnetami członków rodziny carskiej, ciała zawinięto w prześcieradła, wrzucono na ciężarówkę i wywieziono do opuszczonych szybów kopalni na Uroczysku Czterech Braci. Zwłoki zostały rozebrane, kosztowności zrabowane, a ciała polane kwasem, porąbane siekierami i wrzucone do szybów. Aby zasypać je ziemią, do szybów wrzucono również granaty. Niedługo potem pojawiały się doniesienia, jakoby kaźń przeżyła córka cara Mikołaja II Anastazja albo że przeżył carewicz Aleksy. Według późniejszych zeznań Jankiela Jurowskie-

go, byłego zegarmistrza i fotografa, dowódcę oddziału bolszewików, który zamordował carską rodzinę, brakujące dwa ciała zostały pochowane w pobliżu kopalni. Potwierdziły to odkrycia archeologów, którym po prawie 90 latach od mordu udało się znaleźć dwa ciała należące do chłopca w wieku 12-13 lat i nieco starszej dziewczyny, najprawdopodobniej Anastazji.

Wielkie rzeki. Przez Syberię płynie siedem z piętnastu największych rzek Azji. Ob rodzi się w lodowcach Ałtaju. Wije się przez ponad cztery tysiące kilometrów, stanowiąc główną drogę wodną Syberii Zachodniej — chociaż w dolnym biegu zamarza na ponad pół roku. Jego dorzecze zajmuje niemal trzy miliony kilometrów kwadratowych z niezliczoną liczbą mniejszych i większych dopływów, w tym największym — rzeką Irtysz. Ob miejscami osiąga kilometr szerokości. Czasem nie widać drugiego brzegu. Łowiłem na nim ryby. W wodach syberyjskich rzek występuje kilkadziesiąt gatunków ryb, m.in. jesiotr, sterlet, łosoś syberyjski, sieja. Bardzo popularnym zajęciem są tam również polowania. Ale ja nie biorę w nich udziału, wolę łowić. Zresztą samo przebywanie na takich rzekach jak Ob czy Irtysz to już przygoda. Ich majestat, niestrudzony ruch i masa wody budzą wystarczająco dużo emocji.

Bardzo daleko. Przez granicę Kraju Permskiego i Obwodu Swierdłowskiego kilkakrotnie przepływa Czusowaja (dopływ Kamy). Ponadpięćsetkilometrowa rzeka toczy swe wody całymi wiorstami przez niezaludnione tereny. W jej dorzeczu powstały kopalnie uranu, który wydobywali skazańcy. Zesłańcy zaś wydobywali z niej złoto. Chętnie z rosyjskimi kolegami uczestniczę w spływach tratwami połączonymi z łowieniem ryb, nocowaniem na pustkowiu i innymi męskimi wyzwaniami. Widoki z rzeki są niesamowite. Przygoda warta przeżycia. Płyniemy nieraz trzy dni, z czego przez dwa nie ma żadnej łączności ze światem. Czasem przelatuje nad głowami śmigłowiec. Wreszcie docieramy do chat osadniczych, gdzie odbieramy samochody.

To baza na odludziu, gdzieś między Permem i Jekaterynburgiem. Można tam zobaczyć zdjęcia dawnej kopalni uranu. Są ślady prac prowadzonych przez geologów i fotografie naukowców, którzy prowadzili tam swoje badania. W okolicy są też piękne jaskinie. Organizator spływu powiedział nam, że jeśli komuś bardzo zależy, to sześć kilometrów dalej można wejść na drzewo i złapać zasięg telefonii komórkowej. Kiedyś właśnie koniecznie musiałem się skomunikować. Przeprawiłem się więc dalej, wspiąłem na drzewo i z gałęzi odbyłem ważną rozmowę telefoniczną.

Ludy Syberii. Spotkałem Chantów. Według kronik staroruskich to Jugrowie. Jugra to ich ojczyzna, obecnie Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny. To rdzenni mieszkańcy tajgi i tundry. Należą do tzw. grupy ugrofińskiej, do której zalicza się Chantów i Mansów żyjących między Uralem a Jenisejem — stąd nazwa okręgu. Jest jeszcze grupa samojedzka, czyli Nieńcy i Selkupowie żyjący w tundrze na zachód od rzeki Chatangi i w międzyrzeczu Obu i Jeniseju. Poszukiwania ropy naftowej i gazu oraz rozwój przemysłu dały Chantom możliwość rozwoju i zarobku, chociaż nie wpłynęły korzystnie na kultywowanie ich tożsamości etnicznej. Historycznie Chantowie to myśliwi i rybacy.

Dostawcy skór futerkowych, m.in. soboli. Zajmują się również hodowlą reniferów, miejscami bydła. To niewysocy ludzie, skupieni w licznych rodzinach. Część nadal prowadzi koczowniczy tryb życia, co się wiąże z mieszkaniem w sławnych stożkowych namiotach ze skór, tzw. czumach. Ale koczowników jest coraz mniej, a rodziny przeważnie mieszkają w stałych osadach. Bardzo piękny, barwny, tradycyjny strój Chantów uszyty jest ze skór i sukna.

Haftami i naszyciami nawiązuje do przyrody. Do tego dochodzą ozdoby kobiet — naszyjniki, opaski, kolorowe chusty. Chantowie zamieszkują Nizinę Zachodniosyberyjską, a więc ich tradycyjny pejzaż to tajga, Ob i Irtysz z dopływami, a w tle, na zachodzie, Ural. Im dalej na północ, tym częściej pojawiają się lasy i wreszcie tundra. Wśród Chantów wciąż żywy jest kult przodków, wiara w opiekuńcze duchy i nabożny stosunek do przyrody. Mają swój folklor i obrzędy, w których można to odczuć, np. kult niedźwiedzia. Mają własny język, ale można się z nimi z powodzeniem porozumiewać po rosyjsku.

Ruska bania. Jest jeszcze jedna syberyjska specjalność — łaźnia parowa. Ruska bania zbudowana jest z drewna — to mały domek, najlepiej z dwoma pomieszczeniami. W jednym znajdują się ławy do siedzenia, otaczające piec obłożony kamieniami, czyli serce bani, tzw. pariłka. Drugie to pomieszczenie wypoczynkowe, gdzie można napić się herbaty i pogadać. W tradycyjnej bani powinno się używać pieca opalanego drewnem. Kiedy kamienie nagrzeją się do czerwoności, polewa się je wodą. W ten sposób wytwarza się para. W wysokiej temperaturze organizm poci się intensywnie. Temperatura w bani osiąga około 70 stopni, wilgotność jest bardzo wysoka. Nieodzownym wyposażeniem bani są ulistnione witki brzozowe lub dębowe — tzw. wiernitki.

Służą do delikatnego biczowania ciała i wachlowania. Taki masaż witkami powoduje rozszerzenie porów i naczyń krwionośnych, a przez to lepsze oczyszczanie organizmu z toksyn i ukrwienie. Dodatkowo masaże naturalnymi witkami brzozowymi lub dębowymi, bogatymi w olejki eteryczne i inne substancje biologicznie aktywne, mają silne działanie bakteriobójcze, poprawiają przemianę materii i zapobiegają przedwczesnemu starzeniu skóry. Koniecznym uzupełnieniem rozgrzania ciała w bani jest schłodzenie go.

Banie są więc często ulokowanie przy strumieniu, rzece, jeziorze lub studni, z których można się polewać zimną wodą. Jeśli nie ma takiej możliwości, montuje się zbiornik pod gołym niebem. Może to być drewniana balia, w której mieści się cały człowiek. Na ogół wchodzi się do niej po drabince lub zaimprowizowanych schodkach. Niejednokrotnie dane mi było korzystać z bani syberyjskiej, a później studzić się w śniegu. W czasie moich licznych pobytów u nich zaprzyjaźniłem się z kolegami Rosjanami. I zaprosiłem ich do siebie. Ale nie mogłem ich gościć bez bani. Skończyło się na tym, że teraz mam własną saunę i „kupiel” opalaną drewnem. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Danuta Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Rosja Piotra Szewczyka