Czytasz dzięki

Rosja/ Sąd odroczył rozpoczęcie procesu apelacyjnego byłych szefów Jukosu

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 19-09-2005, 13:50

Sąd Miejski w Moskwie w poniedziałek odroczył do wtorku rozpoczęcie procesu apelacyjnego Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa, byłych szefów koncernu naftowego Jukos, skazanych w maju przez sąd pierwszej instancji na kary po 9 lat kolonii karnej za oszustwa podatkowe.

Sąd Miejski w Moskwie w poniedziałek odroczył do wtorku rozpoczęcie procesu apelacyjnego Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa, byłych szefów koncernu naftowego Jukos, skazanych w maju przez sąd pierwszej instancji na kary po 9 lat kolonii karnej za oszustwa podatkowe.

    Jako powód decyzji podano, że nie jest jasne, który z adwokatów Chodorkowskiego będzie go reprezentować przed sądem drugiej instancji.

    Sąd miał przystąpić do rozpatrywania skargi apelacyjnej byłych szefów Jukosu w minioną środę, jednak zmuszony był odroczyć rozpoczęcie procesu z powodu choroby obrońcy Chodorkowskiego, Gienricha Padwy.

    Padwa, który tydzień temu trafił do szpitala, poinformował w poniedziałek, że za dwa-trzy dni będzie w stanie podjąć się obrony swojego klienta.

    Tymczasem prokurator Dmitrij Szochin oświadczył, że Padwa pozostanie w szpitalu przez miesiąc, w związku z czym nie będzie mógł wziąć udziału w procesie.

    W tej sytuacji sąd zdecydował o dopuszczeniu do udziału w rozprawie apelacyjnej trzech innych adwokatów Chodorkowskiego - Antona Drela, Jeleny Lewiny i Denisa Diatlewa.

    Chodorkowski nie zgodził się jednak, by to oni bronili go w procesie apelacyjnym. Według niego, prawnicy ci znają akta sprawy tylko wyrywkowo i nie mogą reprezentować jego interesów przed sądem drugiej instancji.

    Biznesmen zaznaczył, że jeśli Padwa nie będzie w stanie podjąć się jego obrony, to obowiązki te zleci Jurijowi Szmidtowi, który bronił go przed Sądem Rejonowym.

    Drel, Lewina i Diatlew oświadczyli ze swej strony, że ich udział w rozprawie apelacyjnej byłby bezprawny, gdyż nie zawarli z podsądnym stosownych umów.

    Mimo sprzeciwu Chodorkowskiego oraz protestów Drela, Lewiny i Diatlewa sąd zobowiązał trójkę adwokatów do stawienia się we wtorek na rozprawie.

    Najbliższe dni mają ogromne znaczenie dla procesu, gdyż w środę nastąpi przedawnienie jednego z głównych zarzutów, za które Sąd Rejonowy w maju skazał Chodorkowskiego i Lebiediewa. Od wyników rozprawy apelacyjnej zależy też, czy Chodorkowski będzie mógł wystartować w wyborach uzupełniających do Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu) w jednym z okręgów w Moskwie, wyznaczonych na 4 grudnia. Dopóki wyrok się nie uprawomocni,przedsiębiorca może ubiegać się o miejsce w parlamencie. W poniedziałek rozpoczęła się rejestracja kandydatów.

    31 maja Sąd Rejonowy w Moskwie uznał Chodorkowskiego i Lebiediewa za winnych sześciu zarzucanych czynów, m.in. niepłacenia podatków, przywłaszczenia powierzonego mienia, działania na szkodę spółki i wejścia w zmowę przestępczą.

     Chodorkowski i Lebiediew od początku procesu, który trwał prawie rok, odrzucali oskarżenia, uważając je za sfabrykowane, a sam proces - za polityczny. Podobnego zdania byli politycy opozycji i obrońcy praw człowieka.

    Zdaniem części obserwatorów, oskarżenia wobec byłych szefów Jukosu są zemstą otoczenia Putina za popieranie przez koncern liberalnej opozycji lub odpowiedzią na plany polityczne samego Chodorkowskiego, który nie wykluczał startu w wyborach prezydenckich w 2008 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane