Rosja wstrzymała dostawy gazu na Ukrainę, tranzyt do UE bez zakłóceń

PAP
opublikowano: 01-01-2009, 17:19

Rosja całkowicie wstrzymała w czwartek dostawy gazu na Ukrainę, wskazując na długi Kijowa i otwartą kwestię cen tego surowca na 2009 r. Gazprom zapewnia, że do UE gaz jest dostarczany tranzytem przez Ukrainę w zakontraktowanej ilości 300 mln metrów sześciennych na dobę.

Premier Donald Tusk powiedział, że w Polsce "póki co" gazu nie zabraknie. UE wzywa Rosję i Ukrainę do dotrzymania zobowiązań w sprawie dostaw oraz apeluje o dalsze negocjacje między Moskwą a Kijowem. O rozstrzygnięcie sporu w kwestii dostaw gazu i o ich wznowienie zaapelowały do Rosji i Ukrainy Stany Zjednoczone. Także Gazprom mówi, że chce kontynuowania negocjacji.

Strona ukraińska twierdzi, że negocjacje gazowe zerwali Rosjanie.

Gazprom ostrzegał wcześniej, że nie zostanie podpisana żadna umowa na dostawy gazu na Ukrainę w 2009 roku, jeśli Kijów nie spłaci ponad 2 mld USD długów (należności za dostawy w 2008 roku wraz z odsetkami karnymi). Z kolei Ukraina uznała proponowaną przez Rosję cenę 250 USD za tysiąc metrów sześciennych za zbyt wysoką. Dotychczas cena ta wynosiła 179,5 USD.

Premier Donald Tusk, odnosząc się do informacji o wstrzymaniu przez Gazprom dostaw gazu na Ukrainę, mówił w niedzielę w TVN24: "Polska jest w sytuacji bezpiecznej - o ile w ogóle można mówić o pełnym bezpieczeństwie w relacjach energetycznych z Rosją. Ale jesteśmy w sytuacji takiej jak inne kraje europejskie, jesteśmy rzetelnym płatnikiem, wobec nas nikt nie ma żadnych zastrzeżeń".

Tusk dodał, że "ewentualnie pojawi się problem logistyczny, skoro przez Ukrainę ten gaz w dużej mierze do nas płynie, może być kłopot natury technicznej".

"Mamy spore zapasy (gazu). Jeśli - mam nadzieję - nie będzie jakichś szczególnie polarnych warunków, to nawet gdyby pojawiły się jakieś kłopoty, w tym tranzycie (gazu) przez Ukrainę, na razie mogę uspokoić wszystkich rodaków, że gazu póki co nie zabraknie" - podkreślił premier.

Ekspert rynku paliw i gazu Andrzej Szczęśniak ocenił w rozmowie z PAP, że jeśli konflikt rosyjsko-ukraiński w sprawie gazu będzie się przeciągał, to jego skutki może odczuć także Polska.

"Sytuacja jest potencjalnie groźna, konflikt może się zaostrzyć i przeciągać, a to może wpłynąć na ograniczenie dostaw gazu do Polski, a my mamy o wiele mniejsze zapasy gazu niż inne kraje UE. Gdyby okazało się, że zima będzie mroźna, Polska może mieć problem. UE nic nie grozi, Rosji zależy na dobrym wizerunku" - podkreślił Szczęśniak.

Dodał, że w przeciwieństwie do innych państw UE, Polska jest krajem, do którego gaz dociera "bocznym przyłączem" i z tego powodu w przypadku długotrwałego wstrzymywania dostaw na Ukrainę nasz kraj może mieć problemy.

Jego zdaniem Rosji będzie jednak zależało na wznowieniu dostaw gazu na Ukrainę, która jest obecnie dla niej "równorzędnym partnerem".

Czeskie przewodnictwo UE oraz Komisja Europejska wezwały Rosję i Ukrainę do dotrzymania zobowiązań w zakresie dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę do krajów UE. We wspólnym komunikacie wyrażono ubolewanie z powodu braku rozwiązania "handlowego sporu między Gazpromem a Naftohazem" wokół dostaw gazu z Rosji na Ukrainę.

Unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs po raz kolejny zapewnił, że KE uważnie śledzi rozwój wydarzeń. KE i czeskie przewodnictwo są w kontakcie zarówno ze stroną rosyjską, jak i ukraińską. "UE ufa, że może wierzyć w zapewnienia, iż dostawy gazu do UE nie będą zakłócone, co będzie dowodem wiarygodności jej dostawców gazu" - zaznaczył.

Zapewnienie, że mimo sporu z Rosją zakłóceń w dostawach rosyjskiego gazu dla UE nie będzie, złożyła w środę w telefonicznej rozmowie z szefem KE Jose Barroso premier Ukrainy Julia Tymoszenko.

Wcześniej do szefa KE zadzwonił także premier Rosji Władimir Putin, by - jak poinformowała KE w komunikacie - "wyjaśnić problemy w dostawach gazu między Rosją a Ukrainą oraz możliwe konsekwencje dla Europy".

Rosja zapewnia jedną czwartą unijnego zapotrzebowania na gaz; 80 proc. dostaw idzie przez Ukrainę.

"Mamy nadzieję, że Rosja i Ukraina będą w stanie rozstrzygnąć spór dotyczący zadłużenia i warunków dostaw w sposób przejrzysty i zgodny z zasadami rynkowymi" - napisał rzecznik Białego Domu Gordon Johndroe w oświadczeniu. "Dopływ energii na Ukrainę i do reszty Europy oparty na przejrzystych zasadach rynkowych jest sprawą zasadniczą dla stabilności i wiarygodności na regionalnym i globalnym rynku energetycznym" - podkreślił.

Negocjacje w sprawie dostaw gazu dla Ukrainy zostały zerwane z winy Rosjan - oświadczył Bohdan Sokołowski, pełnomocnik prezydenta Wiktora Juszczenki ds. bezpieczeństwa energetycznego. "Inicjatorem przerwania rozmów była strona rosyjska" - powiedział.

W czwartek rano Juszczenko i premier Tymoszenko we wspólnym oświadczeniu podkreślili, że Ukraina w pełni uregulowała długi wobec Rosji za gaz dostarczony w 2008 r.

W przesłanym PAP dokumencie ukraińscy przywódcy zaznaczyli, że nie mogą zgodzić się na cenową propozycję Gazpromu. "Według naszych obliczeń (...) cena rosyjskiego gazu dla Ukrainy powinna wynosić 201 USD za 1000 m sześc., a stawka jego tranzytu przez terytorium Ukrainy (do UE - PAP) nie powinna być niższa niż 2 USD za 1000 m sześc. na odcinku 100 kilometrów" - napisali Juszczenko i Tymoszenko.

Przesył gazu do Polski przez Ukrainę przebiega bez zakłóceń, ciśnienie gazu w punkcie zdawczo-odbiorczym w Drozdowiczach jest w normie - zapewniła w czwartek PAP rzeczniczka operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System Małgorzata Polkowska. Zaznaczyła, że w razie zakłóceń w dostawie Gaz-System wyda odpowiedni komunikat.

Także firmy energetyczne w Niemczech, Francji, Rumunii i Austrii informują w czwartek, że nie zaobserwowały zmniejszenia dostaw rosyjskiego gazu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane