Rosjanie nie pomagają w śledztwie ws. fałszywych świadectw weterynaryjnych - prasa

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 12-01-2006, 08:06

Prokuratura Rejonowa w Tarnowie prowadzi od listopada 2005 śledztwo w sprawie fałszowania świadectw weterynaryjnych dotyczących mięsa wołowego wysyłanego z Polski do Rosji. Dwa miesiące temu, za pośrednictwem Prokuratury Krajowej, śledczy zwrócili się do Rosji o udzielenie pomocy. Rosjanie dotąd nie udzielili odpowiedzi.

Prokuratura Rejonowa w Tarnowie prowadzi od listopada 2005 śledztwo w sprawie fałszowania świadectw weterynaryjnych dotyczących mięsa wołowego wysyłanego z Polski do Rosji. Dwa miesiące temu, za pośrednictwem Prokuratury Krajowej, śledczy zwrócili się do Rosji o udzielenie pomocy. Rosjanie dotąd nie udzielili odpowiedzi. Prokuratura chce poprosić o pomoc także Litwinów - pisze "Dziennik Polski".

O podejrzeniu popełnienia przestępstwa zawiadomił Główny Lekarz Weterynarii. Fałszywe świadectwa miał rzekomo wystawiać jeden z lekarzy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Tarnowie. W PIW nie potrafią odpowiedzieć, jak mogło dojść do sfałszowania druków ścisłego zarachowania. Inspektorat czeka na wyniki postępowania prokuratorskiego.

"To skomplikowane śledztwo, które wymaga szeregu ekspertyz, opinii biegłych, zeznań świadków. Jest wiele wątków do wyjaśnienia i konieczna jest pomocy prawna także za granicą, co może potrwać" - zwraca uwagę prokurator Bożena Owsiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Nie wyklucza, że w proceder jest zamieszana zorganizowana grupa przestępcza.

Wiadomo, że zakwestionowane świadectwa dotyczące wołowiny miały numery identyfikacyjne przypisane województwu lubelskiemu i dotyczyły filii zakładów mięsnych działających na terenie Tarnowa. Stąd tarnowska prokuratura współpracuje m.in. z prokuraturą lubelską. Zwróciła się też o pomoc do władz rosyjskich. Dotąd otrzymała jedynie 24 kserokopie dokumentów weterynaryjnych, zakwestionowanych przez rosyjskie służby graniczne.

"My prosimy o udostępnienie oryginałów świadectw weterynaryjnych. Tylko one mogą być przedmiotem analiz, ekspertyz fachowców. Tymczasem strona rosyjska nie odpowiada, pozostaje czekać i liczyć na dobrą wolę Rosjan. Chcielibyśmy też przesłuchać przedstawicieli moskiewskich firm - odbiorców mięsa. Dotychczasowy brak współpracy ze strony rosyjskiej utrudnia nam śledztwo, ale będzie ono kontynuowane" - zapewnia prok. Owsiak.

Tarnowska prokuratura zamierza też dotrzeć do przewoźników i kierowców samochodów, które przekraczały granicę wioząc podejrzane mięso. Ich numery rejestracyjne widnieją na zakwestionowanych świadectwach weterynaryjnych. Ślady prowadzą m.in. na Litwę i Prokuratura Rejonowa zamierza i tam zwrócić się o pomoc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane