Rosjanie trzymają PGNiG w szachu

Anna Bytniewska
opublikowano: 13-05-2009, 00:00

Do września PGNiG i jego odbiorcy nie muszą się martwić. Ich spokój w zimie zależy już tylko od polityków.

Gazprom dostarczy Polsce dodatkowo 1,1 mld m sześc. gazu. To za mało

Do września PGNiG i jego odbiorcy nie muszą się martwić. Ich spokój w zimie zależy już tylko od polityków.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) ma za sobą jeden z gorszych kwartałów w historii: spadały ceny ropy naftowej (jedno z najbardziej intratnych dotąd źródeł zysku spółki), Gazprom ograniczył dostawy gazu, a projekt Skanled, który miał nas uniezależnić od surowca z Rosji, zakończył się fiaskiem. To wszystko boleśnie odbiło się na pozycji spółki. Co gorsza, ciągle nie wiadomo, ile gazu PGNiG sprzeda w tym roku i czy na tym zarobi.

Wynik pod kreską

Po pierwszym kwartale przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 6,4 mld zł grupa miała stratę netto na poziomie 399 mln zł. To spadek o 151 proc. w porównaniu z I kw. 2008 r. Marża PGNiG ze sprzedaży gazu wysokometanowego po trzech miesiącach roku wyniosła minus 23 proc. Zarząd twierdzi, że to skutek wysokich kosztów gazu z importu. Wyniosły one w pierwszym kwartale 5,1 mld zł i wzrosły o 86 proc. w porównaniu z takim samym okresem ubiegłego roku. Nadal nie bilansuje się zaopatrzenie w gaz. PGNiG co prawda parafowało kontrakt z Gazpromem na jego dostawy do Polski w 2009 r., ale nie pokrywa on w pełni deficytu, jaki powstał na skutek wstrzymania na początku roku importu gazu (2,5 mld m sześc. rocznie) przez powiązane z Gazpromem RosUKrEnergo (RUE).

Na zapasy wystarczy

Nowa krótkoterminowa umowa z rosyjskim potentatem ma obowiązywać tylko do końca września 2009 r. W ramach kontraktu PGNiG będzie mogło kupić jedynie 1,1 mld m sześc. gazu. Jego cena będzie podobna do tej, którą otrzymujemy w ramach kontraktu jamalskiego.

— Porozumienie z Gazpromem umożliwi nam pełne zapełnienie magazynów gazu na zimę — podkreśla Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG.

Zarząd PGNiG nie ukrywa, że w IV kw. 2009 r. zabraknie jednak 400-500 mln m sześc. błękitnego paliwa. Wyeliminowane z rynku RUE dostarczało PGNiG bowiem nie 1,1, lecz 2,5 mld m sześc. gazu rocznie.

— Nasi rosyjscy partnerzy chcą, aby dostawy od października 2009 r. odbywały się już w ramach wynegocjowanego porozumienia międzyrządowego — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Obawy przemysłu

Polski monopolista liczy na to, że w tym roku przemysł, główny odbiorca gazu, ze względu na dekoniunkturę zużyje mniej paliwa.

— Na razie nic nie wskazuje na to, by spółki chemiczne ograniczały w najbliższym czasie produkcję. Wszyscy spodziewają się odbicia na rynku nawozów azotowych. Jeżeli nadejdą chłody, a gazu będzie brakować, przemysł może mieć problem. Do końca roku chemia potrzebuje 2,2 mld m sześc. surowca — mówi Jerzy Majchrzak z Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Polska i Rosja rozpoczęły rozmowy w sprawie dostaw gazu do Polski od października 2009 r. w ubiegłym tygodniu. Spornych kwestii jest wiele. Najtrudniejsze dotyczą EuRoPol Gazu, spółki zajmującej się tranzytem rosyjskiego gazu gazociągiem jamalskim. PGNiG i Gazprom mają w niej po 48 proc. akcji i inaczej postrzegają kwestię wysokości stopy zwrotu z jej kapitału. Gazprom chce przesyłać gaz na Zachód po najniższych kosztach, polska strona — wręcz przeciwnie. Polacy naciskają na budowę II nitki gazociągu, Rosjanie na razie wolą kłaść rurę przez Bałtyk.

Anna

Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy