Rośliny energetyczne potrzebują wsparcia

BAW
opublikowano: 09-03-2011, 00:00

Pod produkcję biomasy wykorzystujemy w Polsce zaledwie 10 tys. hektarów.

Pod produkcję biomasy wykorzystujemy w Polsce zaledwie 10 tys. hektarów.

— Aby sprostać wymaganiom elektrowni i elektrociepłowni, plantacji roślin energetycznych powinniśmy mieć ponad 350 tys. hektarów — uważa Ryszard Gajewski, prezes Polskiej Izby Biomasy (PIB).

Energetyka w Polsce w 2010 r. wykorzystała 4,5 mln ton biomasy. Jej zużycie będzie rosło, bo coraz więcej kotłów przystosowuje się do spalania i współspalania biomasy. Założenie hektarowej plantacji wierzby energetycznej kosztuje około 7,5 tys. zł, a miskantusa — 16-18 tys. zł. O pierwszych zbiorach można mówić po trzech latach, a kolejne następują co 3-4 lata. I tak najwyżej przez 20-25 lat.

Jeszcze dwa lata temu rolnicy mogli uzyskać zwrot prawie 50 proc. kosztów na założenie wieloletnich plantacji roślin energetycznych. Teraz już nie.

— Energetyka traktuje producentów biomasy jak kopalnie. Ogłasza przetarg i liczy na to, że u bram staną zastępy pojazdów wyładowane biomasą. A to nie jest tego typu paliwo. Powinno się je stosować tylko lokalnie, w promieniu nie większym niż 50-70 km od miejsca wytworzenia — mówi Ryszard Gajewski.

Według prezesa PIB należałoby jasno określić zasady, podpisać wieloletnie umowy, określające wielkość plantacji, sposób przetworzenia biomasy i ścieżkę cenową. Dla rolnika decyzja o założeniu takiej plantacji jest zobowiązaniem na wiele lat. Musi wiedzieć, jakich dochodów może się spodziewać, od czego będą zależały. Tymczasem brakuje takiej jasnej i spójnej polityki.

Dlatego nie wykorzystujemy możliwości, jakimi dysponujemy. W Polsce jest sporo ziemi gorszych klas: czwartej i piątej, ale nie przeznaczamy tego gruntu np. na cele energetyczne. Rynek się nie rozwija. Od pięciu lat skala upraw praktycznie się nie zmienia.

Na dodatek przedstawiciele firm meblarskich skarżą się, że energetyka przyczynia się do wzrostu cen drewna i jego odpadów, ponieważ je skupuje i spala. A będzie jeszcze gorzej, bo popyt na biomasę wzrośnie w najbliższych 2-3 latach z obecnych kilku do kilkunastu milionów ton rocznie. Ciekawe, skąd firmy energetyczne wezmą tyle surowca, skoro najpopularniejszej obecnie biomasy, którą jest drewno, już zaczyna brakować, a plantacje roślin energetycznych zajmują w Polsce jedynie 10 tys. hektarów.

Ministerstwo Gospodarki pracuje nad nowelizacją rozporządzenia regulującego rynek biomasy, w szczególności drzewnej, w którym określi jej rodzaje i możliwość wykorzystania na cele energetyczne.

7,5

tys. zł Tyle kosztuje założenie hektarowej plantacji wierzby energetycznej. Taka sama plantacja miskantusa kosztuje już

16-18

tys. zł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BAW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu