Rosnące ceny ropy nie przestraszyły rynków USA

Piotr Kuczyński
29-07-2004, 00:00

Wczoraj na rynek w USA trafiały złe albo neutralne informacje. Inwestorzy zaniepokoili się rosnącą do 21-letniego maksimum ceną ropy naftowej. Wzrost był wynikiem zamieszania wokół Jukosu, więc teoretycznie nie było to nic poważnego, bo przecież Rosja dostarczy to, co ma dostarczyć. Problem jednak w tym, że przy okazji mówiono dużo o ropie. Na przykład wenezuelski minister ds. ropy stwierdził, że OPEC nie może już zwiększyć produkcji. Jeśli do sprawy Jukosu i różnych tego typu wypowiedzi dodało się informacje o spadających zapasach benzyny, to rzeczywiście nie było się z czego cieszyć. Dane makro też były złe. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły nieznacznie, a bez samochodów spadły. Nieco pomógł raport Fed, zwany Beżową Księgą. Co prawda rewelacji tam nie było, bo stwierdzono, że co prawda trwało ożywienia gospodarcze, ale w kilku dystryktach sygnalizowano spowolnienie. Stwierdzono również, że nie widać poważnej presji inflacyjnej i to tuż po 20.00 podniosło indeksy. Nie był to jednak raport, który mógłby zmienić kierunek ruchu indeksów.

Również analitycy dodali swoje trzy grosze. UBS obniżył rekomendację dla wytwórców sprzętu do produkcji półprzewodników i samych producentów półprzewodników, a JP Morgan dla pierwszego z tych sektorów. Indeksy mocno spadały, ale pod koniec sesji okazało się, że nic złego się nie stało. Ostatnia godzina należała do byków, a duże straty zostały zamienione na zyski. Ta zwyżka była wynikiem braku podaży przy testowaniu wsparcia, a to każe z respektem traktować obóz byków i znacznie zwiększa szanse na pozytywne zakończenie tygodnia.

Dzisiaj rynki powinny dostać impulsy z trzech stron. Jeśli byki będą miały trochę szczęścia, to indeksy powinny ruszyć na północ. Najważniejsze wydaje się wydarzenie spoza sfery gospodarki – dzisiaj kończy się w USA konwencja Partii Demokratycznej. Niby nic, ale od dawna służby i administracja tak straszyły możliwym atakiem terrorystów właśnie podczas tej konwencji, że sam brak takiego ataku będzie elementem bardzo pozytywnym (aczkolwiek wybitnie nietrwałym). Drugim elementem będą wyniki spółek. Jest ich dzisiaj dużo i trudno którąś z firm wyróżnić. Inwestorzy będą zwracali uwagę przede wszystkim na prognozy, a nie same raporty kwartalne. Te prognozy muszą być naprawdę bardzo dobre, żeby pomóc obozowi byków. Ostatnim elementem są dane makro. Tygodniowa zmiana zatrudnienia w USA w sposób jedynie umiarkowany wpłynie na rynek, ale może być ostatnim elementem pasującym do całej układanki. Warto też zwrócić uwagę na indeks kosztów zatrudnienia za drugi kwartał. Wątpię, żeby mocno wzrósł, bo rynek pracy wcale nie jest w dobrej kondycji, ale gdyby jednak wzrost był znacznie większy od prognoz, to rynek zacząłby się bać inflacji.

U nas, po wtorkowej sesji w USA, można było wczoraj oczekiwać dobrego otwarcia, ale nic z tego nie wyszło i to nawet nie z powodu sprawy Jukosu. Rynek czekał na decyzję RPP, a dobrze zachowywał się jedynie PKN Orlen, bo „Rzeczpospolita” na pierwszej stronie przypomniała sobotnie informacje o liście ConocoPhilips w sprawie inwestycji tej firmy w PKN. Podniesienie stóp procentowych przez RPP (uważam, że szkodliwe) praktycznie nie wywołało reakcji i trudno się dziwić – wszystko już było zawarte w cenach. Dopiero słabe dane z USA podziałały naprawdę negatywnie. Szczególnie słaby był ciągle sektor bankowy, a bardzo niekorzystne było to, że wyraźnie wzrósł obrót. Co prawda tylko kilka spółek miało na to wpływ, ale to może być początek większego ruchu i to ruchu na południe.

Generalnie fundusze czekają na wyniki spółek i na wyjaśnienie sytuacji w USA. Żaden z zarządzających nie jest przecież przekonany, że jedna sesja w Stanach wszystko zmieniła. Musimy i my czekać na większe zdecydowanie jednej ze stron. W dalszym ciągu indeksy są w łagodnym trendzie wzrostowym, ale sytuacja techniczna pogarsza się z każdą kolejną sesją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rosnące ceny ropy nie przestraszyły rynków USA