Rośnie konkurencja dla akcji za oceanem

Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI
22-03-2018, 22:00

Postępujący wzrost rentowności obligacji — nie tylko skarbowych, ale też korporacyjnych — jest jednym z czynników, które odróżniają obecną zawieruchę na Wall Street od wielu innych korekt od czasu globalnego kryzysu finansowego.

Niedawno karierę wśród internetowych komentatorów robił wykres pokazujący, że rentowności bonów skarbowych w Stanach Zjdnoczonych urosły powyżej stopy dywidendy dla S&P 500 (wynosi zaledwie około 1,8 proc.). Jakkolwiek nie traktujemy tego porównania jako wiarygodnego wyznacznika, to jednak trzeba przyznać, że amerykańskie akcje stają się coraz mniej atrakcyjne względem papierów dłużnych, także jeśli porównać inne kryteria. Bezpośrednią konkurencją dla akcji są obligacje korporacyjne. Tymczasem rentowności nawet papierów emitowanych przez spółki o najwyższym ratingu kredytowym (AAA) urosły do około 3,4 proc., najwyżej od… ośmiu lat.

W przypadku akcji za wyznacznik długoterminowej atrakcyjności przyjmuje się często wskaźnik P/E (cena/ zysk) w wersji prof. Shillera (tzw. CAPE). Nawet mimo ostatniej korekty przekracza on ciągle pułap 32. Po odwróceniu tej wartości otrzymujemy tzw. earnings yield na poziomie około 3 proc. Z naszych obliczeń wynika, że rentowności papierów korporacyjnych najlepszych emitentów po raz pierwszy od ponad dziewięciu lat znalazły się powyżej tej miary atrakcyjności akcji.

Owszem, wskaźnik CAPE bywa krytykowany z rozmaitych powodów, ale dokładnie do tych samych wniosków prowadzi model AIEA (relacja wartości akcji względem wszystkich aktywów finansowych w USA), który obecnie prognozuje nieco ponad 3-procentowe roczne stopy zwrotu z S&P500w horyzoncie 10-letnim.

Wygląda więc na to, że wraz z odchodzeniem Fedu od kontrowersyjnejpolityki ultraniskich stóp procentowych powszechne zjawisko „pogoni” za spadającymi rentownościami aktywów („yield chasing” — kupowanie coraz bardziej ryzykownych aktywów w celu uzyskania jako takiej dochodowości) ulega odwróceniu. Rentowności rosną, co może też promieniować na rynek akcji w Stanach Zjednoczonych, skoro ich wyceny przestają być konkurencyjne dla papierów dłużnych, nawet tych relatywnie bezpiecznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rośnie konkurencja dla akcji za oceanem