Rośnie liczba emitentów skupujących swoje akcje

Artur Szymański
opublikowano: 14-12-2001, 00:00

Bessa sprawia, że coraz więcej firm skupuje z rynku własne akcje. Rekordzista — PPWK — ma już walory uprawniające do wykonywania 32 proc. głosów na WZA. Choć spółki deklarują umorzenie skupionych walorów, nie wiadomo na pewno, czy tak się stanie.

Proces buy-backu przeprowadza dziewięć spółek publicznych. Wszystkie deklarują, że po osiągnięciu zakładanego poziomu głosów na WZA, walory zostaną umorzone, przez co kapitał akcyjny się obniży. Są to jednak deklaracje, w większości przypadków nie poparte uchwałami walnych zgromadzeń.

Tylko akcjonariusze Relpolu zatwierdzili umorzenie walorów swojej firmy. Ma to nastąpić do końca maja 2002 r. Pozostali emitenci nie podają terminów obniżenia kapitałów zakładowych. Stwarza to szerokie pole do działania dla zarządów, które mimo zapowiedzi mogą zdecydować się np. na sprzedaż skupionego pakietu inwestorom strategicznym bądź finansowym.

Skupowanie przez spółki własnych akcji jest zazwyczaj korzystne dla akcjonariuszy. Powoduje bowiem, że wskaźnik EPS (zysk netto przypadający na jedną akcję) relatywnie rośnie, jako że dodatni wynik finansowy rozkłada się na mniejszą liczbę akcji. Analogicznie, gdy spółka ma straty netto, ujemny EPS po umorzeniu części akcji osiągnie niższą wartość nominalną. W ten sposób spółki mają możliwość poprawy swych wskaźników: EPS, ceny do wartości księgowej (C/WK) oraz ceny do zysku (C/Z). Podnosi to atrakcyjność walorów i może doprowadzić do zwiększenia na nie popytu.

To nie koniec możliwości oddziaływania na własny kurs. Nabywanie niewielkich pakietów papierów po cenach nieznacznie przekraczających kurs z zamknięcia sesji dnia poprzedniego powoduje, że popyt na akcje jest podtrzymywany. Dzięki temu kurs, jeśli nawet nie rośnie, to przynajmniej nie spada w szybkim tempie. Sztucznie hamuje to techniczne korekty spadkowe i utrzymuje wysokie poziomy notowań, nawet mimo braku przesłanek fundamentalnych. Postępują tak praktycznie codziennie wszyscy emitenci skupujący swoje akcje.

Na skup akcji własnych decydują się przeważnie spółki małe. Powody są co najmniej dwa.

— Przede wszystkim przy niskiej wycenie rynkowej małe spółki umarzają akcje, broniąc się przed tanim i nie kontrolowanym przejęciem, z racji znacznego ich niedowartościowania. Dzielą się w ten sposób z akcjonariuszami wypracowanym zyskiem traktując buy-back jako lepszą alternatywę, niż wypłata dywidendy — ocenia Paweł Gwiazda, analityk PBK AM.

Jedyną dużą spółką prowadzącą skup własnych akcji jest BRE Bank. Członkowie zarządu i rady nadzorczej rozpoczęli poważne zakupy akcji banku na początku 2001 r. Początkowo działali pojedynczo. W sierpniu utworzyli oni Menedżerską Grupę Inwestycyjną, za pośrednictwem której dalej zwiększali swoje zaangażowanie — jak głosi komunikat — „kierując się przekonaniem o fundamentalnym niedoszacowaniu przez rynek akcji BRE Banku”. Niedługo później do zakupu akcji dołączył BRE Bank, który traktował je jako inwestycje portfelowe. Akcje miały być odsprzedane inwestorowi finansowemu.

Jednak ostatnio zarząd BRE poinformował, że w kwietniu 2002 r. zaproponuje na WZA umorzenie części kapitału akcyjnego oraz wypłatę dywidendy wysokości 10 zł na akcję. W obliczu planów obniżenia kapitału akcyjnego i jednoczesnej wypłaty rekordowej dywidendy trudno oprzeć się wrażeniu, że Menedżerska Grupa Inwestycyjna BRE dba przy okazji o własne portfele.

Oprócz spółek publicznych, skup własnych akcji prowadzi także siedem narodowych funduszy inwestycyjnych. Jeszcze do niedawna nie mogły one czynić tego oficjalnie. Kategorycznie sprzeciwiał się temu Skarb Państwa. Fundusze kupowały więc swoje akcje informując, że czynią to w celu dalszej ich odsprzedaży inwestorom finansowym. Spór między NFI a SP rozstrzygnął sąd apelacyjny przyznając rację pierwszej ze stron. W uzasadnieniu wyroku sąd orzekł, że umorzenie akcji nie godzi w interesy akcjonariuszy. Ułatwiło to znacznie życie funduszom zainteresowanym skupowaniem walorów w celu ich umorzenia.

— Tak naprawdę nie wiadomo było, komu konkretnie NFI miałyby sprzedawać swoje akcje. Teraz mogą je po prostu umorzyć. Fundusze nie będą przecież istniały wiecznie i kiedyś ich działalność dobiegnie końca. Być może będzie się to odbywać właśnie poprzez buy-back i umarzanie walorów — ocenia Iwona Kubiec, analityk DM Elimar.

Jednak wczoraj NFI Octava poinformował, że minister skarbu wniósł pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie o unieważnienie dwóch uchwał NWZA z października, dotyczących umorzenia akcji Skarbu Państwa i obniżenia kapitału zakładowego.

Procesu buy-back nie można jednak traktować tylko jako uniwersalnego leku na poprawę wskaźników ekonomicznych i sposobu na wzrost kursu.

— Umarzanie akcji ma też swoje wady. Powoduje to spadek ich płynności, co nie jest przyjmowane z aprobatą, zwłaszcza przez dużych inwestorów instytucjonalnych — pokreśla Paweł Gwiazda.

Jednak dla inwestorów o krótkoterminowym horyzoncie lokowania kapitału walory spółek skupujących swoje akcje, m.in. Relpolu, Apatora, Prochemu czy prawie połowy narodowych funduszy inwestycyjnych, mogą z pewnością być atrakcyjną lokatą kapitału

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy