Rozgrywka między gigantami nabiera tempa

Marcin Goralewski, Agnieszka Berger
18-11-2004, 00:00

Wyścig o to, kto pierwszy zrobi z Elektrimu wydmuszkę, nabiera tempa. Wkrótce od peletonu oderwą się wierzyciele. Ale do mety daleko.

Niebawem w sądzie znajdzie się wniosek o upadłość Elektrimu. Takie przynajmniej krążą plotki, ale to podobno bujda na resorach. Tak twierdzą najbardziej podejrzani — obligatariusze, którym spółka winna jest około 2 mld zł.

Zajmujemy majątek

— Mamy wobec Elektrimu inne plany. Przymierzamy się do postawienia długu w stan natychmiastowej wymagalności. Właśnie piszemy instrukcje dla powiernika — mówi przedstawiciel dużego wierzyciela.

Kilka dni temu powiernik emisji uznał, że Elektrim złamał warunki porozumienia dotyczącego spłaty długu. Poszło o zajęcie kont Megadexu, spółki z grupy Elektrimu, przez organy skarbowe. Wcześniej łamanie umowy zarzucali giełdowej spółce także wierzyciele (chodziło m.in. o odwołanie desygnowanego przez nich członka zarządu i pożyczki udzielane wewnątrz grupy), ale dopiero teraz, po decyzji powiernika, z naruszenia umowy mogą wynikać kolejne kroki.

— Chcemy 450 mln EUR, licząc z odsetkami. Możemy się zaspokoić sami, zajmując majątek spółki. Możemy też zostać spłaceni — mówi obligatariusz.

— Wierzyciele nie mają podstaw do postawienia długu w stan natychmiastowej wymagalności. Ich zarzuty są absurdalne. Gdyby nie blokowali naszej działalności operacyjnej, zasililibyśmy Megadex i nie byłoby problemu. Jeśli mimo wszystko obligatariusze zdecydują się na takie posunięcie, pójdziemy do sądu — zapowiada Zygmunt Solorz-Żak, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej Elektrimu.

Sprzedajemy aktywa

Wierzyciele zdają sobie sprawę, że zajęcie aktywów może być proste tylko na papierze. Dlatego równolegle przegłosowali uchwałę (ważną do połowy grudnia), która otwiera Elektrimowi drogę do sprzedaży udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Kilka miesięcy temu transakcją był zainteresowany Deutsche Telekom (DT). Czy jest nadal?

— Zapytamy — odpowiedział Elektrim w komunikacie.

DT miał odkupić od Elektrimu i Vivendi 51 proc. udziałów w PTC za 1,3 mld EUR. Wierzyciele twierdzą, że to już nieaktualna kwota. Można przypuszczać, że jeśli uda im się zastąpić w transakcji Elektrim, zażądają więcej (podobne zdanie, jeśli chodzi o wycenę, ma też Vivendi).

— Z pobieżnej wyceny wynika, że ten pakiet jest wart 1,5 mld EUR. To atrakcyjne aktywa, których wartość wciąż rośnie, więc moglibyśmy też jakiś czas ich nie sprzedawać — snuje plany obligatariusz.

Czekamy na trybunał

Na razie jednak obligatariusze mogą sobie tylko pomarzyć, bo oczekiwany od dawna werdykt wiedeńskiego trybunału arbitrażowego może radykalnie zmienić reguły gry. Arbitraż toczy się na wniosek DT, który kwestionuje legalność przeniesienia udziałów w PTC z Elektrimu do Elektrimu Telekomunikacji (ET). Elektrim twierdzi, że jeśli sędziowie przyznają rację DT, udziały PTC wrócą do niego. Francuski koncern Vivendi, partner Elektrimu w ET, zostałby wówczas na lodzie. Jednak finansiści sugerują, że odwrócenie transakcji jest mało prawdopodobne, a w grę mogłoby wchodzić jedynie odszkodowanie. Pozostawienie udziałów w ET oznacza także, że DT nie mógłby skorzystać z opcji call i wykupić papierów PTC po cenie nominalnej. Strony będą musiały usiąść do stołu i po prostu wynegocjować warunki transakcji. A co z wnioskiem o upadłość?

— Jeśli ktoś ma takie plany, to może zarząd Elektrimu przygotowuje kolejne sztuczki. Może chodzi o wyjęcie ze spółki aktywów po udzieleniu jej kredytów przez firmy związane z panem Solorzem — sugeruje przedstawiciel wierzycieli.

— Ciekawe, kto rozsiewa takie absurdalne plotki? Znowu ktoś próbuje zaszkodzić Elektrimowi — twierdzi Zygmunt Solorz-Żak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski, Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rozgrywka między gigantami nabiera tempa