Rozgrzeją rynek, mrożąc pieczywo

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 13-12-2006, 00:00

Nowi właściciele największej firmy piekarniczej w Polsce nie szczędzą pieniędzy na jej rozbudowę. Toczą też spór z jej byłym właścicielem.

Firma Nowakowski-Piekarnie, która od niedawna należy do belgijsko-czeskiego konsorcjum firm La Lorraine Bakery Group oraz Delta, nabiera wiatru w żagle. Wczoraj w Nowym Dworze Mazowieckim uruchomiła za 23 mln zł linię do produkcji pieczywa mrożonego, która według firmy jest najbardziej wydajną linią w Europie (600 tys. kajzerek lub 200 tys. bagietek na dobę). A to dopiero początek.

— Decyzja o inwestycji została podjęta w związku z olbrzymim wzrostem zapotrzebowania na pieczywo zamrożone, przeznaczone do odpieku w sklepach, zarówno w Polsce, jak i za granicą — mówi Jarosław Zawadzki, prezes firmy Nowakowski-Piekarnie.

Przy obecnym popycie inwestycja zwróci się w 1,5 roku.

Piekarnicze wojny

Nic dziwnego, że w przyszłym roku planowane są inwestycje w dwie kolejne linie. Koszt każdej ma być zbliżony do wartości właśnie zrealizowanej inwestycji. Pochłoną więc one około 50 mln zł. Ponadto w zakładzie cały czas realizowane są mniejsze inwestycje.

Zarząd firmy przygotowuje się do dużej ekspansji na rynku polskim, a także krajów ościennych.

— Nasza grupa ma już 1500 pieców do odpieku pieczywa zamrożonego w sklepach w całej Polsce. Za kilka lat chcemy zwiększyć liczbę partnerów, by nasze piece były już w 5 tys. sklepów — mówi prezes.

W ten sposób firma spróbuje wyprzeć ze sklepów lokalnych dostawców świeżego pieczywa, których w Polsce działa blisko 12 tys.

Sporne kwestie

Dzięki nowym mocom i rosnącemu popytowi na pieczywo zamrożone zarząd przewiduje silny wzrost sprzedaży. Grupa powinna zwiększyć sprzedaż o 25 proc. Oznacza to, że jej przychody zbliżą się do 200 mln zł.

Firma ma jednak kilka powodów do niezadowolenia. Toczy np. spór z Jackiem Nowakowskim, byłym właścicielem. Nie podoba się jej m.in. fakt, że rozwija on nowy biznes (sklepy z pieczywem) pod nazwą Nowakowski. Poza tym domaga się odszkodowania za wykryte w kupionej od niego spółce różne zaniedbania.

— Spór toczy się przed sądem arbitrażowym. Ma poufny charakter, więc nie mogę ujawnić szczegółów. Uważam jednak wytoczone powództwo o zapłatę za bezzasadne — mówi Jacek Nowakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu