Rozkazodawcze expose nowego typu

Jacek Zalewski
opublikowano: 21-11-2011, 00:00

Piątkowa i sobotnia procedura udzielenia przez Sejm wotum zaufania gabinetowi Donalda Tuska przebiegła analogicznie, jak zatwierdzenie wszystkich poprzednich rządów III Rzeczypospolitej. Dopełnił się konstytucyjny obrzęd polityczny. Programowe expose zostało uznane przez zachwyconą Platformę Obywatelską za odpowiedzialne i przyszłościowe, Polskie Stronnictwo Ludowe przyjęło je do akceptującej wiadomości, a cała opozycja od prawa do lewa zdyskwalifikowała je jako depresyjne i minimalistyczne. Głosowanie przebiegło standardowo, rząd wygrał 234:211, przy 2 posłach wstrzymujących się i 13 nieobecnych. Maksymalna liczba głosów koalicji PO-PSL, wspartej przez posła Mniejszości Niemieckiej wynosi 236, z jej strony nie głosowało 2 posłów (w tym kontekście — aż), ale po stronie opozycyjnej nieobecności było więcej.

Zobacz także

Konstytucyjny skutek udzielenia wotum zaufania jest taki, że przez najbliższe cztery lata Polską niepodzielnie będzie rządził Donald Tusk. A jeśli mu nie wyjdzie — odbędą się wcześniejsze wybory. Ewentualna wymiana premieraw trakcie kadencji w trybie tzw. konstruktywnego wotum nieufności (Sejm jednym głosowaniem odwołuje dotychczasowego i powołuje uzgodnionego nowego) tym razem w ogóle nie wchodzi w grę. Przy pozornie niewielkiej przewadze w Sejmie, potężna władza Donalda Tuska porównywalna jest tylko z posiadaną przez Leszka Millera w pierwszych dwóch latach po wielkim zwycięstwie SLD-UP w 2001 r.

Poczynając od Tadeusza Mazowieckiego, wszyscy premierzy III RP — również Donald Tusk cztery lata temu — konstruowali expose podobnie. Jego układ odpowiadał działom administracji rządowej i resortom. Poszczególne akapity pisane były przez ministrów i potem bardziej lub mniej zręcznie redagowane przez szefa rządu. Tym razem premier generalnie skoncentrował się na jednym wątku, czyli szeroko rozumianych finansach publicznych, a rozkazodawcze expose nowego typu powstało w jego głowie. O niektórych pomysłach Donalda Tuska dopiero na sali sejmowej dowiedzieli się nie tylko koalicjanci z PSL czy szeregowi posłowie PO, lecz nawet… nowi ministrowie. Dlatego dopiero w najbliższych miesiącach duch premierowskich pomysłów będzie oblekał się w ciało projektów ustaw. Praktyka poprzedniej kadencji podpowiada, że nie będzie to wcale takie proste...

Produktowi ubocznemu wystąpienia Donalda Tuska, czyli spadkowi kursu akcji KGHM, poświęcamy odrębny tekst na str. 7. W każdym razie w piątek o godz. 12.22 kolejny raz się potwierdziło, że klasa polityczna nie rozumie wrażliwości rynków finansowych i nie ma wyobraźni. Skoro premier zamierzał upublicznićustawowy pomysł tak ważny dla polskich kruszców, to expose powinien zaplanować na piątek… po godzinie 17.30. Po zorientowaniu się w rozmiarach giełdowej szkody, którą spowodował — w sobotę podjął próbę propagandowego jej zaklajstrowania. Akcjonariusze KGHM pointę Donalda Tuska, że jeśli piątkowe zamknięcie kursu porówna się na przykład z początkiem października (gdy miedziowy koncern przejściowo znalazł się w głębokim dole), to i tak jesteśmy do przodu — uznali za żenadę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu