Rozmywa się oskarżenie w sprawie Komisji Majątkowej

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 18-10-2012, 00:00

Główny świadek w głośnej aferze korupcyjnej usłyszał zarzuty w innym śledztwie

To miała być jedna z największych afer w Polsce w ostatnich latach. Według prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), podczas prac Komisji Majątkowej (złożonej z reprezentantów państwa i Kościoła), decydującej o zwrocie zagarniętych Kościołowi w PRL gruntów, miało dochodzić do licznych nieprawidłowości, w tym przekazywania łapówek.

Akt oskarżenia w tej sprawie przeciwko dziewięciu osobom czeka na wejście na wokandę krakowskiego sądu. Pierwsze posiedzenie przygotowawcze zostało wyznaczone na 21 listopada. Będą wówczas rozpatrywane wnioski oskarżonych o umorzenie postępowania. Jednym z oskarżonych jest Marek P., były pracownik Służby Bezpieczeństwa i pełnomocnik instytucji kościelnych przed Komisją Majątkową, zatrzymany przez CBA we wrześniu 2010 r.

Świadek podejrzanym

Sprawa zaczyna się komplikować. Kilka dni temu zarzuty prokuratorskie usłyszał kluczowy świadek oskarżenia, który szczegółowo opowiedział o działalności Komisji Majątkowej — Dariusz M., były wieloletni wspólnik w interesach Marka P. Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała — Południe podejrzewa go o działanie na szkodę jednej ze spółek, w której zasiadał. Wcześniej funkcjonariusze policji przeszukali jego dom.

— Z uwagi na dobro śledztwa prokurator odmówił udzielenia innych informacji o jego toku — ucina Małgorzata Borkowska z prokuratury w Bielsku-Białej.

Wiadomo, że śledztwo toczy się z zawiadomienia pełnomocnika spółki Fregata, należącej do krakowskiego zakonu cystersów. Dariusz M. w rozmowie z „PB” przekonuje, że zarzuty są absurdalne, a działania prokuratury i policji to próba zastraszenia go.

— Wystąpiłem z prośbą o ochronę. Jestem przekonany, że to wszystko dzieje się z inspiracji Marka P., który za wszelką cenę chce doprowadzić do skazania mnie, a tym samym podważenia mojej wiarygodności. W takiej sytuacji nie będę już nic mówił na temat Komisji Majątkowej. Nie chcę, aby moja rodzina miała kłopoty. Nie rozumiem, jak to się stało, że ze świadka ze statusem pokrzywdzonego stałem się podejrzanym — zastanawia się Dariusz M.

Według Kazimierza Olejnika, byłego prokuratora krajowego, konsekwencje postawienia zarzutów głównemu świadkowi oskarżenia mogą być bardzo poważne.

— Może być podważona nie tylko jego wiarygodność. Jeśli świadek stwierdzi, że obie sprawy — ta, w której zeznaje, i ta, w której usłyszał zarzuty — mają coś wspólnego, będzie mógł odmówić zeznań. Wówczas prokuratura będzie musiała uznać wszystkie złożone przez niego zeznania za niebyłe — podkreśla były prokurator krajowy.

— W Polsce istnieje zasada swobodnej oceny dowodów i to od sądu zależy, na ile stwierdzi, że postawione zarzuty mają znaczenie dla prowadzonej sprawy — uważa Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy. Próbowaliśmy skontaktować się z Markiem P. Bezskutecznie. W 2011 r. opuściłareszt po wpłaceniu 1 mln zł kaucji. Zapewniał, że jest niewinny.

CBA swoje, prokurator swoje

Komisja Majątkowa pracowała przez ponad 20 lat. Formalnie została rozwiązana 1 marca 2011 r. W tym czasie przekazała kościelnym osobom prawnym nieruchomości o powierzchni 65 537 ha oraz rekompensaty i odszkodowania wysokości 143,5 mln zł.

Według śledczych, część z tych decyzji — dotyczących wniosków składanych przez instytucje kościelne reprezentowane przez Marka P. — miało być podjętych z naruszeniem prawa. By zapewnić sobie przychylność, miał on m.in. wręczyć 20 tys. zł łapówki Piotrowi P., członkowi komisji, a jednocześnie wieloletniemu szefowi rady ekonomicznej diecezji płockiej.

Decyzje wydawane przez Komisję Majątkową badało CBA. W efekcie do prokuratury trafiły zawiadomienia dotyczące przekazania kilkudziesięciu gruntów. Większość spraw nie została wszczęta lub prokurator zdecydował o umorzeniu śledztwa.

Miliarder i kościelna ziemia

Jednym z wątków dotyczących nieprawidłowości przy Komisji Majątkowej jest sprawa nielegalnego handlu ziemią, w której mieli uczestniczyć miliarder Tomasz D. oraz członkowie jego rodziny. Zostali oni oskarżeni m.in. o pranie brudnych pieniędzy i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy. Rodzina D. kupiła około tysiąca hektarów gruntów pochodzących z Komisji Majątkowej. W tym celu — według prokuratury — członkowie rodziny mieli fikcyjnie meldować się na terenie gminy, w której nabywali grunty, i przedstawić dokumenty stwierdzające ich uprawnienia rolnicze.

Powód? Zgodnie z prawem taki teren mogła kupić osoba, która jest rolnikiem i mieszka na terenie danej gminy lub w sąsiedztwie. Przedstawiciele rodziny D. nie przyznają się do winy. PAP podaje, że Tomasz D. podczas jednej z rozpraw tłumaczył, że wszystkie dokumenty związane z zakupem gruntów były przygotowywane przez prawników i dostarczane notariuszowi.

— Czuję się niewinny — oświadczył, odmawiając odpowiedzi na pytania sądu i oskarżenia.

— Według nas, mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Trudno jednak komentować decyzje prokuratur — mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

Jednym z kluczowych problemów w całej sprawie okazał się status Komisji Majątkowej. Śledczym wiele problemów sprawiła interpretacjaprzepisów. Członkowie komisji nie byli funkcjonariuszami publicznymi, a co za tym idzie — nie mogą odpowiadać za przestępstwa związane z pełnieniem funkcji. Stąd zarzuty wobec nich są związane z nieprawidłowościami z obrotem mieniem należącym do skarbu państwa i samorządów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu