Różne są drogi, ale jeden cel: Euro 2012

Marta Bellon
24-06-2010, 00:00

Stadiony w polskich miastach rosną, bo Euro tuż-tuż. Poznań płaci z budżetu. Wrocław wybrał kredyt.

Gospodarze mistrzostw wskazują drogę innym samorządom

Stadiony w polskich miastach rosną, bo Euro tuż-tuż. Poznań płaci z budżetu. Wrocław wybrał kredyt.

Poznań przed Euro 2012 był w lepszej sytuacji niż pozostali gospodarze rozgrywek — nie musiał budować nowego obie-ktu. Jednak modernizacja miejskiego stadionu Lecha wcale nie była tańsza niż budowa od podstaw — jej koszt sięgnął już około 612 mln zł. Pieniądze na inwestycję pochodzą w większości z miejskiej kasy, 110 mln zł Poznań dostał z budżetu państwa.

Potrzeby rosły

— Pieniądze na budowę stadionu są ujęte w wieloletnim planie inwestycyjnym. 92 mln zł, o które tę kwotę ostatnio powiększyliśmy, pochodzą ze zwrotu VAT — informuje Zbigniew Talarczyk, zastępca dyrektora miejskiego biura ds. Euro.

Dodaje, że weryfikacja sumy przeznaczonej na modernizację stadionu była nieunikniona.

— Cztery lata temu trudno było przewidzieć, ile pochłonie inwestycja, bo wymagania UEFA cały czas się zmieniały — twierdzi Zbigniew Talarczyk.

Modernizację stadionu miasto powierzyło spółce Poznań Euro 2012. Pod koniec roku zamierza ona wyłonić operatora, który będzie zarządzał obiektem i przeprowadzi przetarg na jego nazwę.

— Sporządziliśmy analizę i wiemy, jakie mogą być wpływy minimalne i maksymalne. Chcemy, aby operator działał efektywnie, tak żeby miasto było na plusie — mówi Ryszard Dembiński, prezes spółki Euro Poznań 2012.

To zarządca będzie musiał zadbać także o to, by stadion nie stał pusty. Zyski będzie mógł czerpać m.in. z organizacji imprez i wynajmu powierzchni komercyjnej.

Natomiast stolica Dolnego Śląska sfinansuje budowę stadionu kredytem inwestycyjnym. Zaciąga go realizująca inwestycję w imieniu miasta spółka Wrocław 2012.

— W przypadku Wrocławia mamy do czynienia z klasyczną dokumentacją kredytową z typowymi zabezpieczeniami: hipoteką, zastawami rejestrowymi na udziałach czy kontrakcie z generalnym wykonawcą. Spółka budująca stadion nie jest podmiotem, o którym można spokojnie powiedzieć, że ma zdolność kredytową i będzie ją utrzymywała. Potrzebne jest więc wsparcie finansowania przez miasto. Wrocław, podobnie jak Gdańsk, będzie podwyższał kapitał zakładowy spółki celowej i przeznaczy go na spłatę kredytu — wyjaśnia Rafał Grochowski, radca prawny kancelarii Hogan Lovells, która obsługuje miasto.

Dodaje, że forma finansowania inwestycji stadionowej kredytem, obligacją czy forfaitingiem jest mniej istotna.

— Wybór należy do miasta. W każdej z tych form finansowania pod względem prawnym możemy zabezpieczyć cele, które strony chcą osiągnąć, a odnoszące się do wcześniejszej spłaty, okresu dostępności, regulacji marży, przypadków naruszania finansowania. Każdy element specyficzny dla finansowania stadionów jesteśmy w stanie zawrzeć w każdej z powołanych form prawnych. Nie bez znaczenia jest fakt, że nasza kancelaria jako jedyna na rynku polskim ma w tym zakresie doświadczenie, bowiem doradzaliśmy już w Gdańsku Bankowi Pekao SA w odniesieniu do forfaitingu wierzytelności stadionowych — mówi Rafał Grochowski.

Wrocławska spółka rozważała też emisję obligacji, ale ostatecznie się na to nie zdecydowała.

— Z uwagi na obwarowania wynikające z przepisów ustawy o obligacjach kredyt jest znacznie łatwiejszym instrumentem — w uruchamianiu i w dokumentacji umownej oraz dokumentacji wymaganej ustawą. Przewagą kredytu jest m.in. możliwość dokonania wcześniejszej spłaty części lub całości kredytu, która nie wymaga wielu dodatkowych czynności poza zawiadomieniem. Nieco inaczej jest w przypadku obligacji i opcji przedterminowego wykupu, które powinny być przewidziane i opisane w warunkach emisji. Kredyt można spłacić bezkosztowo — co potwierdziły oferty złożone w przetargu na finansowanie stadionu we Wrocławiu, natomiast przy obligacjach za opcję skrócenia trzeba by było na pewno zapłacić — tłumaczy Monika Jaśkowska-Rokita, dyrektor finansowy Wrocław 2012.

Tańszy kredyt

Kredytu w wysokości 500 mln zł udzieli spółce Wrocław 2012 konsorcjum BRE Banku, ING i Nordei. Dzięki bardzo preferencyjnej marży miasto będzie musiało spłacić ponad 60 mln zł mniej niż pierwotnie szacowano.

— Uzyskanie tak preferencyjnych warunków kredytowych dla takiej kwoty jest obecnie praktycznie niemożliwe. Cieszę się, że nam się to udało — podkreśla Monika Jaśkowska-Rokita.

Spółka Wrocław 2012 będzie spłacała kredyt przez 14 lat.

— Do jego uruchomienia inwestycję nadal finansuje miasto. Następnie koszty inwestycji będą pokrywane także z kredytu, jaki zaciągnęła spółka. W budżecie miasta na ten rok zabezpieczona jest kwota ponad 180 mln zł. Miasto wypłaci również 40 mln zł w 2011 r. — wyjaśnia Monika Jaśkowska-Rokita.

Budowa wrocławskiego stadionu nie przebiegała bezproblemowo. Żeby dotrzymać terminów, spółka zmieniła generalnego wykonawcę. Pod koniec grudnia 2009 r. wypowiedziała umowę Mostostalowi, a w połowie stycznia 2010 r. podpisała umowę z Max Boegl. Stadion ma być gotowy 30 czerwca 2011 r.

— To była trudna decyzja, która wymagała przemyślenia i sprawnego działania. Dzięki zaangażowaniu całego zespołu i doborowi najlepszych prawników w dziedzinie zamówień publicznych i prawa gospodarczego proces ten zamknęliśmy w niespełna dwa miesiące — mówi Monika Jaśkowska-Rokita.

W lutym wrocławska spółka wybrała operatora stadionu — amerykańską firmę SMG, która zarządza kilkuset obiektami na świecie.

Miasta — gospodarze Euro 2012 przecierają szlaki samorządom, które chciałyby inwestować w infrastrukturę sportową.

— Te przykłady pokazują, że miasta mogą porwać się na duże projekty. Przy dobrej strukturze prawnej i dobrym finansowaniu z banku można przeprowadzić niemal każdą potrzebną miastu inwestycję — uważa Agnieszka Pietkun, dyrektor ds. sprzedaży w biurze sektora publicznego Banku Pekao SA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Różne są drogi, ale jeden cel: Euro 2012