Rozpędzonego walca nikt nie zatrzyma

Bartosz Krzyżaniak
26-04-2007, 00:00

Najbliższe lata będą dla gospodarki tłuste. Szybkie spowolnienie nie wchodzi w grę — przewidują ekonomiści.

Nawet najwięksi optymiści nie docenili gospodarki

Najbliższe lata będą dla gospodarki tłuste. Szybkie spowolnienie nie wchodzi w grę — przewidują ekonomiści.

Główny Urząd Statystyczny uraczył nas kolejną porcją zaskakujących danych. Tym razem lepsza od prognoz rynkowych okazała się sprzedaż detaliczna, która wzrosła w marcu o ponad 19 proc.

Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium, spodziewa się aż 7,5-procentowego wzrostu gospodarczego w I kwartale.

— Potem lekko spadnie, choć w całym roku przekroczy 6 proc. Wszystkie dane pokazują, że w gospodarce dzieje się bardzo dobrze: konsumpcja prywatna rośnie, czemu sprzyjają wysoka dynamika płac i zwiększające się zatrudnienie, eksport utrzymuje się na wysokim poziomie, budżet realizowany jest bardzo dobrze, bezrobocie spadło w marcu do 14,4 proc. To ożywienie ma więc bardzo szeroki zakres. Dodatkowo rosnące inwestycje pozwalają przypuszczać, że dobra sytuacja utrzyma się w następnych kwartałach — uważa Grzegorz Maliszewski.

Zdaniem Łukasza Tarnawy, głównego ekonomisty PKO BP, dobra passa potrwa dłużej.

— Czekają nas co najmniej trzy lata niezłego wzrostu w granicach 5,5-6,5 proc. PKB. Wzrost jest zrównoważony i oparty na trzech filarach: inwestycjach, popycie konsumpcyjnym i eksporcie. Trudno byłoby ten walec zatrzymać — przewiduje ekonomista PKO BP.

ZagroŻenia czysto wirtualne

1Osłabienie globalnej koniunktury

To jedno z poważniejszych zagrożeń. Odpowiedzialność za realizację takiego scenariusza wzięłyby USA, bo właśnie twardego lądowania tamtejszej gospodarki spodziewają się zwolennicy teorii globalnego spowolnienia. A to odbiłoby się rykoszetem na Polsce. Jednak na razie większość scenariuszy bazowych tworzonych przez bankowych analityków nie uwzględnia takiej możliwości.

2Nagłe wyhamowanie inwestycji

Często po okresie dużego optymizmu następuje tąpnięcie inwestycyjne, które ciągnie za sobą całą gospodarkę. Tak było na początku dekady. Jednak dziś sytuacja wygląda inaczej — nasze firmy przeczuwają dobrą koniunkturę, mają świetne perspektywy, a ze względu na wysokie wykorzystanie mocy produkcyjnych, jeśli chcą się liczyć na rynku, często nie mają wyjścia — muszą inwestować. Dlatego wydaje się, że nie tylko nie grozi nam gwałtowne załamanie w tej dziedzinie, lecz przeciwnie: odrabianie zapóźnień z lat 2001-03 dopiero się zaczęło.

3Pogorszenie sytuacji na rynku pracy

Gdyby ludzie zaczęli tracić pracę, na zgubne dla gospodarki efekty nie trzeba byłoby długo czekać. Jednak dziś sytuacja jest odwrotna: to przedsiębiorcy mają problemy ze znalezieniem fachowców, biją się o pracowników z zagraniczną konkurencją i płacą za pracę coraz więcej. Trudno spodziewać się, by w najbliższym czasie coś się zmieniło.

4Mocny złoty i wysokie stopy procentowe

Kurs walutowy był jednym z głównych winowajców zastopowania gospodarki pod koniec ubiegłego wieku. Trochę pomógł też bank centralny, utrzymując długo wysokie stopy procentowe. Jednak dziś RPP nie musi zbijać inflacji z wysokich poziomów, tylko ją stabilizować, co nie grozi powrotem do kilkunastoprocentowych stóp. A przedsiębiorstwa, mimo iż niechętnie się do tego przyznają, są przygotowane na stopniowe umacnianie się złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rozpędzonego walca nikt nie zatrzyma