Rozpoczął się kolejny sezon na marudera

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
opublikowano: 19-10-2017, 22:00

Na warszawskim parkiecie są spółki, które publikują raport kwartalny dopiero po zakończeniu... kwartału następnego. Ale oprócz dużej grupy maruderów jest też kilku prymusów

Niejednego inwestora do szału doprowadza sytuacja, gdy spółka z rynku głównego GPW publikuje raport za drugi kwartał (formalnie zwany półrocznym) pod koniec września lub wręcz w październiku. W tym roku podczas ostatniej sesji września sprawozdania za drugi kwartał opublikowało niemal 50 emitentów. Dziesięciu kolejnych zrobiło to już w październiku. To efekt unijnych regulacji. Unijni urzędnicy wydłużyli okres publikacji wyników przez giełdowe spółki. Niestety, emitenci z GPW chętnie skorzystali z tej okazji i ukrywają przed inwestorami wyniki kwartale tak długo, jak tylko się da. Część z nich robi to regularnie i ciężko tu mówić o przypadku.

Giełdowi maruderzy

Jaką wartość informacyjną ma raport finansowy za drugi kwartał, skoro zaczął się właśnie kwartał czwarty? Praktyka maksymalnego opóźniania publikacji sprawozdań finansowych nie jest tylko kwestią wygody czy estetyki. Przecież zarząd zna osiągnięte wyniki. Niemal na pewno zna je także dominujący akcjonariusz — który w mniejszych spółkach nierzadko sam piastuje stanowisko prezesa. Na ogół wyniki (przynajmniej w ogólnym zarysie) znają także przedstawiciele inwestorów instytucjonalnych. Im wystarczy krótka rozmowa z dyrektorem finansowym,który opowie o osiągnięciach spółki tak, aby nie złamać prawa, ale też tak, aby analityk mniej więcej wiedział, ile udało się spółce zarobić. Jedynie drobni akcjonariusze są odcięci od tej kluczowej informacji. Co prawda prawo zabrania wykorzystywania takiej wiedzy, ale doskonale widzimy, że praktyka na GPW jest zgoła odmienna. I niemal całkowicie bezkarna. Komisja Nadzoru Finansowego rzadko kiedy reaguje na „nietypowe” zmiany kursów akcji poprzedzające publikację raportu kwartalnego lub ważnej informacji poufnej. Trudno ustalić, jakie intencje przyświecają zarządom spółek, które tygodniami zwlekają z publikacją wyników finansowych. Publikowanie raportu dwa miesiące (lub później) po zakończeniu kwartału może świadczyć o złej organizacji pracy firmy i bałaganie w księgach rachunkowych. To sygnał, że przedsiębiorstwo jest źle zarządzane. Druga możliwość jest jeszcze gorsza. Niektóre zarządy mogą zwlekać z publikacją raportu, licząc, że złe wiadomości przejdą niezauważone „w tłumie” innych tego typu emitentów. To wiara wyjątkowo naiwna i obrażająca inteligencję inwestorów. Ale najgorszy może być trzeci motyw: chęć sprzedaży akcji przez dużych akcjonariuszy, zanim informacje o złych wynikach trafią na rynek. Teoretycznie w takich wypadkach powinien interweniować prokurator i KNF, ale w praktyce to się raczej nie zdarza.

Medal za raport

Dlatego słowa pochwały zarządom tych spółek, które sprawozdanie finansowe publikują kilkanaście dni po zakończeniu kwartału — co jest standardem w przypadku np. dużych spółek amerykańskich. W Polsce do grona „wynikowych prymusów” należą Quercus, PKN Orlen i Grupa Kęty. Ten pierwszy powoli staje się symbolem rozpoczęcia sezonu raportowego, niczym kiedyś Alcoa (rzecz jasna zachowując wszelkie proporcje) w Stanach Zjednoczonych. W tym sezonie raport kwartalny Quercusa ujrzał światło dzienne 18 października — a więc w 13 dni roboczych po zakończeniu kwartału. Można? Można. Obrońcy „giełdowych maruderów” powiedzą, że to dość mała spółka i ze względu na rodzaj prowadzonego biznesu (zarządzanie TFI) łatwiej jest jej szybko przedstawić wyniki. Ale przecieżdzień później rezultatami za trzeci kwartał pochwalił się taki gigant jak PKN Orlen. Spółka działająca w kilku krajach i osiągająca prawie 25 mld zł kwartalnych przychodów. Tego samego dnia sprawozdanie finansowe opublikowała Grupa Kęty — także duża spółka i ze względu na zbieżność branży (produkcja wyrobów z aluminium) mogąca budzić porównania z amerykańskim koncernem Alcoa.

Komu prezent, komu…

Spółki szybko prezentujące wyniki finansowe okazują w ten sposób szacunek dla akcjonariuszy mniejszościowych. Nieprzypadkowo są to także emitenci o najlepiej ocenianych relacjach inwestorskich. Estetyczna prezentacja wyników finansowych, transmitowana online konferencja z prezesem czy łatwo dostępne historyczne dane finansowe — to w tym przypadku standard. Wybierając spółkę do portfela inwestycyjnego, warto spojrzeć także na jej podejście do komunikacji z inwestorami. Czasem opłaca się postawić na spółki, które raportują wyniki szybko, sprawnie i przejrzyście. Na przeciwnym biegunie stoją emitenci, którzy z podzieleniem się kluczową informacją zwlekają do ostatniej chwili. W tym sezonie do tego niechlubnego grona zaliczy się aż 80 spółek. To emitenci, którzy planują publikację wyników w środę, 29 listopada. Zapewne nieprzypadkowo w tej grupie znajdują się takie giełdowe „perełki”, jak Zamet, Vistal, Unimot, Sfinks, Starhedge, Petrolinvest, PBG, Hawe, IDM czy Calatrava.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rozpoczął się kolejny sezon na marudera