RPP jest wierna grudniowej tradycji

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 20-12-2007, 00:00

Stopy procentowe zostają na poziomach wyznaczonych listopadową podwyżką. Na krótko. Od stycznia zaczną wspinaczkę.

Stopy procentowe zostają na poziomach wyznaczonych listopadową podwyżką. Na krótko. Od stycznia zaczną wspinaczkę.

Grudzień jest miesiącem, w którym tradycyjnie Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie zmienia stóp. Bez podwyżki obyło się i tym razem, choć spora część ekonomistów obstawiała przed zakończonym wczoraj posiedzeniem, że tym razem dojdzie do wyłomu i RPP podniesie koszt kredytu. Dlatego ogłoszona po południu decyzja o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian (główna na poziomie 5 proc.) spowodowała lekką poprawę na rynku obligacji. Inwestorzy giełdowi, podobnie jak handlujący złotym, na decyzję RPP nie zareagowali.

Jednak ekonomiści nie mają wątpliwości — stopy procentowe będą rosły. Już od stycznia.

— Brak podwyżki w grudniu świadczy wyłącznie o tym, że rada nie widzi powodu, aby przyspieszać tempo zacieśniania polityki pieniężnej z powodu szoku podażowego, jakim jest ostatni silny wzrost cen żywności. Będzie nadal  podwyższać stopy — w pierwszym kwartale wzrosną do 5,5 proc. — uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

Komunikat po wczorajszym posiedzeniu RPP daje wyraźne wskazówki odnośnie kształtowania się stóp w przyszłości. Rada zwróciła w nim uwagę, że listopadowa inflacja przekroczyła górną granicę odchyleń od celu inflacyjnego NBP (3,5 proc.). Podtrzymała też ocenę, że w najbliższych miesiącach inflacja będzie wyższa, niż wskazuje październikowa projekcja inflacyjna.

„Rada będzie dążyć do tego, aby w średnim okresie inflacja obniżyła się do poziomu zgodnego z celem inflacyjnym” — czytamy w komunikacie.

Rada podjęła decyzję, nie czekając do 14.00, kiedy Główny Urząd Statystyczny poinformował o listopadowych wzrostach produkcji w przemyśle i budownictwie.

— Dane o 8,3-procentowym wzroście produkcji przemysłowej są zgodne z naszą prognozą i nieco słabsze od oczekiwań rynkowych, choć nie na tyle, by wywołać zamieszanie na rynkach finansowych. Potwierdzają one spowolnienie dynamiki wydajności pracy do 3,3 proc. i wzrost jednostkowych kosztów pracy o 8,4 proc. — szacuje Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Dla porównania — przed rokiem jednostkowe koszty pracy spadły o 4,1 proc., a wydajność wzrosła o 7,6 proc. Coraz wolniej rosnąca wydajność wynika z prawie pełnego wykorzystania mocy wytwórczych w przedsiębiorstwach (która sprawia, że firmy muszą zwiększać zatrudnienie). Tymczasem duże inwestycje poczynione przez przedsiębiorców kilka miesięcy temunie przyniosły jeszcze rezultatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu