Rupert Murdoch będzie musiał obejść się smakiem

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 29-11-2007, 00:00

Telewizja Puls zapowiadała szybki podbój rynku. Może mieć problemy z realizacją założeń, bo stacji trudno będzie rozszerzyć zasięg.

Bez obiecanych częstotliwości TV Puls niewiele zdziała na rynku

Telewizja Puls zapowiadała szybki podbój rynku. Może mieć problemy z realizacją założeń, bo stacji trudno będzie rozszerzyć zasięg.

Przedstawiciele Telewizji Puls obiecywali niedawno, że ich stacja będzie walczyć o pozycję numer jeden na polskim rynku, tymczasowo zadowalając się pościgiem za trzykrotnie chętniej oglądanym TV4. Rentowność miała się pojawić w połowie 2009 r. Wygląda na to, że Puls ma problem. Stacji będzie bardzo trudno rozszerzyć zasięg — obecnie naziemnie Puls dociera do 16 proc. widzów, a wraz z sieciami kablowymi i platformami satelitarnymi — do 56 proc. Trudno sobie wyobrazić gonienie konkurencji z tak znikomymi udziałami rynkowymi.

Zmiany, zmiany...

Po wyborach wygranych przez Platformę Obywatelską Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) nie patrzy już tak łaskawym okiem na stację jak za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Po spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Rupertem Murdochem, prezesem News Corp., udziałowca TV Puls, rada podjęła kontrowersyjną decyzję o „wypożyczeniu” części częstotliwości zarezerwowanych pod naziemną telewizję cyfrową nadawcom posiadającym niepełny zasięg. Zgodził się na to Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) i nawet rozpoczął się proces uzgodnień międzynarodowych, konieczny przed przekazaniem tych częstotliwości nadawcom. Teraz KRRiT i UKE zmieniają zdanie. Częstotliwości cyfrowe poczekają na decyzję rządu w sprawie cyfryzacji kraju. Jeśli rząd taką decyzję podejmie niebawem (choć nikt nie jest w stanie określić, co oznacza „niebawem”), częstotliwości, które miały być wypożyczone nadawcom telewizyjnym, pójdą od razu na potrzeby telewizji cyfrowej. Na potrzeby telewizji cyfrowej — tym razem mobilnej — mogą pójść też te częstotliwości, które nigdy nie były zagospodarowane. Jednym słowem, na częstotliwości analogowe nie zostanie ani jeden kanał. Choć jest tu furtka — proces uzgadniania międzynarodowego części kanałów dla telewizji analogowej będzie trwał.

Drugi wariant jest bardziej korzystny dla Pulsu. Przedstawiciele krajowej rady mówią, że jeśli wdrażanie naziemnej telewizji cyfrowej opóźni się „znacząco” (znów nie wiadomo, co to słowo dokładnie oznacza), wówczas część spornych częstotliwości otrzymają nadawcy telewizyjni. Pozostałą część mają otrzymać firmy zainteresowane wdrażaniem telewizji mobilnej. Choć i tu jest furtka — częstotliwości będą uzgodnione międzynarodowo, więc nadawcy będą mogli teoretycznie z nich skorzystać.

Zmiana stanowiska regulatorów nakłada się na zmianę rządu. UKE twierdzi, że pojawił się ciekawszy sposób zagospodarowania częstotliwości niż przekazanie ich nadawcom.

Wygryzła ich konkurencja

— Nie chcieliśmy trzymać częstotliwości w szufladzie, więc początkowo stwierdziliśmy, że lepiej je wydać na telewizję analogową. Ale pojawiła się inicjatywa mobilnej telewizji i jest ona jeszcze ciekawszym sposobem dysponowania częstotliwościami — mówi Anna Streżyńska, prezes UKE.

„PB” nie uzyskał komentarza TV Puls w tej sprawie. Dariusz Dąbski, szef rady nadzorczej spółki, który jest upoważniony do udzielania informacji prasie, przebywa za granicą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu