Russian America, czyli o rosyjskiej kolonizacji

MARCIN DOBROWOLSKI
30-03-2016, 00:00

30 marca 1867 r. Rosjanie podjęli prawdopodobnie najgorszą decyzję biznesową - przeprowadzili sprzedaż Alaski Amerykanom za nieco ponad 7 mln dolarów. Nie był to jednak jedyny obszar kontrolowany i kolonizowany na rozkaz Moskwy i Petersburga...

Rosyjska kolonizacja Ameryki Północnej odbywała się oczywiście najkrótszą drogą - przez Cieśninę Beringa, nazwanej tak zresztą na cześć duńskiego kapitana w służbie rosyjskiej. To on, 4 czerwca 1741 r. w dniu swoich 60 urodzin dotarł na okręcie Święty Paweł do zachodnich wybrzeży kontynentu amerykańskiego. Drugi statek, dowodzony przez Aleksieja Czirikowa odkrył brzegi północno-zachodniej Ameryki (Archipelag Aleksandra dzisiejszej Alaski). 
Vitus Bering (GALERIA) został wkrótce zmuszony do powrotu przez niesprzyjające warunki, a w drodze powrotnej odkrył kilka Wysp Aleuckich. Jeden z żeglarzy zmarł i został pochowany na jednej z tych wysp, a ich grupa została nazwana ku jego czci jako Wyspy Szumagina. Kapitan zachorował zbyt poważnie, aby dowodzić statkiem, który ostatecznie wylądował na bezludnej wyspie w grupie Wysp Komandorskich na południowo-zachodnim Morzu Beringa, gdzie zmarł Bering i jego 28 załogantów. Wyspa ta nosi jego imię.

Fort Ross, 1828 r.
Wyświetl galerię [1/7]

Fort Ross, 1828 r.

Rosyjska faktoria w środkowej Kaliforni istniejąca w latach 1812 - 1841 Fort Ross State Historic Park Photo

Co ciekawe w drodze powrotnej sztorm zniszczył okręt Święty Piotr, ale  jedyny ocalały stolarz, Starodubcew, z pomocą załogi zbudował mniejszy statek z resztek wraku. Kil tego statku miał długość zaledwie 12,2 m (40 stóp), a nazwano go także Święty Piotr. Statek pływał przez 12 lat między Kamczatką a Ochockiem do roku 1755, a jego budowniczy powrócił do domu odznaczony państwowymi orderami i zwodował jeszcze kilka okrętów pełnomorskich.

W 1991 r. rosyjsko-duńska ekspedycja odkryła grób Beringa i załogantów, co zostało potwierdzone badaniami w Moskiewskim laboratorium. W roku następnym ich szczątki pochowano z powrotem na Wyspie Beringa, z honorami należnymi odkrywcom.

Rosjanom brakowało pomysłu na odpowiednie wykorzystanie odkrytych terenów. Nie posiadali odpowiedniej ilości ludzi do kolonizacji Syberii i Kamczatki, a co dopiero ekspediować ich na inną półkulę. Co więcej, zamieszkujący wyspy Aleuci nie byli do nich przyjaźnie nastawieni i pierwsze kontakty z autochtonami zawsze wiązały się z atakami rdzennych mieszkańców na wysłanników cara.

Dopiero w 1784 roku Grigorij Szelichow i Iwan Golikow, syberyjscy handlarze skórami założyli pierwszą stałą osadę na wyspie Kodiak. To ona stała się ośrodkiem rosyjskiej kolonizacji, a dokładnie dziesięć lat później rozpoczęła na niej swoją działalność misja Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, która w ciągu kolejnych dekad powołała sieć parafii na terenie Alaski. W 1799 roku Rosyjsko-Amerykańska Kompania Handlowa staje się monopolistą w handlu na tym terenie w wyniku rozporządzenia cara Pawła I. Był to obszar ogromny, obejmujący ziemie i wody od wybrzeży Japonii do północnych granic Alaski. Stało się to przyczyną niebotycznych dochodów dyrektora generalnego Kompanii, Nikołaja Riezanowa, i innych udziałowców spółki, włącznie z członkami rodziny carskiej. Jego powodzenie trwało do początków XIX wieku, gdy złe zarządzanie oraz niedostatek żywności groził kompanii poważnymi stratami, bądź nawet całkowitym jej upadkiem. Sytuację uratowało osobiste pojawienie się Riezanowa na administrowanym terenie. Ustanowił m.in. prawa chroniące zwierzęta futerkowe przed lekkomyślnym, nielegalnym ubojem, a także przyczynił się również do powstawania i rozwoju szkół w koloniach. Większość ich księgozbioru pochodziła z prywatnych darów Riezanowa. 

W 1806 roku Riezanow dopłynął do hiszpańskich kolonii w Kalifornii w celu zapewnienia rosyjskiej faktorii zapasów. 
Kalifornijczycy ugościli zmęczonych Rosjan, ale grzecznie poinformowali, że prawo hiszpańskie zabrania im utrzymywać kontakty handlowe z koloniami innych monarchów. Tylko spryt i urok osobisty Riezanowa doprowadziły do sukcesu. Zdążył on bowiem zjednać sobie sympatię miejscowej ludności do tego stopnia, że zaręczył się z Concepción Argüello, córką komendanta San Francisco, José Darío Argüello. Gdy sześć tygodni później wypływał w kierunku Nowego Archangielska ładownia jego statku została wypełniona zapasami chleba i suszonego mięsa. Po dotarciu do domu przeprawił się na Kamczatkę, a stamtąd drogą lądową do Sankt Petersburga, gdzie uzyskał podpis cara pod wynegocjowaną umową z Kalifornią. Zdążył jeszcze wysłać prośby o dyspensę do papieża i do króla Hiszpanii o zgodę na ślub prawosławnego z kalifornijską katoliczką. Nie uzyskał odpowiedzi - zmarł na febrę w Krasnojarsku 8 marca 1807 r. Concepción Argüello wstąpiła do klasztoru, ale historia ich uczucia natchnęła artystów. W 1979 roku kompozytor Aleksiej Rybnikow wraz z poetą Andriejem Wozniesienskim, stworzyli pierwszą rosyjską operę rockową, której motywem przewodnim był wspomniany romans. Opera nosiła tytuł Junona i Awoś, inspirowany nazwami dwóch statków, należących do kompanii Riezanowa. Oryginalna produkcja osiągnęła ogromny sukces w moskiewskim teatrze Lenkom, na przestrzeni 25 lat. Do dnia dzisiejszego spektakl nagradzany bywa owacjami na stojąco. 

Śmierć Riezanowa uniemożliwiła realizację porozumienia z San Francisco. Konieczność zapewnienia dostaw żywności do rosyjkich kolonii na północnym Pacyfiku spowodowała wyprawę i założenie w 1812 r. Fortu Ross (GALERIA) w Kaliforni. Funkcjonował on do 1841 roku i był głównym ośrodkiem kolonizacji rosyjskiej na wybrzeżu kalifornijskim. 

Konieczność zapewnienia bardzo długiego łańcucha dostaw, wysokie koszty utrzymywania ośrodków na północnym Pacyfiku oraz problemy budżetu wynikające z kolejnych wojen zmusiły Rosjan do poszukiwania drogi wycofania się z amerykańskich kolonii przy zachowaniu twarzy. Najrozsądniejsza wydawała się sprzedaż całości terenu USA. Do prowadzenia rozmów w imieniu cara wyznaczony został baron Edward Stoeckl (GALERIA), a jego partnerem ze strony amerykańskiej był sekretarz stanu William Seward. Rosjanie chcieli teren sprzedać, Amerykanie byli zdeterminowani by go kupić (Seward był zwolennikiem idei dominacji USA na całym kontynencie amerykańskim). Car Aleksander II uprzedził ponoć swojego wysłannika, żeby wynegocjował cenę nie mniejszą niż 5 mln dolarów. Już w nocy z 29 na 30 marca 1867 r. delegaci podpisali umowę sprzedaży. Stany Zjednoczone zobowiązały się zapłacić Rosji 7,2 mln dolarów w złocie, co odpowiadało sumie 11 mln rubli oraz ok. 100 mln dolarów dzisiejszej wartości. Czy była to cena uczciwa? Na pewno nie zwłaszcza, że 10 lat wcześniej oszacowano cały teren na 27 mln rubli (biorąc pod uwagę samą ziemię i nieruchomości). 

Co zabawne, przeciwnicy prezydenta od razu zaatakowali do w Kongresie zarzucając rozrzutność. Alaskę w dyskusji zaczęto nazywać wybiegiem dla białych niedźwiedzi i zamrażarką Sewarda. Aby ostudzić emocje Edward Stoeckl wydał 133 tys dolarów na łapówki dla kongresmenów i dziennikarzy. Politycy ratyfikowali umowę a Amerykanie dowiedzieli się z materiałów prasowych jak wspaniały ląd biorą w posiadanie. 

Tak zakończyła się rosyjska przygoda z koloniami w Ameryce. Śladami ich obecności są nieliczne zabytki, np. sobór prawosławny w miejscowości Sitka. 

Nikogo chyba nie zdziwi informacja, że wokół transakcji pojawił się wątek polski. Jednym z negocjatorów umowy był Włodzimierz Krzyżanowski (GALERIA), bohater powstania wielkopolskiego i generał armii amerykańskiej wojny secesyjnej. W kilka lat po transakcji został urzędnikiem federalnym na nowo zakupionym terenie. Zakres jego obowiązków nie jest do końca obecnie znany. Prawdopodobnie posiadał pełnomocnictwa rządowe do walki z nielegalnym handlem i przemytem. Często błędnie uważany bywa za pierwszego gubernatora Alaski. Do dzisiejszego Seattle powrócił w 1874 r. 

Alaska zaczęła się rozwijać dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy przy granicy z Kanadą odkryto bogate złoża złota. Formalnie jednak uznana została za 49 stan USA dopiero w 1959 r. Jak wielkie znaczenie miała transakcja sprzed półtora wieku przekonali się Amerykanie dopiero w latach zimnej wojny. Ewentualne bazy wojskowe ZSRR na kontynencie amerykańskim byłyby wielkim zagrożeniem dla USA. A w 1968 r. żal Rosjan za niegdysiejszą decyzja cara jeszcze się zwiększył, kiedy na Alasce odkryto bogate złoża ropy i gazu. Świadomość bliskości potężnego sąsiada jest jednak mocne w głowach mieszkańców stanu, w końcu pięć lat temu Sarah Palin przyznała, że może zobaczyć Rosję z jednej z tamtejszych wysp. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN DOBROWOLSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Russian America, czyli o rosyjskiej kolonizacji