Rusza gra o 183 mln zł na e-komunikację B2B

AJ
opublikowano: 23-03-2011, 00:00

Na rozwój relacji B2B można zdobyć nawet 2 mln zł. Zdobywcy e-dotacji zapewniają, że warto.

Na rozwój relacji B2B można zdobyć nawet 2 mln zł. Zdobywcy e-dotacji zapewniają, że warto.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ogłosiła pierwszy w tym roku konkurs 8.2 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w którym mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa powalczą o dotacje na rozwój informatycznych powiązań typu B2B. Rywalizacja wystartuje 4 kwietnia i potrwa do 29 kwietnia. Do podziału jest niemal 183 mln zł.

Pieniądze trafią na najlepsze projekty umożliwiające elektroniczną komunikację między przedsiębiorstwami, ich partnerami, pośrednikami, dystrybutorami czy punktami sprzedaży.

Chodzi o to, by wyeliminować papiery, e-mail i telefon na rzecz elektronicznego zarządzania zleceniami i towarem w magazynie, kontaktami z klientami czy prowadzeniem działań marketingowych. Zwycięskie firmy dostaną od 20 tys. zł do 2 mln zł. Wysokość wsparcia będzie uzależniona od wielkości przedsiębiorstwa i lokalizacji projektu (np. firmy z Warszawy będą mogły liczyć na pokrycie do 40 proc. kosztów, a firmy z Warmii i Mazur — nawet 70 proc.).

— By projekt zdobył dofinansowanie, musi przewidywać integrację systemów informatycznych firm. System nie może opierać się wyłącznie np. na stronie internetową, na której partnerzy mogą się logować — wyjaśnia Aldona Janicka, ekspert Europejskiego Centrum Doradztwa Finansowego.

Zaletę zarządzania zasobami firmy dzięki kliknięciu myszki doceniają laureaci wcześniejszych edycji konkursu.

— Dzięki dotacjom unowocześniliśmy rozwiązania informatyczne i zautomatyzowaliśmy system pozyskiwania informacji o stanach magazynów dostawców. Teraz nie musimy wymieniać tych informacji telefonicznie — wyjaśnia Jacek Orzeł, prezes oponiarskiej spółki Orzeł.

329,5 mln zł w konkursie z 2009 r. zdobyła też spółka Doradcy24.

— Zaczynamy wykorzystywać te pieniądze. Trwają prace nad przygotowaniem systemu, który w części stworzymy, a w części kupimy — wyjaśnia Grzegorz Rojewski, prezes Doradcy24.

W tegorocznym konkursie o wsparcie z UE będzie się starała spółka córka Orła — Astor, która zajmuje się obsługą flot samochodowych.

— Chcemy zautomatyzować wymianę informacji między Astorem a jego klientami, czyli dilerami samochodowymi, w podobny sposób, jak to zrobiliśmy w Orle. Dzięki temu, jeśli okaże się, że w naszych magazynach brakuje danego produktu, klienci nie odejdą z kwitkiem, lecz sprawdzą zaopatrzenie u naszych krajowych czy zagranicznych dostawców i dowiedzą się, ile czasu potrzeba na dostawę. Koszt tego przedsięwzięcia wyniesie 400-500 mln zł — tłumaczy Jacek Orzeł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu