Ruszyli walczyć o nowe logo i ceny

Paweł Janas
22-02-2006, 00:00

To jeszcze nie pospolite ruszenie, ale już mały zajazd. Właściciele stacji rzucają rękawicę PKN, licząc na… ugodę.

Stacje patronackie PKN Orlen, lidera na polskim rynku paliwowym, coraz głośniej i stanowczo wyrażają niezadowolenie ze stosowanej wobec nich polityki. Tym razem grupa właścicieli stacji zdecydowała się pójść do sądu. Rozprawę zaplanowano na 24 lutego w wydziale cywilnym Sądu Rejonowego w Płocku.

— Na razie chcemy spróbować doprowadzić do ugody. I taki charakter będą miały dwie sprawy w płockim sądzie. Pierwsza dotyczy udostępnienia stacjom logo Orlenu oraz elementów wizualizacji. W drugiej domagamy się rekompensaty w związku z nieprzestrzeganiem przez PKN Orlen zapisu w umowie o cenach preferencyjnych — tłumaczy jeden z przedstawicieli stacji patronackich.

Informację tę potwierdzają przedstawiciele płockiego sądu.

— Strony postarają się zawrzeć ugodę. Jeśli się nie uda, sprawa będzie musiała być rozstrzygnięta na drodze pozwu cywilnego — informuje sędzia Joanna Kasicka, rzecznik Sądu Rejonowego w Płocku.

Sporne barwy

Na czym polega problem? Pierwsza sprawa to kwestia logo. Właściciele prywatnych stacji działających obecnie w niebieskich barwach Petrochemii Płock chcą mieć prawo do korzystania z logo Orlenu. Sprawa jest dość oczywista.

— Prowadzimy naszą działalność w barwach Petrochemii Płock, a więc firmy, która formalnie od kilku lat nie istnieje. Poza nielicznymi przypadkami Orlen zaprzestał reklamy tego brandu. Efektem jest spadek klientów na naszych stacjach, a więc także spadek naszych dochodów — twierdzi właściciel jednej ze stacji patronackich.

Co na to Orlen?

— Ten spór robi się bezprzedmiotowy. 8 lutego przedstawiliśmy stacjom patronackim nowe umowy franczyzowe, które umożliwiają im przejście do jednego z naszych brandów — Orlenu lub do sieci „Bliska” — informuje Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen.

To prawda. Trzeba jednak dodać, że dla blisko 100 stacji Orlen nie widzi przyszłości w żadnej z tych sieci.

Gra o pieniądze

Druga sprawa, która w piątek staje na wokandzie płockiego sądu, rodzi jeszcze więcej emocji. Właściciele stacji twierdzą, że niekiedy kupują w Orlenie paliwo drożej niż inni uczestnicy rynku, i to mimo zapisu o preferencyjnych cenach. Ich zdaniem, nie są odosobnione przypadki, kiedy orlenowskie paliwo mogą taniej kupić na przykład poprzez hurtową sieć sprzedaży... BP.

Przedstawiciele Orlenu ripostują.

— Nasza spółka wywiązuje się wobec stacji patronackich z zawartych w umowach zobowiązań dotyczących upustów na paliwa. Preferencyjne ceny nie oznaczają jednak najniższych cen na rynku. Nie ma też powodu, by nasi duzi partnerzy handlowi — na przykład BP — nie mogli liczyć na takie same lub większe upusty — wyjaśnia rzecznik płockiej spółki.

Mały zajazd

Nie pierwszy raz stacje patronackie idą do sądu przeciwko PKN Orlen. Do tej pory jednak w poszczególnych sprawach występowali pojedynczy właściciele stacji. W takim przypadku trudno było jednak coś wskórać. Teraz akcja przybrała bardziej zorganizowany charakter. Zdaniem przedstawicieli płockiego sądu, w pierwszej sprawie występuje 18 stacji, w drugiej — 20. Biorąc jednak pod uwagę, że w orlenowskiej sieci patronackiej działa kilkaset stacji (504 na koniec III kwartału 2005 r.), nie można mówić, że mamy do czynienia z pospolitym ruszeniem. To raczej mały zajazd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ruszyli walczyć o nowe logo i ceny