Rybne spółki chwalą święta

Magdalena Graniszewska
12-01-2010, 00:00

Świąteczny szczyt

Świąteczny szczyt

sezonu dał spółkom

powody do zadowolenia.

Na 2010 r. zaplanowały

poprawę wyników.

Wszystkie firmy liczą świąteczne utargi. Z niecierpliwością robią to również spółki rybne, dla których czwarty kwartał, a w szczególności Boże Narodzenie, jest okresem żniw. Graal, największy w Polsce przetwórca ryb, jest zadowolony.

— Czwarty kwartał był dobry. Nie znamy jeszcze dokładnych wyników, ale mogę podtrzymać wcześniejsze zapowiedzi dotyczące zysku netto. Na koniec 2009 r. powinien wynieść kilka milionów złotych — mówi Robert Wijata, członek zarządu Graala.

Graal liczy na Niemców

Robert Wijata podkreśla, że w minionym roku zauważalne było po raz pierwszy zmniejszenie sezonowości przychodów. Wynika to, jego zdaniem, ze zmian w asortymencie.

— Konsekwentnie zmniejszamy udział konserw rybnych, a zwiększamy — marynat i mrożonek, które stanowią już ponad połowę przychodów ze sprzedaży — twierdzi Robert Wijata.

Plan Graala na 2010 r. to wzrost przychodów o 6 proc. i zwiększenie rentowności. W ciągu kilku lat spółka chce osiągnąć poziom 6 proc. na poziomie netto. Poza tym wciąż pracuje nad transakcjami kapitałowymi.

— Poważnie rozważamy połączenie z rybną spółką z Niemiec, przy wykorzystaniu akcji własnych. Transakcja będzie jednak złożona, więc potrzebujemy czasu na analizy. Warto tu zaznaczyć, że kontaktujemy się z ta firmą już od dwóch lat — wyjaśnia Robert Wijata.

Seko — na nowy zakład

Zgodnie z oczekiwaniami wypadł miniony kwartał w Seko. Chojnicka spółka deklaruje, że wypełniła obietnice dotyczące całorocznych wyników finansowych.

— Przychody powinny być nieco wyższe niż w 2008 r., a wtedy wyniosły 112 mln zł. Zysk netto miał być na poziomie z 2007 r., czyli wynieść 4,6 mln zł. Na razie wszystko wskazuje na to, że tak będzie — zapowiada Kazimierz Kustra, prezes i największy akcjonariusz Seko.

W 2010 r. najważniejszym zadaniem dla jego firmy będzie uruchomienie nowego zakładu, dzięki któremu firma podwoi moce produkcyjne. Fundamenty już są, a otwarcie zaplanowano na 30 września.

— Już negocjujemy kontrakty dla nowego zakładu —deklaruje Kazimierz Kustra.

Dzięki nowej fabryce Seko powinno w tym roku zwiększyć i przychody, i zyski.

— Rozważymy podanie oficjalnych prognoz finansowych — twierdzi Kazimierz Kustra.

Wilbo — na akwizycję

Dla Wilbo czwarty kwartał był lepszy od analogicznego okresu w zeszłym roku, choć słabszy od oczekiwań.

— W ujęciu ilościowym sprzedaż spadła, ale już wynik na sprzedaży był o ponad 5 proc. wyższy od zeszłorocznego. Wygląda na to, że rentowność netto też będzie lepsza od zeszłorocznej — szacuje Leszek Stypułkowski, prezes Wilbo.

Szef Wilbo przewiduje, że całkowity zysk netto za 2009 r. wyniesie około 1 mln zł. Czyli tyle, ile wyznaczają założenia programu opcji menedżerskich. Na 2010 r. zaplanowano osiągnięcie 8 mln zł zysku, ale już wiadomo, że to niemożliwe.

— Te założenia zostaną urealnione. Nowe liczby zaproponujemy pod koniec pierwszego kwartału, kiedy rozstrzygniemy kwestię ewentualnej akwizycji — przewiduje Leszek Stypułkowski.

Wilbo negocjuje przejęcie producenta marynat, który osiąga około 50 mln zł obrotu rocznie.

— Rozważamy możliwość zapłacenia za tę firmę częściowo akcjami własnymi, np. za pomocą emisji kierowanej. Należy też pamiętać, że w wyniku buy-backu Wilbo ma już w portfelu prawie 4 proc. swoich akcji — podkreśla Leszek Stypułkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rybne spółki chwalą święta