Rynek alternatywny, venture capital czy anioł biznesu

Rafał Fabisiak
25-05-2010, 15:19

Pozyskanie kapitału na rozwój firmy spędza sen z powiek niejednemu przedsiębiorcy. Jak się można uwolnić od koszmarów?

Banki od dłuższego czasu zaostrzają politykę kredytową. Pieniądze dostają najlepiej przygotowani. Z dotacjami unijnymi też jest różnie. Trzeba przebrnąć przez wiele formalności, a i tak nie ma pewności, że uda się coś uszczknąć. Na szczęście są inne sposoby na zdobycie finansowania.


Giełda, to brzmi dumnie

Od 2007 r. przy Giełdzie Papierów Wartościowych działa nieregulowany system alternatywnego obrotu — New Connect. Jest przeznaczony dla młodych lub nawet dopiero powstających firm. Debiut na tym rynku może się odbyć na dwa sposoby. Albo poprzez publiczną emisję akcji (wówczas obowiązują wymagania rynku regulowanego), albo poprzez ofertę niepubliczną (nie może być adresowana do więcej niż 99 inwestorów, nie trzeba przygotowywać prospektu emisyjnego). Poza tym firma musi m.in. być spółką akcyjną lub komandytowo-akcyjną, nie może być w stanie upadłości czy likwidacji, a jej statut musi przewidywać nieograniczoną zbywalność akcji.


Chociaż debiut na New Connect wydaje się kuszący, eksperci są sceptyczni. Zdaniem Romana Przasnyskiego, głównego analityka Gold Finance, rynek kapitałowy, w tym New Connect, raczej nie jest najlepszym miejscem pozyskiwania pieniędzy na rozwój firmy w czasie giełdowej dekoniunktury. W okresie bessy inwestorzy nie są skłonni płacić za akcje zbyt wiele. Wyceny innych, często podobnych firm, już notowanych na tym rynku, są niskie, często o wiele niższe, niż wynikałoby to z ich wartości fundamentalnej. A to pośrednio wpływa na gotowość inwestorów do obejmowania akcji kolejnych firm.


— Jednak często wejście na New Connect jest łatwiejszą drogą do zdobycia kapitału, niż poszukiwanie jako inwestora funduszy typu private equity — dodaje Roman Przasnyski.


Przed upublicznieniem
Wczesna faza rozwoju wielu firm nie pozwala na wejście na główny rynek giełdowy. Spółki, które chcą w ciągu kilku lat zadebiutować na rynku regulowanym, mogą skorzystać z procedury pre-IPO. Inwestor może wtedy przeznaczyć na jeden projekt nawet 14-15 mln zł. Ale nie każda spółka może liczyć na sfinansowanie pre-IPO.


— Z naszego punktu widzenia atrakcyjna firma to taka, którą kieruje silny zarząd, z jasną strategią rozwoju przedsiębiorstwa. Musi nas też przekonać do swojego pomysłu. Oczywiście, zanim zainwestujemy, analizujemy zarówno branżę, w której spółka działa, jak i jej sytuację, konkurencję i potencjał wzrostu — komentuje Anna Andrzejak, dyrektor departamentu transakcji kapitałowych w obszarze rynków kapitałowych BZ WBK.


Pre-IPO ma plusy i minusy. Z jednej strony, inwestor nie jest zainteresowany uzyskaniem wpływu na zarządzenie spółką (wykupuje pakiet mniejszościowy). Z drugiej — nie mając dużych możliwości w procesie decyzyjnym, zabezpiecza się, wybierając najkorzystniejsze oferty i jednocześnie regulując możliwość wyjścia z inwestycji (najczęściej poprzez upublicznienie akcji spółki).


Kapitał z funduszy
Pieniądze na rozwój można również uzyskać z funduszy private equity i venture capital. Fundusze private equity inwestują pieniądze swoich dostawców w akcje lub udziały spółek nie notowanych na giełdzie. Z reguły chodzi o spółki stabilne, o ugruntowanej pozycji, z dużym potencjałem wzrostu. Venture capital (VC) to jedna z form private equity, ale jest między nimi kilka różnic. Fundusze VC inwestują głównie w firmy we wczesnym stadium rozwoju, które działają w branżach nowych technologii. Rozwój takich firm trwa dłużej, przez co i okres inwestycyjny jest dłuższy.

Są to inwestycje bardziej ryzykowne, dlatego fundusze VC staranniej dobierają projekty. Eksperci podkreślają jednak, że sporą wadą funduszy VC jest konieczność podzielenia się z nimi władzą w firmie, bo zazwyczaj obejmują kontrolny pakiet akcji.


— Aby skorzystać z takiego finansowania, trzeba mieć nie tylko dobry pomysł, ale i doskonale przygotowany biznesplan i strategię rozwoju. Przede wszystkim trzeba potencjalnego inwestora przekonać do pomysłu. Często liczy się wrażenie, jakie właściciele firmy robią na inwestorze, ale to dopiero w końcowym etapie kwalifikacji projektu. Z doświadczeń funduszy działających za granicą i w Polsce wynika, że zaledwie około 1 procenta zgłaszanych projektów ma szanse na wejście funduszu lub prywatnego inwestora — komentuje Roman Przasnyski.


Dla obu rodzajów funduszy ważne jest wyjście z inwestycji. Robią to po około 5-7 latach, odsprzedając swoje udziały lub akcje.


Złap anioła za portfel
Wśród inwestorów prywatnych wymienia się także tzw. anioły biznesu. W Polsce są trzy sieci "aniołów", które należą do EBAN (Europejska Sieć Aniołów Biznesu). Zrzeszają około 150 inwestorów. W całej Europie jest ich 75 tys.


— Najczęściej są to ludzie, którzy ciężką pracą doszli do sporego majątku. Pamiętają, jak zaczynali i dlatego rozumieją problemy młodych firm. W przeciwieństwie do funduszy PE/VC są w stanie zainwestować w wizję. Wprowadzają do firmy nie tylko kapitał, ale i know-how — mówi Jacek Błoński, prezes Lewiatan Business Angels.


"Anioły" z reguły inwestują w branżach, w których same się obracają, mają kontakty. Są w stanie zainwestować od 150 tys. do 5 mln zł w jeden projekt. Ale jak ich przekonać? Jacek Błoński przekonuje, że dla typowego anioła biznesu ważni są ludzie.


— Uważają bowiem, że silny zespół jest w stanie zrealizować nawet gorszy pomysł, a nigdy odwrotnie. Często bywa też, że pomysł jest dobry, ale kiedy zadajemy pytania, to okazuje się, że gorzej jest z realizacją. Warto więc na początku przedstawić swoją wizję chociażby przyjaciołom. Oni wskażą nam słabe punkty projektu, co pozwoli go dopracować — podpowiada Jacek Błoński.


Od innych sposobów pozyskiwania kapitału "anioły" różnią się także tym, że nie mają określonego okresu inwestycyjnego. Często pozostają w projekcie przez długie lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rynek alternatywny, venture capital czy anioł biznesu