Rynek czeka na przełom

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-05-2009, 00:00

Coraz więcej inwestorów

Męczące dryfowanie indeksów niepokoi inwestorów, którzy pamiętają o stratach. Na razie można spodziewać się jedynie łagodnej korekty.

Coraz więcej inwestorów

ma dylemat: sprzedać

akcje czy czekać.

O scenariusze na najbliższe

dni poprosiliśmy

rynkowych ekspertów.

W połowie lutego krajowe indeksy bardzo mocno odbiły się od dna bessy i zaczęły się piąć coraz wyżej. Za granicą najczęściej dołki zostały ustalone na początku marca, ale i tam marsz w górę był dynamiczny. W maju w Polsce wzrosty się zatrzymały. Dla WIG20 poprzeczką nie do przeskoczenia jest poziom 1900 pkt. Gracze niecierpliwią się trzytygodniowym dryfem w kanale 1800-1900 pkt. Koniec jazdy w górę czy odpoczynek przed kolejną falą wzrostów? O to, czy możemy spodziewać się w tym tygodniu rozstrzygnięcia co do kierunku na GPW i jakie ono może być, zapytaliśmy analityków z domów maklerskich i zarządzających funduszami. Oto najciekawsze odpowiedzi.

Tomasz Jerzyk

analityk DM BZ WBK

WIG20, WIG oraz mWIG40 wytyczyły w minionym tygodniu nowe krótkoterminowe maksima. Znajdujemy się w fazie konsolidacji, ale coraz więcej inwestorów zastanawia się, czy potencjał wzrostowy nie został już wyczerpany. WIG20 dotarł w trakcie sesji do oporu przy 1920 pkt, nominalnego poziomu docelowego. Kupujący utrzymują indeks powyżej wsparcia przy 1781 pkt, ale w razie przełamania tego poziomu należy liczyć się z większą podażą. Kolejne wsparcie i zarazem bardzo ważny pułap to 1640-1650 pkt. Jeśli i on pęknie, będzie to potwierdzenie założenia o korekcyjnym charakterze zwyżki, co z kolei może przełożyć się na ruch do nowego minimum, poniżej 1253 pkt. Najbliższy opór dla WIG20 to 1866 pkt. Trzeba go przebić, by myśleć o szansach na atak na 1920 pkt.

Mariusz Dąbrowski

zarządzający portfelem akcyjnym w Skarbiec TFI

WIG20 dryfuje w przedziale 1800-1900 pkt i czeka na coś, co go z tego miejsca wybije. Obstawiam, że będą to dane makroekonomiczne, które pozwolą wyjaśnić sytuację. Trudno jednak powiedzieć, czy impuls przyjdzie już w tym tygodniu. Rynek rósł na fali optymizmu. Widać poprawę w globalnych danych makro, choć wciąż gospodarki są w złym stanie. Nie wykluczamy wybicia zarówno dołem, jak i górą z obecnej konsolidacji.

Andrzej Knigawka

szef analityków ING Securities w Warszawie

W tym tygodniu spodziewamy się spadku krajowych indeksów. Trudno doszukać się dużych, płynnych i tanich spółek, które mogłyby pociągnąć rynek w górę. Zakładamy stabilną korektę bez drastycznych wyprzedaży. Fundusze, które przespały odbicie, powinny akumulować akcje i zapewnić łagodny przebieg spadków. Wydaje nam się, że dane o globalnym eksporcie pokażą, iż mamy fazę wyprzedawania zapasów, a ożywienie nie wynika z odbicia popytu, ale z dostosowania podaży. Dlatego w dłuższym okresie zarówno globalna gospodarka, jak i wyniki operacyjne spółek, będą rozczarowywać. Nie ma jednak podstaw do testowania dna bessy, ponieważ nie zakładamy bankructwa kolejnych dużych instytucji finansowych.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu