Rynek jest spokojny

Niewielkie zmiany w podatkach nie oznaczają, że Zyta Gilowska mięknie. Inwestorzy ciągle widzą w niej stróża finansów.

Rynek jest spokojny

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 07-06-2006, 00:00

Niewielkie zmiany w podatkach nie oznaczają, że Zyta Gilowska mięknie. Inwestorzy ciągle widzą w niej stróża finansów.

Rząd przyjął wczoraj pakiet projektów zmian w ustawach podatkowych. Nie wszystkie pomysły wicepremier i minister finansów spodobały się kolegom z rządu. Premier Kazimierz Marcinkiewicz przyznał, że w szczegółach trzech ministrów miało odmienne zdanie. Ostatecznie Zyta Gilowska zgodziła się np. na utrzymanie przez 2 lata karty podatkowej i możliwości odliczania kosztów uzyskania przychodów (choć mniejszych) dla naukowców i artystów.

Ekonomiści nie boją się jednak, że pani premier zaczyna mięknąć, a jej pozycja w rządzie słabnie.

— Ulga w podatkach nie oznacza, że zmieniła zdanie w kwestiach fiskalno-progowych: trzyma się 30-miliardowego deficytu i nieprzekraczalnej granicy 60 proc. długu publicznego w relacji do PKB. Rynek nie zacznie jej traktować jako osoby mniej wiarygodnej. Skoro w tym rządzie ciężko jest o cięcia wydatków, trudno się spodziewać, by można było sobie pozwolić na obniżanie podatków — uważa Bartosz Pawłowski, ekonomista ING BSK.

Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego, rynki zdają sobie sprawę, że nawet tak liberalne osoby jak Zyta Gilowska w starciu z ministrami z LPR czy Samoobrony muszą z czegoś zrezygnować.

— Optymizm inwestorów będzie się utrzymywał, dopóki z rządu będą płynąć sygnały o kotwi- cy budżetowej. Na tle innych krajów, np. Turcji, Polska wygląda całkiem nieźle — ocenia Piotr Kalisz.

Richard Mbewe, niezależny ekonomista, uważa, że jeśli inwestorzy przestaną wierzyć Zycie Gilowskiej, w rządzie nie pozostanie żaden ekspert, którego można byłoby traktować poważnie.

— PiS nie ma też nikogo, kto mógłby zastąpić Zytę Gilowską — twierdzi ekonomista.

Temat ewentualnej dymisji pani premier był głośny, gdy do rządu wchodzili nowi koalicjanci, z Andrzejem Lepperem na czele. Ostatnio jednak spekulacje na ten temat ucichły.

— Na razie odejście Zyty Gilowskiej nie wchodzi w grę. Choć w perspektywie kilku miesięcy wciąż jest to prawdopodobne — uważa Piotr Kalisz.

Jego zdaniem, odejście w kilku punktach od wcześniejszych pomysłów podatkowych nie zniechęci Zyty Gilowskiej do rządu, jednak może spowodować ewentualny spór z koalicjantami w kwestii wydatków publicznych.

— Szczególnie przed jesiennymi wyborami samorządowymi — przekonuje ekonomista BH.

Według Marka Nienałtowskiego, niezależnego ekonomisty, na razie dymisja pani wicepremier nie wchodzi w grę.

— Już dawno odeszła od swoich postulatów, np. wprowadzenia podatku liniowego. Jedyną poważną rzeczą, jaką forsuje Zyta Gilowska, jest ustawa o finansach publicznych. Reszta jej pomysłów zalega w szufladach — uważa Marek Nienałtowski.

Okiem eksperta

To jeszcze za mało

Przyjęcie przez rząd projektów daje jakieś gwarancje, że do 2009 r. działalność gospodarcza będzie opodatkowana 19- -procentowym podatkiem. Odmrożenie i waloryzacja progów to dobre posunięcie. W portfelach Polaków będzie więcej pieniędzy, a to oznacza, że więcej wydadzą na konsumpcję. Dobrą zmianą jest też uproszczenie VAT.

Z punktu widzenia firm najważniejsze są wysokie pozapłacowe koszty pracy. Propozycja rządu nie załatwia sprawy. Oczekiwania, że na takim obniżeniu klina zbuduje się warunki do tworzenia nowych miejsc pracy, nie są racjonalne. Skutki podniesienia akcyzy na benzynę i LPG odczuje nie tylko transport, lecz cała gospodarka.

Małgorzata Krzysztoszek

ekspert PKPP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane