Rynek klasycznych aut dodał gazu

Weronika Kosmala
06-03-2015, 00:00

Inwestowanie w kolekcjonerskie samochody ma bardzo krótką historię, ale rynek zdążył się już rozpędzić.

Profesjonalny obrót zabytkowymi autami to trend, który nie zdążył jeszcze do Polski dotrzeć. Podczas gdy na światowych aukcjach padają kolejne rekordy za limuzyny Jamesa Bonda, rodzime syrenki prezentowane są na zlotach jako wspomnienie poprzedniego ustroju. Już na następną sobotę zapowiadana jest pierwsza wspólna aukcja domów aukcyjnych RM i Sotheby’s.

FRANCUSKI STYL:
Zobacz więcej

FRANCUSKI STYL:

Delahaye 135 w wersji Torpedo Roadster projektu Figoni et Falaschi wyjechało z aukcji z ceną 6,6 mln USD (24,8 mln zł). R&M AUCTIONS

Londyński gigant kojarzony głównie ze sztuką przejął 25 proc. udziałów w światowym liderze sprzedaży samochodów kolekcjonerskich. W nadziei na to, że oceniany na 2 mld USD rynek jeszcze urośnie, specjaliści obu branż postanowili połączyć bazy majętnych klientów.

Domy współpracowały już ze sobą wcześniej, rejestrując podczas jednej z aukcji 63 mln USD obrotu w dwie godziny. Takie osiągi mają jednak tylko najlepsze maszyny — na zachodnich aukcjach wystawiane są najwyższej jakości historyczne auta wyścigowe w jednym rzędzie z unikatowymi eleganckimi kabrioletami.

Czynnikiem, który podnosi ich ceny do setek tysięcy dolarów, nie jest w dodatku wyłącznie wiek. Inwestorzy przeważnie nie szukają staroci, tylko samochodów z historią, a na tym rynku to znacząca różnica. Wartość prezydenckiego lincolna czy cadillaca nie byłaby przecież tak kolekcjonerska, gdyby nie jeździł nimi JFK czy król rock’n’rolla. Za 341 tys. USD (1,3 mln zł) sprzedano na przykład wyposażony w różne gangsterskie funkcje samochód Ala Capone, którego użył w międzyczasie nawet prezydent Roosevelt.

Poza takimi egzemplarzami warto zwrócić uwagę na pojazdy wyprodukowane w bardzo wąskich seriach, modele flagowe niszowych producentów, a także prototypy stworzone w słynnych studiach samochodowego designu, jak włoskie Bentone czy Pininfarina. Wątpliwości, że na samochody z epoki nie ma aż tylu zainteresowanych, rozwiewa efektywność sprzedaży, jaką RM zanotował w ubiegłym roku — sięgnęłą 97 proc.

Zanim jednak wybierzemy się na wyspę Amelia na zapowiadaną aukcję, warto przemyśleć dla naszej lokaty zarówno transport z Florydy, jak i bezpieczny garaż. Ryzyko zmniejsza trochę fakt, że nawet złodziej miałby w kraju poważny problem z rynkiem zbytu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Rynek klasycznych aut dodał gazu