Rynek maluchów mniej efektywny niż GPW

Krzysztof Górka
07-10-2010, 00:00

Jednym z najważniejszych kryteriów oceny efektywności giełdowego parkietu jest łatwość zawierania transakcji wyrażona poprzez różnice pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży instrumentów będących przedmiotem obrotu (tzw. spread). Wysokość spreadu występującego w zestawieniu tabeli ofert może dać odpowiedź na szereg pytań, w tym na jedno z najważniejszych z punktu widzenia inwestorów, czyli o szanse osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków.

Joseph Stiglitz w przełomowym artykule z 1980 r. zatytułowanym "On the Impossibility of Informationally Efficient Markets" zauważył, że wysoki poziom efektywności rynku jest wewnętrznie sprzeczny, tzn. w sytuacji braku możliwości uzyskania ponadprzeciętnych zysków inwestorzy nie są skłonni do analizowania instrumentów finansowych w celu ich efektywnej wyceny. Innymi słowy spostrzegł, że koszty analizy papierów wartościowych ograniczają efektywność rynków finansowych. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że rynki charakteryzujące się wysokimi kosztami analizy mają niższy poziom efektywności, zaś te o niskich kosztach analizy powinny być bardziej efektywne.

Aby zweryfikować prawdziwość powyższej teorii na gruncie polskiego rynku akcji, warto przyjrzeć się poszczególnym jego segmentom. Do porównania wybrane zostały trzy różne grupy instrumentów, notowane w ramach szerokiego rynku regulowanego akcji, alternatywnego systemu obrotu NewConnect oraz blue chipy tworzące WIG20.

Z zestawienia obejmującego 2007 r. i I połowę 2010 widać wyraźnie, iż zdecydowanie najniższe różnice pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży występowały w grupie dużych spółek z WIG20, charakteryzujących się wysoką płynnością i szerokim zainteresowaniem inwestorów. W ich przypadku średni spread wynosił zaledwie 0,48 proc. Nieco gorzej wypadł szeroki indeks WIG, w przypadku którego różnica ta stanowiła 1,75 proc. ceny akcji.

Na tle rynku regulowanego NewConnect wypada gorzej, co nie powinno być zaskoczeniem. Polski tzw. alternatywny system obrotu (ASO) od momentu powstania charakteryzuje się przeciętnym spreadem w wysokości 5,1 proc. Wynik ten zdaje się potwierdzać teorię Josepha Stiglitza. Mniejsza wiedza inwestorów o poszczególnych podmiotach, niewielka płynność walorów oraz niższe obroty w handlu akcjami składają się na bardziej zróżnicowane wyceny spółek notowanych w alternatywnym systemie obrotu, co z kolei przekłada się na większe różnice w spreadach.

W tym ujęciu rynek NewConnect jest zatem mniej efektywny niż główny parkiet. Niewątpliwym minusem takiego stanu rzeczy jest trudność w ustaleniu rzeczywistej wartości rynkowej niektórych spółek notowanych na polskim ASO. Z kolei po stronie plusów można zapisać szanse na realizację krótkoterminowych zysków, o których można zapomnieć, inwestując w podmioty z WIG20, oczywiście mając na uwadze teorię efektywności rynków.

Krzysztof Górka

analityk rynków finansowych w Certus Capital

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Górka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek maluchów mniej efektywny niż GPW