Rynek pierwotny przestaje znosić złote jaja

Przemek Barankiewicz
09-12-2004, 00:00

Dzwonek w gmachu przy ulicy Książęcej, obwieszczający debiut kolejnej giełdowej spółki, cichnie. Już 10-proc. zysk z akcji TVN dla wielu zdał się sukcesem. Telewizja i tak miała szczęście. Na GPW w ogóle nie wejdzie Cinema City. Firma, która jeszcze niedawno rozeszłaby się na pniu, jest ofiarą ochłodzenia na rynku pierwotnym. Pierwszą, ale zapewne nie ostatnią. Ostrożność kupujących nie dziwi, skoro akcje już połowy tegorocznych beniaminków są tańsze niż w ofercie publicznej.

A przecież miało być tak pięknie. Uśmiechnięci prezesi, oferujący, kredytujący, reklamujący, władze giełdy, fundusze, maklerzy, „atrakcyjne” ceny emisyjne. Perspektywiczny biznes — do wyboru: odlewniczy, obuwniczy, rozrywkowy, radiowy czy faktoringowy. I te kolosalne redukcje zapisów, wyśrubowane niewielką ilością akcji oferowanych drobnym inwestorom. W atmosferze pieniędzy leżących na ulicy świeżo upieczony gracz giełdowy po prostu musi kupić akcje debiutanta. I przepłaca.

Jakość spółek wchodzących na giełdę nie musi być najwyższa. Ważne, aby taka była jakość prezentowanych przez firmy prognoz oraz rzetelność ocen analityków. Tymczasem coraz więcej emitentów tuż po debiucie zapomina o obietnicach. Niezależne raporty można policzyć na palcach, bo nikomu nie są na rękę. Szkoda, bowiem dla przyszłości GPW zaufanie drobnych inwestorów znaczy dużo więcej, niż przyniesiony do okienek PKO BP i biur maklerskich kapitał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek pierwotny przestaje znosić złote jaja