Rynek świętego spokoju

  • Emil Szweda
22-04-2013, 00:00

Tydzień, w którym WIG20 stracił 5,5 proc., zostanie na długo zapamiętany przez posiadaczy akcji. Te same dni nie wyróżniły się niczym szczególnym na Catalyst.

Na tle rozhuśtanych indeksów giełdowych, wahań cen surowców i walut najlepiej widoczna jest podstawowa zaleta inwestowania w obligacje korporacyjne — brak ryzyka dużych wahań cen (pomijając przypadki skrajne). Na rentowność na Catalyst nie wywiera nagłego wpływu ani dynamika PKB w Chinach, ani liczba zasiłków dla bezrobotnych w USA, ani dane o produkcji przemysłowej w Polsce. Tu liczy się przede wszystkim ryzyko emitenta, które można przecież oszacować, oraz — w dłuższym okresie — ryzyko stopy procentowej.

Trzeba też przyznać, że okoliczności zewnętrzne jakby sprzysięgły się, by promować inwestycje w obligacje korporacyjne. Z jednej strony oprocentowanie lokat spada do rekordowo niskich poziomów (średnio już poniżej 3,5 proc.), skłania posiadaczy lokat do poszukiwania alternatywy, z drugiej zaś zachowanie giełdy straszy i przypomina najgorsze okresy lat 2007-08.

Jeśli wzrok inwestora padnie na Catalyst i zatrzyma się na nim przez kilka dni lub miesięcy, zalety codziennego naliczania odsetek bez obaw o poważniejsze wahania cen szybko zostaną docenione. Oczywiście nie chcę reklamować Catalyst jako miejsca stuprocentowo pewnych inwestycji. Dwa tegoroczne bankructwa emitentów temu przeczą. Ale bez podejmowania większego ryzyka, dokonując wyboru między spółkami i bankami o najlepszej kondycji, można bez większego trudu uzyskać dwa razy wyższe zwroty niż z lokaty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek świętego spokoju