Rynek wciąż trwa w wyczekiwaniu

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 07-04-2009, 00:00

Czy to już koniec spadków cen, czy dopiero początek? Kupować teraz, czy jeszcze poczekać? Na te pytania niestety nadal brak jasnej odpowiedzi.

Budowy stoją, sprzedaż idzie wolno

Czy to już koniec spadków cen, czy dopiero początek? Kupować teraz, czy jeszcze poczekać? Na te pytania niestety nadal brak jasnej odpowiedzi.

Według ostatniego raportu firmy redNet w lutym liczba sprzedanych mieszkań wzrosła, a ten trend utrzymał się też w marcu. Autorzy opracowania twierdzą więc, że uśpiony dotąd popyt powoli zaczyna się budzić. Po słabych z punktu widzenia sprzedaży grudniu i styczniu, teraz widoczne jest niewielkie ożywienie.

Opinie innych ekspertów są jednak mniej jednoznaczne.

Kupuj teraz?

Zdaniem analityków spółki redNet deweloperzy, którzy wcześniej zareagowali na spadek tempa sprzedaży propozycjami znacznych obniżek, teraz mogą być do nich coraz mniej skłonni. Wniosek? Najlepszym momentem na zakup mieszkań jest właśnie pierwsze półrocze tego roku. Dlaczego obniżki cen wyhamowały? Z powodu wstrzymania praktycznie wszystkich nowych inwestycji deweloperskich. Z szacunków redNet — u wynika, że przesunięto lub zrezygnowano z blisko 9 na 10 planowanych realizacji. Nowych projektów nie przybywa, a obecna oferta, bardzo powoli, ale jednak się sprzedaje. Najszybciej nabywców znajdują oczywiście najbardziej atrakcyjne mieszkania. To oznacza, że liczba nowych lokali oferowanych do sprzedaży będzie się systematycznie kurczyć, aż w końcu na rynku pozostaną najmniej interesujące.

Potencjalni nabywcy już wkrótce znajdą się w nowej sytuacji, w której lokaty bankowe przestają kusić wysokimi cyframi, a ceny mieszkań osiąją już swoje dno. Analitycy firmy redNet prognozują więc, że tegoroczna wiosna to najlepszy moment na zakup nieruchomości.

Ceny będą spadać

Szymon Jungiewicz dyrektor działu badań i analiz firmy Emmerson jest jednak innego zdania.

— Deweloperzy decydują się jedynie na rozpoczynanie małych inwestycji, szczególnie w najtańszym segmencie rynku. Można się również zgodzić z argumentem, że nabywców znajdują najatrakcyjniejsze mieszkania. Jednak akurat w tym przypadku deweloperzy nie są skłonni do obniżania cen, a do wyczerpania aktualnej oferty na rynku pierwotnym trzeba będzie co najmniej kilkunastu miesięcy. Wniosek? Obecnej sytuacji na pierwotnym rynku mieszkań na pewno nie można nazwać ożywieniem — sprzedaż mieszkań ciągle utrzymuje się na niskim poziomie — ocenia Szymon Jungiewicz, dyrektor badań i analiz firmy Em-merson.

Jego zdaniem na rynku wciąż trwa wyczekiwanie.

— Deweloperzy co prawda opuszczają stopniowo ceny mieszkań, ale nieliczni klienci dysponujący zdolnością kredytową cierpliwie wyczekują na ich kolejne spadki — zauważa przedstawiciel firmy Emmerson.

Według niego kolejne miesiące przyniosą dalsze obniżki cen, a niektórzy deweloperzy będą wręcz walczyć o utrzymanie płynności finansowej.

— Największe obniżki będą dotyczyć ostatnich lokali oferowanych do sprzedaży w już ukończonych budynkach — ocenia Szymon Jungiewicz.

Optymizmem nie napawa również sytuacja na rynku kredytowym, na którym na razie nie widać symptomów ożywienia.

— Wciąż bardzo trudno uzyskać kredyt hipoteczny, a oferowane warunki kredytowe pomimo znaczących spadków stóp procentowych są zdecydowanie mniej korzystne, niż rok temu — podsumowuje Szymon Jungiewicz.

Banki wciąż nie udzielają kredytów, więc ożywienia nie widać

Wydawało się, że do świąt sytuacja się unormuje, a banki powrócą do gry. Stało się jednak odwrotnie — banki nie łagodzą polityki kredytowej, tylko ją zaostrzają. Niestety, mimo dużego potencjału rynku popyt jest bardzo słaby, bo brakuje instrumentów finansowania. Nie widać zapowiadanego ożywienia w sektorze mieszkaniowym, klienci nie rzucili się by kupować mieszkania, chociaż podaż jest bardzo duża. Na razie trudno określić skalę spadków cen. Obecnie obserwuję inne zjawisko, typową rynkową grę — oficjalnie deweloperzy nie przyznają się do znacznych opustów, za to nieoficjalnie dają znaczne obniżki.

W najtrudniejszej sytuacji znajdują się obecnie ci deweloperzy, którzy rozpoczęli realizację swoich inwestycji na przełomie 2007 i 2008 roku, a obecnie wchodzą z nimi na rynek usiłując je sprzedać. Niestety, nie będzie to łatwe, ale nie z powodu braku zainteresowania, a głównie problemów z pozyskaniem kredytu przez potencjalnych nabywców mieszkań. Niestety, w ten sposób koło się zamyka. Jeśli polityka banków w udzielaniu kredytów hipotecznych będzie nadal tak zachowawcza, to w tym roku wartość udzielonych kredytów spadnie radykalnie, a to oznacza, że w kolejnych miesiącach możemy się spodziewać dalszej, znaczącej korekty cen mieszkań.

Tomasz Błeszyński

niezależny ekspert na rynku nieruchomości

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu