Rynek whisky dla jelenia

WERONIKA A. KOSMALA
14-01-2018, 22:00

Co różni Dalmore od Bowmore? Rogi. Szkockie nazwy wypada wreszcie z czymś skojarzyć, bo rynek whisky zamknął właśnie kolejny rok rekordów

Analitycy głodni danych zgodnych co do połowy butelki będą musieli zadowolić się boleśnie swobodnymi podsumowaniami ekspertów — na rynku whisky minął prawdopodobnie najlepszy rok w historii, jednak na bardziej kompletne statystyki trzeba jeszcze poczekać. Ze wszystkich wstępnych wyliczeń wynika, że rynek wtórny tego alkoholu nigdy nie był w takiej formie, co znajduje odbicie i w aktywności nowych pasjonatów na platformach internetowych, i w wynikach na tradycyjnych aukcjach w przesiąkniętej mgłą Szkocji.

— Od 2008 r., w którym dom aukcyjny Bonhams rozpoczął licytacje trunku, rynek rozrastał się nieprzerwanie w każdym następnym roku — komentuje Martin Green z oddziału w Edynburgu, zaznaczając, że 2017 ustanowił wyjątkowy poziom.

Ekspert nie ma wątpliwości co do jaskrawego wzrostu międzynarodowego zainteresowania, co podeprzeć mogą chociażby dane z edynburskich aukcji, w których uczestniczą kolekcjonerzy z Azji, obu Ameryk i wszystkich krajów Europy. Co licytowali najbardziej uparcie w minionym roku? Dalmore z jeleniem na butelce i Bowmore — na „b”, jak „bez polowań”.

Weź siekierę. Rynek kolekcjonerskiej whisky kojarzy się zwykle z dwiema formami inwestowania, jednak oprócz zakupu całych beczek i pojedynczych butelek, da się rozpocząć od niższego progu — beczki rozkawałkowanej na udziały. FOT. BLOOMBERG

Rynek gejszy

W samej Wielkiej Brytanii w pierwszej połowie 2017 r. wartość kolekcjonerskich butelek szkockiej sprzedanych na aukcjach podniosła poprzeczkę do 11,2 mln GBP (52,4 mln zł), co można uznać za skok, bo względem pierwszej połowy poprzedniego roku sprzedaż wzrosła aż o 94 proc., podaje CNBC. Ilość wylicytowanych butelek — jakby celowała w życzenia analityków — wzrosła o niecałe 50 proc., a to proporcja, która pozwala mówić nie tylko o niepohamowanej łapczywości popytu, ale również ogólnie o miarowym rozwoju rynku. Pytanie, które zwykle nasuwa się w takich okolicznościach, musi dotyczyć więc trendu — Dalmore, Bowmore czy w ogóle jakieś inne logo, skoro największy apetyt mają budzić beczki z destylarni, które dawno zamknięto? Gdyby ze wszystkich raportów należało wybrać tendencję najbardziej wyraźną, na celowniku byłaby whisky nie ze Szkocji, tylko z Japonii, której sprzedaż w pierwszej połowie 2017 r. wzrosła według pośrednika BI o 232 proc.

— Ożywienia na rynku japońskiej whisky nie dało się nie zauważyć w Azji, zwłaszcza w ostatnich trzech latach, które wróżą tej tendencji obiecujący ciąg dalszy. Nie bez znaczenia dla sprzedaży tamtejszej single malt są również zaplanowane na 2020 r. igrzyska olimpijskie w Tokio, osłabienie jena czy utrzymujące się zainteresowanieczysto turystycznym odwiedzaniem kraju, dlatego że rynek japońskiej whisky jest już rzeczywiście globalny — komentował w CNBC Rickesh Kishnani, dyrektor zarządzający Whisky Investment Fund.

Żeby wyobrazić sobie skalę trendu, warto przytoczyć kwietniową sprzedaż Karuizawy za cenę 100,1 tys. GBP (469 tys. zł), w której mieściła się whisky dojrzewająca 52 lata w beczce, ręcznie malowana etykieta i mała figurka zawieszona na szyi każdej z 41 napełnionych butelek. Do zapamiętania z tego kraju są wobec tego Karuizawa — często z wymalowanymi gejszami czy maskami — oraz Yamazaki.

W szkocką kratę

W zestawieniu ze stawką za butelkę z ojczyzny samurajów rekordy za szkocką rzędu dwudziestu paru tysięcy funtów — jakie z dumą podaje Bonhams — bledną, szczególnie w obliczu informacji, że i tak za sporą część podobnych zakupów odpowiedzialni są Azjaci. Jak podają analizy BI z połowy ubiegłego roku, sprzedaż szkockiej whisky do Azji wzrosła przez 12 miesięcy o 55 proc., przy czym na samego Macallana apetyt zaostrzył się aż o 97 proc. W sierpniu na hongkońskiej aukcji kryształową karafkę z trunkiem tej marki sprzedano za równowartość 115 tys. zł — z datą 1949 r., skrzyneczką z drewna i 700 ml cennej szkockiej.

Ubiegłoroczny rekord za whisky tej marki jest co prawda kilkakrotnie wyższy, ale warto zwrócić uwagę, że budowanie obrazu szerokiego rynku wyłącznie na podstawie jednostkowych przebić bywa mylące. Najogólniej rynek Macallana podsumowuje raport z pierwszej połowy roku od Rare Whisky 101: średnia cena za butelkę zwiększyła się na rynku wtórnym z około 515 GBP (2,4 tys. zł) do 650,5 GBP (3 tys. zł), a więc o 26,3 proc. i nie do kwoty tak astronomicznej, jaką sugerowałyby rekordy. W pochwalnym podsumowaniu domu aukcyjnego Bonhams, Macallan zajmuje jednak trzecią lokatę, bo na licytacjach w Edynburgu prym wiodły w ubiegłym roku 50-letnia Dalmore ze stawką 26 tys. GBP (122 tys. zł) i zestaw trzech butelek Bowmore, sprzedany w grudniu za 25 tys. GBP (117 tys. zł).

Bowmore produkuje swoją single malt na szkockiej wyspie Islay i jest najstarszą destylarnią nie tylko na tym obszarze, ale również w całej Szkocji. Dalmore natomiast — jako gorzelnia założona w XIX wieku — nawiązuje swoim emblematem do historii, która miała się wydarzyć w 1263 r. podczas starcia, w którym jeden z przedstawicieli klanu Mackenzie uratował przed dzikim jeleniem Aleksandra III, króla Szkocji. Ten odwdzięczył się pozwoleniem na umieszczenie głowy niedoszłego oprawcy w herbie klanu — a w 1862 r. klan wszedł w posiadanie destylarni i z ochotą przyprawił te rogi butelkom Dalmore.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WERONIKA A. KOSMALA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek whisky dla jelenia