Rynki: Kryzys wcale się jeszcze nie skończył

Piotr Kuczyński
opublikowano: 28-05-2010, 00:00

Miesiąc temu pisałem, że nastroje zawsze są najlepsze tuż przed większą korektą i że nadal jej w drugim kwartale oczekuję. Rzeczywiście, taka korekta się zmaterializowała, ale jej źródło było inne, niż oczekiwałem. Spodziewałem się mianowicie, że popyt osłabią oferty skarbu państwa, a na globalnych rynkach powinna się pojawić obawa o to, jak będzie się zachowywała w drugiej połowie roku światowa gospodarka. Nie spodziewałem się tego, że tak szybko rozwinie się sprawa zadłużenia krajów PIIGS.

Owszem, "sprawa Grecji", a konkretnie jej zadłużenia, jest znana od pół roku. Politycy od lutego zbierali się do przygotowania pakietu pomocowego, ale szło to bardzo opornie. Konkretne procedury przyznawania pomocy były ciągle w fazie tworzenia, a niemieccy politycy wciąż ostrzegali, że do pomocy może nie dojść. Politycy greccy też im pomagali, twierdząc, że Grecja nie będzie potrzebowała tej pomocy. Spekulanci wiedzieli jednak lepiej, a sytuacja na rynku greckiego długu ciągle się pogarszała. W końcu kwietnia greckie obligacje 10-letnie miały rentowność gorszą od wenezuelskich, argentyńskich czy rumuńskich (kilkanaście procent). Potem w tym samym kierunku poszedł portugalski i hiszpański rynek długu. Grecja i Portugalia to maleńkie gospodarki, ale gdyby panika rozszerzyła się na Hiszpanię i Włochy, to cała strefa po prostu by się zawaliła.

Nic dziwnego, że w czasie weekendu 8-9 maja europejscy politycy wreszcie wzięli się poważnie do pracy i podjęli istotne decyzje. Decyzje, które pokazywały, że znowu świat finansów był na granicy załamania. Pakiet pomocowy dla krajów, które wpadną w kłopoty, czyli Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (EMS), jest czymś, co można nazwać bombą atomową. Okazało się, że 440 mld mają dać kraje strefy euro w postaci kredytów i gwarancji, 60 mld euro zostanie wyasygnowane z budżetu unijnego (prawie tyle, ile Polska dostanie w latach 2007-13), a 250 mld będzie pochodziło z MFW. Poza tym ECB zadeklarował, że w niektórych "ostrych" przypadkach będzie na "niektórych" rynkach kupował dług państwowy i prywatny. To właśnie ta ostatnia decyzja była najważniejsza.

Wszystkie media twierdziły jednak, że plan tylko na chwilę odsuwa zagrożenia. Również Ben Bernanke, szef Fed, powiedział senatorom, że plan niczego w fundamentach nie zmienia. Na dodatek niezależność ECB legła w gruzach. Wystarczyło 30 godzin, żeby Jean-Claude Trichet, szef ECB, zmienił zdanie na temat kupowania obligacji rządowych. Takie oceny potwierdzało fatalne zachowanie europejskiej waluty — bez przerwy traciła na wartości.

Akcje jednak po ogłoszeniu decyzji o pakiecie EMS zyskiwały. Inwestorzy uwierzyli w pewnego rodzaju "decoupling". Uważali, że EMS, który tak naprawdę jest programem ratowania banków, a nie Grecji, zapewni stabilność systemu bankowego. Euro będzie traciło, ale akcje będą drożały, bo dane makro są przecież bardzo dobre. Kolejne problemy w Europie pojawią się za parę lat, ale teraz nic rynkowi nie grozi. Może nawet lepiej jest tak jak jest, bo banki centralne i rządy dwa razy się zastanowią, zanim wycofają środki, którymi pobudzały gospodarki.

Teoria bardzo pociągająca, ale, niestety, nie musi być słuszna. l

Hity inwestycyjne (15.04.-15.05.2010)

1

Protektor: + 39,26%

Świetną inwestycją był zakup akcji producenta obuwia specjalistycznego. Za wzrostem kursu stoi m.in. Quercus TFI, który pod koniec kwietnia ujawnił się w akcjonariacie. Zadziałała też magia Romana Karkosika, który kupił spory pakiet akcji. Spółka stara się przejąć producenta odzieży ochronnej.

2

City Interactive: + 29,74%

Spore zyski przyniosły akcje producenta gier komputerowych. Inwestorów porwały słowa prezesa, który obiecał w tym roku znaczący wzrost sprzedaży i co najważniejsze — zysku. Pomóc ma m.in. wprowadzenie gier na iPhone’a. Raport z pierwszego kwartału udowodnił, że nie są to puste obietnice.

3

Bytom: + 25,66%

Niezły zarobek przyniosła też inwestycja w firmę szyjącą garnitury. Zaangażowanie w akcje zwiększyło jedno z TFI. Na wyobraźnię inwestorów mogło podziałać to, że spółka ubierze przedstawicieli UEFA i hostessy na Euro 2012, bo wygrała międzynarodowy konkurs.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu