Rynki łapią oddech, pytanie na jak długo?

  • Marek Rogalski
28-06-2016, 11:12

Kluczowe informacje z rynków:

Wielka Brytania: W poniedziałek wieczorem opublikowane zostały decyzje agencji ratingowych, które zareagowały na czwartkowe referendum. Poziomu ratingu nie zmienił tylko Moody’s, który utrzymał poziom Aa1, ale jeszcze w sobotę ściął perspektywę do negatywnej ze stabilnej. Z kolei S&P obniżył swoją ocenę aż o dwa „oczka” do AA- z AAA i utrzymała perspektywę negatywną. Z kolei Fitch ściął noty o tylko o szczebel niżej do AA z AA+, ale też zachował negatywną perspektywę. Wczoraj działacze Partii Konserwatywnej zdecydowali, że wybór następcy Davida Camerona będzie mieć miejsce wcześniej, niż planowano, bo do 2 września. Jednocześnie on sam powtórzył, że nie podejmie decyzji o wdrożeniu procedury Brexit w oparciu o Artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego. O fotel premiera nie będzie się ubiegał obecny minister finansów George Osborne. Na potencjalnej liście jest zarówno twarz Brexitu, czyli Boris Johnson, ale i też obecny minister zdrowia Jeremy Hunt, który w wywiadzie dla The Telegraph opowiedział się za przeprowadzeniem nowego referendum ws. Brexitu, lub rozpisaniem wyborów których Partia Konserwatywna jednoznacznie opowie się za członkostwem w Unii Europejskiej, „jeśli tylko UE zrewiduje politykę migracyjną”. The Telegraph podał też, że prominentni działacze Partii Konserwatywnej uważają, że w żadnym wypadku nie należy dopuścić do uruchomienia procedury Brexitu opartej o Artykuł 50 TUE. Zdaniem Hunta należy dążyć do wypracowania nowej formuły brytyjskiego uczestnictwa w UE. Dzisiaj głos zabrał też minister finansów George Osborne, który powtórzył, że decyzje dotyczące rewizji budżetu (wzrostu podatków i cięć wydatków) zostaną podjęte już przez nowego premiera. Zaznaczył, że kluczowe jest utrzymanie stabilnego budżetu w sytuacji, kiedy gospodarka rozpoczyna długi okres dostosowywania się do nowej rzeczywistości.

Chiny: Ludowy Bank Chin ustalił średni kurs juana względem dolara na poziomie 6,6528 wobec 6,6375 w poniedziałek (juan jest najsłabszy od grudnia 2010 r.). Zdaniem CASS (Chińskiej Akademii Nauk Społecznych) dynamika PKB w II kwartale wyniesie 6,7 proc. r/r, a inflacja CPI utrzyma się w granicach 2 proc. r/r, ale w całym roku PKB spowolni do 6,6 proc. r/r wobec 6,9 proc. r/r odnotowanych w 2015 r. Z kolei premier Li odniósł się do zwiększonej zmienności na lokalnym rynku finansowym po brytyjskim referendum zapewniając, że władze monitorują sytuację.

Japonia: Szef gabinetu premiera (Suga) powtórzył, że władze nie zawahają się przed podjęciem stosownych działań na rynku, jeżeli będzie to konieczne, podczas kiedy minister finansów Aso powtórzył, że ustabilizowanie rynków pozostaje kluczową sprawą. Zaznaczył też, że reakcja rynków na wyniki brytyjskiego referendum była niższa, niż wskazywały na to najgorsze scenariusze. Z kolei minister gospodarki Ishihara przyznał, że wpływ Brexitu będzie widoczny w średnim i długim terminie. Stąd też w rządzącej partii LDP pojawiają się głosy (Toshihiro Nikai) wzywające do szybkiej decyzji nt. specjalnego pakietu fiskalnego (zdaniem Nikai mógłby on wynieść 20 bln JPY z czego 5 bln JPY mogłoby zostać wykorzystane na specjalne, gwarantowane pożyczki). Dzisiaj głos zabrał też kluczowy doradca ekonomiczny premiera Abe (Hamada), którego zdaniem rynki przereagowały wpływ potencjalnego Brexitu i tym samym władze nie powinny dążyć do interwencji na rynku JPY.

Naszym zdaniem: Po silnej wyprzedaży w ostatnich dniach rynki próbują znaleźć nowy poziom równowagi. Pomaga w tym fakt, że w krótkim terminie najgorsze informacje są już za nami. Wczorajsze silne spadki funta były wynikiem eskalacji obaw związanych z negatywnymi perspektywami dla brytyjskiej gospodarki, która może wejść w recesję i tym samym oczekiwaniami możliwe dostosowanie się Banku Anglii do nowych warunków, czyli cięcia stóp procentowych. To wcale nie minęło – dla gospodarki okres niepewności, jaki nas czeka w najbliższych tygodniach i miesiącach jest najgorszy z możliwych i oczekiwanie, że będzie większych negatywnych skutków jest mylące. Zwłaszcza, że na problemy gospodarcze mogą nałożyć się też te polityczne – wyraźnie wzrosło ryzyko rozpadu Wielkiej Brytanii po tym, jak szkoccy politycy otwarcie mówią o kolejnym referendum niepodległościowym, które dałoby też furtkę do powrotu do UE. Tamtejsza premier wspomniała też o możliwym zablokowaniu procedury Brexitu przez tamtejszy parlament. Tymczasem, co do uruchomienia procedury wyjścia w oparciu o Artykuł 50 Traktatu Unii Europejskiej dość niechętni mają być też sami politycy Partii Konserwatywnej, a szanse na wybór Borisa Johnsona na nowego premiera, co może mieć miejsce nie później niż 2 września nie są tak duże (do 22 lipca ma być gotowa krótka lista 2 kandydatów, co rozpocznie spekulacje nt. wewnętrznego poparcia dla wybranej opcji – duże szanse może mieć Jeremy Hunt, który otwarcie mówił dzisiaj o kolejnym referendum i wypracowaniu specjalnego statusu Wielkiej Brytanii w UE). Dzisiaj po południu rozpoczyna się specjalny dwudniowy szczyt przywódców Unii Europejskiej, gdzie będą się ze sobą ścierać różne koncepcje, co do przyjęcia scenariusza dalszych działań. Wczoraj kanclerz Niemiec przyznała, że nie będą prowadzone żadne nieformalne rozmowy z Wielką Brytanią, zanim ta nie uruchomi procedury wyjścia. To ucina spekulacje nt. możliwego wypracowania kompromisu w najbliższych miesiącach. Od momentu powołania się na Artykuł 50 proces opuszczenia UE będzie trwał 2 lata. Jeżeli podczas szczytu UE będzie przeważać twarda linia Niemiec, to nie będzie to dobry sygnał dla rynków, które przynajmniej teoretycznie próbują teraz rozegrać scenariusz zakładający, że do momentu wyboru następcy Camerona proces Brexitu zostanie zatrzymany.
Dzisiaj w kalendarzu makro uwagę mogą zwrócić dane z USA – ostateczne dane nt. PKB w I kwartale o godz. 14:30 (szacunki 0,6 proc. k/k i 2,1 proc. r/r), oraz czerwcowy indeks zaufania konsumentów Conference Board (oczekiwania 93,1 pkt.). Tylko, że nie zmienią one wiele. W środowisku niepewnych perspektyw gospodarczych i politycznych (Brexit), szanse na podwyżkę stóp przez FED perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy pozostają niewielkie. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku utrzymywania się podwyższonego, globalnego ryzyka, dolar pozostanie na fali wzrostowej.

Na wykresie tygodniowym koszyka BOSSA USD widać, że wybicie ponad szczyt z końca maja b.r. nie było na razie udane i rośnie prawdopodobieństwo korekty.  Nie powinna być ona głęboka – wsparcie można zlokalizować przy 80,25-80,30 pkt.

Po wybiciu nowego dołka wczoraj (1,3119) do góry powraca GBP/USD i znalazł się już ponad minimum z piątku (1,3219), które ponownie staje się wsparciem. Zmienność pozostanie duża. Najbliższy opór to okolice wczorajszego porannego szczytu przy 1,3485. W średnim terminie mamy nadal silny trend spadkowy.

Do góry powraca też EUR/USD. Tu mocny opór można zlokalizować już przy 1,1097 (dołek z końca maja b.r.), a kolejny przy 1,1143 (minimum z marca b.r.). W średnim terminie mamy nadal silny trend spadkowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynki łapią oddech, pytanie na jak długo?