Rynki odporne na terror

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 18-08-2017, 10:36
aktualizacja: 18-08-2017, 10:37

Czwartek 17 sierpnia zapisał się jako kolejny czarny dzień na kartach Europy przypominając nam, że zagrożenie terrorystyczne jest już stałym elementem codziennej rzeczywistości w Unii Europejskiej. Na rynkach finansowych widzieliśmy nerwowe reakcje, ale prawdę powiedziawszy miały one więcej wspólnego z sytuacją w USA.

Wczoraj w godzinach wczesno wieczornych rozpędzony van wjechał w grupę osób w Barcelonie, zabijając 13 osób i raniąc wiele innych. Dodatkowo policja zastrzeliła 5 napastników w miejscowości Cambrills niedaleko Barcelony, gdzie próbowano przeprowadzić drugi zamach terrorystyczny. Państwo Islamskie bardzo szybko przyznało się do przeprowadzenia zamachu, przypominając o bardzo aktualnym zagrożeniu. Niewątpliwie wydarzenia w Hiszpanii nie pozostaną bez wpływu na politykę w Europie, gdzie kwestie migracji nadal wywołują bardzo dużo emocji, szczególnie na miesiąc przed wyborami do parlamentu w Niemczech. O ile jednak politycznie temat będzie rozbrzmiewał być może coraz głośniej, dla rynków zamach odegrał wczoraj jedynie drugoplanową rolę, co pokazuje niestety, że takie sytuacje uznane zostały za element codziennej rzeczywistości.

To, co sprawiło, że na Wall Street ponownie zrobiło się bardzo nerwowo to plotki o rezygnacji jednego z czołowych doradców Donalda Trumpa. Gary Cohn, bo o nim mowa, to były dyrektor w banku Goldman Sachs pochodzenia żydowskiego. Ma to o tyle znaczenie, że w USA rozpętała się burza po wydarzeniach z weekendu, gdzie starcie zwolenników i przeciwników usunięcia pomników konfederatów w Charlottesville zakończyło się brutalnym atakiem neonazisty, który samochodem wjechał w grupę osób. Choć Trump potępił nacjonalistyczne ugrupowania, jego pierwsze komentarze były mało stanowcze, między innymi uznał on, że obok neonazistów protestowało „wiele porządnych osób”. To miało wstrząsnąć Cohnem, który odbierał wiele telefonów z pytaniami, czy zrezygnuje ze stanowiska. Cohn ostatecznie zostaje, ale dla inwestorów ta sytuacja to kolejny dowód na bałagan w Białym Domu i jeszcze mniejsza szansa na obiecane reformy gospodarcze.

Zwykle tego rodzaju wydarzenia mają jedynie przejściowy wpływ na notowania walut i nie powinny doprowadzić do większego osłabienia złotego. Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że sytuacja na światowych giełdach była jak dotąd nad wyraz dobra, a ostatnio czynników ryzyka zaczęło przybywać, szczególnie na scenie politycznej. Jeśli inwestorzy uznają, że miarka się przebrała i dojdzie do większej korekty, odbije się to także na notowaniach złotego, szczególnie wobec tracącego w ostatnich miesiącach franka. O 10:00 za dolara płacimy 3.6430 złotego, za euro 4.2720 złotego, frank kosztuje 3.7872 złotego, zaś funt 4.6957 złotego. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista Trade Beat

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Rynki odporne na terror