Rynki przytłoczone dużą dawką pesymizmu

Roman Przasnyski
opublikowano: 26-05-2010, 00:00

Spadkowe zakończenie poniedziałkowej sesji w Stanach Zjednoczonych, narastający konflikt w Korei, włoskie kłopoty budżetowe, problemy banków w Hiszpanii — to aż nadmiar negatywnych impulsów dla rynków akcji. Nic więc dziwnego, że na giełdach w Azji i Europie nastroje były wręcz fatalne. Także kontrakty na amerykańskie indeksy nie wróżyły niczego dobrego, a początek sesji na Wall Street te nastroje tylko przypieczętował.

Wobec natłoku negatywnych informacji, początek notowań na warszawskim parkiecie był zdecydowanie niepomyślny dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek tracił na otwarciu niemal 2,4 proc., a WIG zniżkował o 1,9 proc. Nieznacznie lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm, spadające po około 1 proc. Próby obrony rynku przed przeceną były niezbyt udane. W pierwszej fazie sesji najmocniej traciły największe spółki naszego parkietu. Po ponad 3 proc. zniżkowały walory Pekao, PKN Orlen i KGHM. Nieznacznie tylko ustępowały im papiery Lotosu i PKO. Większej przecenie nie oparły się także akcje PZU, które zniżkowały momentami o ponad 2 proc.

Byki ani przez moment nie były w stanie przejąć inicjatywy. Skala spadków utrzymywała się na tym samym poziomie przez większą część dnia. W przypadku PZU znacznie się zwiększyła, sięgając 3,7 proc. Wyjątkową odporność wykazywały jedynie papiery Telekomunikacji Polskiej, które w najgorszym momencie traciły "zaledwie" 1,8 proc., a w końcówce notowań znalazły się nawet nieznacznie nad kreską. Ostatecznie WIG20 stracił 2,44 proc., indeks szerokiego rynku zniżkował o nieco ponad 2 proc., mWIG40 spadł o 0,88 proc., a sWIG80 o 1,73 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły niecałe 1,5 mld zł.

Choć o definitywnym zakończeniu trwającego od wiosny ubiegłego roku trendu wzrostowego wciąż jeszcze nie można mówić, to skala spadkowej korekty zaczyna przybierać coraz bardziej poważne rozmiary. Test dołków z lutego tego roku wydaje się w tej sytuacji nieunikniony. Od zachowania się indeksów w jego okolicach zależeć będą dalsze losy giełdowej koniunktury. Negatywnych impulsów napływających na rynek jest tak dużo, że trudno liczyć na więcej niż tylko chwilowe odreagowanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy