Rynki się wystraszyły, ale nie wpadły jeszcze w panikę

Jarosław Romanowski
opublikowano: 07-06-2010, 00:00

Już dawno mówiło się o tym, że wysokie ceny towarów wynikały w dużym stopniu z zaangażowania inwestorów finansowych. Dostęp taniego pieniądza sprawił, że z łatwością podejmowane były decyzje o zaangażowaniu kolejnych porcji kapitału na rynku towarowym w poszukiwaniu szybkiego i łatwego zarobku. Jednak, co szybkie i łatwe nie zawsze jest zyskowne. A popyt inwestycyjny ma zwykle to do siebie, że w przypadku realizacji pesymistycznego scenariusza bardzo szybko się zmienia pod wpływem emocji.

Doskonałym przykładem szybkiej zmiany sentymentu inwestorów finansowych była panika na początku maja na Londyńskiej Giełdzie Metali. W rekcji na problemy Grecji ceny miedzi w ciągu kilku dni straciły ponad 15 proc., a nikiel potaniał aż o 23 proc. O skali wyprzedaży niech świadczy to, że 5 maja na elektronicznej platformie LME Select odnotowano najwyższe obroty w historii — wolumen wszystkich transakcji na metalach wyniósł ponad 155 000 lotów. Według jednego z traderów bankowych tego dnia "LME Select nie zachowywał się jak elektroniczny rynek, tylko raczej jak elektroniczny egzekutor".

Dopóki fundusze wierzyły, że sytuacja na rynku może się ustabilizować, a ceny towarów mają potencjał wzrostu, chętnie lokowali pieniądze w tego typu inwestycje. Niepewność na rynku, jaka zawitała po pojawieniu się problemów z zadłużeniem, sprawiła jednak, że najbardziej cenionym aktywem ponownie staje się gotówka. O tym, że uczestnicy rynku poszukują płynności i coraz mniej chętnie pożyczają sobie pieniądze, świadczy rosnący w ostatnim czasie 3-miesięczny LIBOR, który wynosi obecnie 0,53 proc. i znajduje się na poziomie ostatnio obserwowanym w lipcu ubiegłego roku.

Pamiętajmy jednak, że emocje — chciwość i strach — mają duży wpływ na rynki w krótkim i średnim okresie. Rosnące zasoby gotówki mogą zostać w przyszłości bardzo szybko wykorzystane do ponownych zakupów. Tym razem inwestorzy będą jednak bardziej selektywnie wybierać aktywa. Spadek cen towarów należałoby wykorzystać do ich zakupów, ponieważ rynki te mają najbardziej solidne długoterminowe fundamenty. Ale

z decyzją o zakupie należałoby jeszcze się wstrzymać — "wystraszeni" jeszcze nie wpadli w panikę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy