Rynki szukają wskazówek

  • Przemysław Kwiecień
01-07-2016, 07:00

Patrząc na zachowanie rynków w ostatnich dniach, trudno oprzeć się wrażeniu, że inwestorzy po brexicie się pogubili. Po szokowej reakcji w piątek, która była względnie spójna, na część rynków powrócił optymizm, gdzie indziej dominuje natomiast marazm. Rynkowi ewidentnie brakuje jasnych wytycznych.

Na froncie brexitu niewiele się zmieniło. Jak już było wiadomo po wystąpieniu premiera Davida Camerona w ubiegły piątek, Londyn nie będzie się spieszył z uruchomieniem procedury wyjścia. W brytyjskiej polityce tematem numer jeden jest obecnie osoba nowego premiera, który przejmie stery najwcześniej we wrześniu. Ten brak pośpiechu został przez niektórych odczytany jako możliwość obejścia wyników referendum, ale przedstawiciele Konserwatystów zgodnie odrzucają taką możliwość. Do tego badania YouGov pokazują, że 58 proc. Brytyjczyków nie chce drugiego referendum. Trudno zatem tym płonnym nadziejom przypisać reakcje rynkowe. Reakcje takie jak na FTSE100, który w piątek na otwarciu stracił 9 proc., a w czwartek w południe był na plusie względem czwartkowego zamknięcia (kiedy jeszcze rynek był niemal przekonany, że do brexitu nie dojdzie). Jak to jest w ogóle możliwe?

To, że FTSE jest najmocniejszy w gronie kluczowych indeksów, ma pewien sens. Spółki z indeksu ponad trzy czwarte przychodów osiągają poza Wielką Brytanią, zatem po 10-procentowej deprecjacji funta ich zagraniczny biznes

przeliczeniu na funty. Ale patrząc szerzej na indeksy akcyjne, przeważający w tym tygodniu optymizm jest trudny do uzasadnienia. Oczywiście reakcja na brexit jest przede wszystkim emocjonalna, nikt nie jest teraz w stanie przełożyć tego wydarzenia na przyszłe wyniki spółek czy choćby wzrost gospodarczy. Skoro jednak nawet bez brexitu globalne spowolnienie oznaczało niemałe ryzyko bessy, to w obecnych okolicznościach marsz na nowe szczyty będzie coraz trudniejszy do uzasadnienia. Dziwna jest też reakcja na franku, który oddał już zwyżkę wobec euro, tak jakby rynek przestraszył się interwencji SNB (które nigdy w tej formie nie były skuteczne). W ślad za tymi rynkami nieźle trzyma się też złoty.

Gdyby uznać, że ubiegłotygodniowy szok był bez znaczenia,

zignorować powinien go przede wszystkim funt, tymczasem tu nadal utrzymuje się dwucyfrowa przecena wobec dolara i jena. Należałoby się zatem spodziewać, że któraś ze stron się dostosuje i na ten moment stawiałbym na rynki akcji.

Na co zwracać teraz uwagę?

Sam proces polityczny może nie przynieść niczego nowego przez wiele tygodni. Natomiast warto obserwować sytuację w Chinach, które po umocnieniu dolara były zmuszone osłabiać juana. Według Banku Chin juan w drugiej połowie straci 2,8 proc. wobec dolara, czyli mniej, niż gdyby utrzymało się tempo deprecjacji z drugiego kwartału. W ten sposób bank próbuje uciąć spekulacje o dewaluacji, ale jeśli odpływ kapitału będzie się nasilał, może być zmuszony do zmiany planów. To lub kłopoty któregoś z europejskich banków (po ewentualnych stratach po referendum) to na tę chwilę dwa potencjalnie najbardziej poważne negatywne

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA X-Trade Brokers DM

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynki szukają wskazówek