Rynki zachowują się jednak racjonalnie

Jarosław Romanowski
opublikowano: 07-05-2010, 00:00

Grecja to tylko pretekst. Ceny rynkowe już dawno przekroczyły wartości, które byłyby uzasadnione fundamentalnie, więc wtorkowe i środowe dynamiczne spadki nie są wcale zaskoczeniem. Wzrosty cen w ostatnich miesiącach zostały znacząco wsparte przez wprowadzenie szeregu pakietów stymulacyjnych oraz poprzez ekspansywną politykę monetarną. Wszystkie te stymulatory były skierowane na leczenie objawów kryzysu, jednak nie leczyły jego przyczyn.

Przyczyną kryzysu było zaś nadmierne życie na kredyt. Najpierw banki popadły w problemy finansowe, udzielając kredytów wszystkim, którzy o tym zamarzyli. Banki poprosiły o pomoc państwa i tą pomoc dostały. Pytanie brzmi, kto pomoże państwom?

Teraz nie wystarczą już przeksięgowania i manipulacje przy wynikach finansowych firm czy budżetach państw. Nadszedł czas, by naprawdę zmierzyć się z kryzysem, bo kreatywna rachunkowość, jak nauczył nas przypadek Enronu, nie działa w długim terminie.

Deficyty budżetowe w gospodarkach dojrzałych osiągnęły niepokojące wartości bliskie 10 proc. produktu krajowego brutto (PKB). Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jeśli nie zostaną wprowadzone radykalne ograniczenia wydatków rządowych, dług publiczny w krajach rozwiniętych przekroczy w 2014 r. 100 proc. PKB. Oznacza to, że będzie o 35 punktów procentowych wyższy niż przed kryzysem. Przed wieloma krajami stoi zatem obecnie wyzwanie przeprowadzenia reform gospodarczych, dzięki którym będą w stanie uniknąć zagrożenia spirali zadłużenia. W obliczu spodziewanych protestów społecznych nie będzie to łatwe.

Rynki towarowe już od dawna dawały sygnały, że coś wisi w powietrzu. Rosnące zapasy i historycznie niska zmienność były dobrymi wskaźnikami nadchodzącego przełomu. Ostatnio obserwowana paniczna wyprzedaż na wszystkich giełdach odbiła się również na rynkach surowców. Tylko w wtorek miedź spadła o 5,2 proc., ropa straciła 4 proc., a srebro 5 proc. Nic w tym dziwnego. Trudno oczekiwać, by wzrosty oparte jedynie na dobrych nastrojach inwestorów trwały w nieskończoność. Dla ich utrzymania potrzeba wsparcia ze strony solidnych fundamentów, a tych niestety na razie brakuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu