Rynki znów skłaniają się ku spadkowej korekcie

Roman Przasnyski
opublikowano: 11-03-2011, 00:00

Nastroje na rynkach finansowych już w środę nie były najlepsze. W czwartek od rana na inwestorów spadały złe informacje, i to ze wszystkich stron świata.

Japońska gospodarka zgodnie z oczekiwaniami skurczyła się o 1,3 proc., jednak trudno mówić o uldze. Chiny zaskoczyły ujawniając deficyt w handlu zagranicznym, co zdarzyło się w ciągu ostatnich kilku lat zaledwie dwukrotnie. Dynamika importu zmniejszyła się z 50 do 19,4 proc., a eksport wzrósł o zaledwie 2,4 proc, choć spodziewano się zwyżki o ponad 26 proc. Mniejsza niż oczekiwano była nadwyżka handlowa Niemiec. Agencja Moody’s obniżyła rating Hiszpanii. Większy niż prognozowano był deficyt amerykańskiego handlu zagranicznego. Jakby tego było mało, okazało się, że liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych znów zbliżyła się do 400 tys., o ponad 20 tys. przewyższając oczekiwania.

W tych warunkach trudno było się spodziewać optymizmu. W Warszawie indeksy zaczęły dzień od spadku po około 0,3 proc. W ciągu pierwszej godziny WIG20 spadł w okolice 2760 punktów. Dopiero od tej wartości starał się oddalać aż do wczesnego popołudnia. Tuż przed publikacją danych zza oceanu udało mu się niemal dotrzeć do 2780 punktów, czyli do środowego zamknięcia. To jednak był szczyt możliwości byków. I tak wskaźnik naszych blue chipów trzymał się wyjątkowo dzielnie na tle pozostałych parkietów europejskich. Po rozczarowujących informacjach ze Stanów Zjednoczonych zaczął się energicznie kierować w stronę porannego minimum.

W pierwszej fazie handlu sytuacja w gronie największych spółek była zróżnicowana. Wśród nielicznych zwyżkujących liderem były akcje BRE Banku, które przez moment zyskiwały 3 proc. Utrzymywały się na plusie do końca dnia, jednak wzrosty skurczyły się o połowę. Dobrze też radziły sobie walory Telekomunikacji Polskiej, którymi handlowano po cenach wyższych o około 1 proc. niż na środowym końcowym fixingu. W jego okolicach trzymały się akcje Pekao, PKO, PZU i Tauronu. Od rana mocniejszej przecenie ulegały papiery Lotosu i KGHM. Przed południem zniżkowały po około 2 proc., im bliżej końca dnia, tym większe były spadki. W przypadku miedziowego kombinatu przecena przekraczała 3 proc., a w przypadku rafinerii do 3 proc. się zbliżała.

Na giełdach europejskich nastroje były jeszcze gorsze niż w Warszawie. W Londynie indeks momentami zniżkował o prawie 2 proc., w Paryżu i Frankfurcie wskaźniki traciły po ponad 1 proc. Liderem spadków był moskiewski RTS, który pod koniec dnia szedł w dół o ponad 3 proc. Handel na Wall Street rozpoczął się od spadków sięgających 1,5 proc. a niedźwiedzie broniły swoich zdobyczy.

Indeks naszych największych spółek zakończył dzień przy 2760 pkt, tracąc 0,72 proc. WIG spadł o 0,67 proc., mWIG40 o 0,48 proc., a sWIG80 o 0,58 proc. Obroty wyniosły prawie 900 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że rynki znów skłaniają się ku spadkowej korekcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy