Rynkowi pracy w Polsce grozi stagnacja

Karolina Guzińska
29-06-2001, 00:00

Rynkowi pracy w Polsce grozi stagnacja

Polska Rada Biznesu zamówiła badania sytuacji polskich firm i wynikających z niej możliwości ograniczenia bezrobocia. Pracodawcy nie zwiększają zatrudnienia ze względu na: wysokie pozapłacowe koszty pracy, obciążenia podatkowe oraz mało elastyczny kodeks pracy.

Przeciwdziałanie bezrobociu urosło w Polsce do problemu o randze racji stanu. Zdaniem Zbigniewa Niemczyckiego, prezesa Polskiej Rady Biznesu (PRB), priorytetami, które wymagają pilnego uzgodnienia ponad istniejącymi podziałami politycznymi, są: precyzyjne określenie barier wstrzymujących szybszy rozwój gospodarczy w skali państwa; wskazanie przyczyn trudności w działaniu firm; znalezienie skutecznych narzędzi, które spowodują szybki i trwały wzrost liczby nowych miejsc pracy.

— Polska Rada Biznesu, chcąc ułatwić rządowi i parlamentowi podjęcie optymalnych decyzji, zamówiła badania ponad tysiąca dwustu firm, pozwalające na określenie ich kondycji, skłonności do zatrudniania nowych pracowników oraz uwarunkowań, od których zależy decyzja przedsiębiorców owocująca wzrostem liczby miejsc pracy — wyjaśnia Zbigniew Niemczycki.

Bolączki i bariery

Badania, przeprowadzone w lutym i marcu 2001 r. przez Pracownię Badań Społecznych z Sopotu (PBS), pokazały, że ogólna sytuacja przedsiębiorstw jest zła.

— Co trzecia firma boryka się ze spadkiem płynności finansowej, ponad połowa sygnalizuje spadek popytu krajowego i wzrost szarej strefy, natomiast głównym czynnikiem utrudniającym działalność polskich przedsiębiorców jest wzrost kosztów — referuje Krzysztof Koczurowski, prezes Pracowni Badań Społecznych.

Wychodząc od podstawowych bolączek, PBS ustaliła także bariery ograniczające rozwój firm.

— Do najbardziej dotkliwych barier przedsiębiorcy zaliczyli: niski popyt, konkurencję ze strony polskich firm oraz wszelkiego rodzaju podatki, a zwłaszcza obciążenia, jakie muszą ponosić pracodawcy z tytułu podatków pośrednich i podatku dochodowego od działalności gospodarczej. No i wreszcie sprawa, która jest najczęściej sygnalizowana, czyli wysokie pozapłacowe koszty pracy dla przedsiębiorców, a więc koszty naliczane na wynagrodzenie brutto pracownika — wylicza Krzysztof Koczu- rowski.

Dodaje, że badani dostrzegają także bariery w zatrudnianiu: prawo pracy uniemożliwiające elastyczne regulowanie czasu pracy oraz dostosowanie poziomu zatrudnienia do aktualnego popytu, co również wiąże się z elastycznością prawa pracy.

Zatrudnienie bez zmian

Przedsiębiorcom zadano także pytanie, jak będzie wyglądać zatrudnienie w ich firmach w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Z odpowiedzi badanych wynika, że na rynku pracy nastąpi stagnacja. Tylko około 20 proc. respondentów deklaruje jakiekolwiek zmiany stanu zatrudnienia — dwie trzecie z nich planuje wzrost, natomiast co trzeci nosi się z zamiarem redukcji zatrudnienia.

— Z wyliczeń wynika, że zatrudnienie wzrośnie o 125 tysięcy osób w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, co zdawałoby się sugerować, że jest jakaś iskierka nadziei. Należy jednak pamiętać, że w ten sposób wypowiadają się przedsiębiorcy. Patrząc na sprawy zatrudnienia szerzej, niż mogli oceniać je nasi respondenci, musimy uwzględniać chaciażby zwiększoną podaż siły roboczej w związku z wyżem demograficznym, procesy restrukturyzacji, małą mobilność siły roboczej w Polsce (zarówno z punktu widzenia strukturalnego, jak i terytorialnego) czy też zmiany zatrudnienia w sferze budżetowej. W związku z tym, te 125 tys. etatów to w stosunku do potrzeb bardzo niewiele. Ta liczba pokazuje, że prognozy rządu mówiące, iż bezrobocie wzrośnie pod koniec 2001 r. do 15,4 proc., są znacznie zaniżone — twierdzi Krzysztof Koczurowski.

Eksperci proponują

Według ekspertów z PRB, na wzrost zatrudnienia może mieć wpływ: obniżenie do 20 proc. podatku dochodowego od osób fizycznych (prowadzących działalność gospodarczą) i od osób prawnych, zapewnienie przejrzystego systemu podatkowego; uelastycznienie systemu i czasu pracy przez m.in. zrównanie stawek procentowych za godziny nadliczbowe do poziomu UE, zmianę zasad wynagradzania za czas niezdolności do pracy z tytułu choroby, objęcie przepisami o zwolnieniach grupowych jedynie firm zatrudniających ponad 50 pracowników. Ponadto PRB proponuje program „Pierwsza praca dla absolwenta”, zakładający, że na określony czas, np. dwa- -trzy lata, państwo weźmie na siebie ciężar pozapłacowych kosztów pracy wobec nowo przyjmowanych absolwentów szkół wszystkich typów. Eksperci podkreślają, że program ten nie musi mieć niekorzystnych konsekwencji dla budżetu państwa, bo uzyska on dodatkowe wpływy z podatku dochodowego od osób nowo zatrudnianych. Poza tym, decyzja ta powinna sprzyjać pożądanym zjawiskom społeczno-ekonomicznym, takim jak: stabilizacja nastrojów społecznych, wzrost liczby osób o stałych, regularnych dochodach, zwiększanie konsumpcji, a w konsekwencji — wzrost wpływów do budżetu.

Projekty te przetestowano na przedsiębiorcach. Pracodawcy pozytywnie ocenili propozycję ujednolicenia czasu pracy i systemu pracy. Spowodowałoby to bowiem przyrost zatrudnienia o 700 tys. osób w ciągu 12 miesięcy. Natomiast półtora miliona nowych miejsc pracy powstałoby w przypadku likwidacji pozapłacowych kosztów pracy dla przedsiębiorców. Jednak obniżenie podatku dochodowego od osób fizycznych (prowadzących działalność gospodarczą) i prawnych do 20 proc., to deklarowany przyrost 160 tys. miejsc pracy, a więc stosunkowo niewiele.

— Ujednolicenie podatku to propozycja mało atrakcyjna dla pracodawców. A poza tym, z takiej zmiany w małym tylko stopniu skorzystają firmy o niskiej rentowności — podsumowuje Krzysztof Koczurowski.

Karolina Guzińska

k.guzinska@pb.pl tel. (22) 611-62-17

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rynkowi pracy w Polsce grozi stagnacja