Rywale lewicy są jej sojusznikami

Adam Sofuł
opublikowano: 21-07-2008, 00:00

Władze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zapowiadają na dziś decyzję w sprawie swojego stosunku do prezydenckiego weta wobec ustawy medialnej. Niewykluczone, że decyzja zapadnie dopiero po wakacjach, kiedy najprawdopodobniej odbędzie się sejmowe głosowanie nad wetem, a zapowiedzi mają na celu jedynie podgrzanie atmosfery i skłonienie zwaśnionych PO i PiS do udoskonalenia swoich ofert. SLD pełnymi garściami korzysta z układu sił w parlamencie, z którego wynika, że stanowisko tej partii jest kluczowe dla odrzucenia lub podtrzymania weta prezydenckiego.

Grzegorz Napieralski korzysta z tej pozycji pełnymi garściami. Najpierw spotkanie z marszałkiem Bronisławem Komorowskim, potem długa rozmowa (z punktu widzenia Platformy Obywatelskiej niepokojąco długa) z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Lider SLD nie mówi tak, nie mówi nie. I czeka na lepsze oferty. I na okazje do zabłyśnięcia. A tych nie brak. Socjolog Jarosław Flis zwraca uwagę, że SLD najwięcej skorzysta na ogłoszonym przez PiS bojkocie TVN. Bo kto teraz w tej stacji będzie reprezentował opozycję, skoro zabraknie PiS? Platforma też daje lewicy prezenty — bo nie musiałaby kusić Napieralskiego stanowiskami we władzach publicznych mediów i głową posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, gdyby próbowała negocjacji z Sojuszem na etapie pisania ustawy, a nie dopiero po jej odrzuceniu przez prezydenta. Jako ponadpartyjny wysiłek wspierania SLD można określić zamieszanie wokół negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej. Opublikowane przez „Dziennik” stenogramy doskonale nadają się do punktowania zarówno PiS, jak i PO. I SLD punktuje.

Poobijana i rozbita w dwóch ostatnich wyborach lewica nie ma na razie najlepszych notowań w sondażach. Nie widać też kuszącego dla elektoratu programu, bo zapatrzenie w Zapatero nie wystarczy. Wysiłki PO i PiS, by wzmocnić lewą nogę prędzej czy później mogą przynieść skutek. Bo, przypomnijmy, wybory parlamentarne w 2005 i w 2007 roku wygrywali nie ci, którzy mieli spójny program, bo były to glosowania przeciw. Najpierw przeciw III RP, dwa lata później przeciw IV RP. Teraz wystarczy poczekać na kolejne głosowanie przeciw. I SLD czeka.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu