Ryzyko kredytów o zmiennej stopie

Przyprawiona bankom gęba utrudnia wprowadzenie na rynek kredytów o stałej stopie. Bez wsparcia polityków branża sobie nie poradzi

Od trzech lat jest to jedna z kluczowych debat Europejskiego Kongresu Finansowego (EKF), prowadzona tradycyjnie przez jego gospodarza — Jana K. Bieleckiego, z udziałem szefów największych banków w kraju, podczas której starają się narysować mapę największych zagrożeń dla branży. W tym roku nagromadziło się ich tyle, że rysunek przypomina mapę pola minowego. Lista rzeczywiście jest długa: rewolucja technologiczna, mobilność klientów, zmiany regulacyjne, wymogi kapitałowe, dyrektywa PSD2, niskie stopy i spadająca rentowność, Big Data.

Zobacz więcej

RYZYKOWNE FRANKI: Uczestnicy panelu moderowanego przez Jana K. Bieleckiego uważają, że kwestia frankowa jest najważniejszym problemem, z którym trzeba zmierzyć się „tu i teraz”. Fot. Łukasz Głowala

— Jestem bardzo zaniepokojona. Dwa, trzy lata temu były dwa główne obszary będące przedmiotem troski sektora bankowego: regulacje i makroekonomia, dzisiaj ryzyko prowadzące wprost do pauperyzacji sektora bankowego pojawia się w otoczeniu makroekonomicznym, regulacyjnym, technologicznym i konsumenckim. Automatyzacja, sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, konkurencja ze strony innych graczy — wszystko to wymaga dużych nakładów, które trudno będzie wygenerować przy niskiej rentowności sektora — stwierdziła Iwona Kozyra, partner EY Polska, podsumowując pierwszą część debaty, w której bankowcy podzielili się swoimi obawami co do przyszłości.

300 mld zł ryzyka

Drugą część dyskusji zdominował wątek dotyczący ryzyka kredytów o zmiennej stopie. Zwrócił na niego uwagę Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, dowodząc, że przy portfelu hipotecznym o wartości blisko 300 mld zł wzrost stóp, a co za tym idzie — oprocentowania, może spowodować poważny problem społeczny.

— Dyskutujemy w wąskim gronie o tym, jak zmienić model sprzedaży kredytów mieszkaniowych na kredyty o stopie stałej. Nie biorą w niej udziału politycy, którzy za jakiś czas, gdy problem się pojawi, będą szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało. Kto będzie winny? Ci, którzy udzielali kredytów hipotecznych — banki. Padnie pytanie, dlaczego nic nie robiły — powiedział Zbigniew Jagiełło. Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, cytując klasyka stwierdził, że bankom przyprawiono gębę. O ile klient ufa swojemu bankowi, to wobec całego sektora poziom zaufania jest niewielki.

— Wygenerowanie stabilnego mechanizmu kredytowania o stałej stopie, w ramach którego klient podejmuje świadome decyzje, będzie trudne. Gdybyśmy mieli taki poziom zaufania do banków jak 15 lat temu, byłoby nam łatwiej. Dzisiaj sami sobie z tym problemem nie poradzimy. Mamy problem gęby, i jest to problem poważny. Kiedy stopy pójdą w górę, nikt nie uwierzy, że banki nie pchały celowo klientów w kredyt o zmiennej stopie — stwierdził Brunon Bartkiewicz.

Wybór klienta

Cezary Stypułkowski, prezes mBanku, zwrócił uwagę, że przy ofercie ograniczającej się do kredytów o stopie zmiennej trudno jest prowadzić proces przewalutowania kredytów frankowych, ponieważ klienci obawiają się wzrostu raty kredytu złotowego. Jego zdaniem, to nie jest dobry czas na zmianę stóp na stałe.

— Ich wprowadzenie jest dobre w czasie spadających stóp. Rozminęliśmy się ze stopami rynkowymi, bo paraliżowała nas kwestia frankowa — stwierdził Cezary Stypułkowski.

Jerzy Bartkiewicz, wiceprezes NBP, podzielił opinię o gębie przyprawionej bankom, która utrudnia konwersję kredytów walutowych oraz wprowadzenie do oferty kredytu o stałej stopie, ale przestrzegał, żeby nadmiernie nie fetyszyzować kredytów o stałej stopie, bo w rzeczywitości chodzi o stabilizację raty w perspektywie 5 lat. Na tyle mogą być bowiem emitowane listy zastawne, z których finansowana jest sprzedaż hipotek.

— W ofercie banków powinny być kredyty o stopie stałej i zmiennej, żeby klient miał wybór. Jeśli wybierze tańszy kredyt, wówczas weźmie na siebie ryzyko stopy. Chodzi o świadomy wybór. Część klientów chciałaby mieć możliwość oddania kluczy do mieszkania i rozwiązania umowy z bankiem, tak jak jest w USA. Niech w ofercie będzie taki produkt, odpowiednio droższy, ale jeśli klient chce go mieć, to niech ma wybór — stwierdził wiceprezes NBP. Krytyczny wobec pomysłów wprowadzenia kredytów o stałej stopie był Wiesław Thor, były szef ryzyka w mBanku, którego zdaniem szansa na uplasowanie takiego produktu minęła wraz z rozmontowaniem systemu OFE. Gdyby fundusze emerytalne mogły inwestować w listy zastawne, wówczas można byłoby wprowadzić na rynek stabilny produkt ze stopą zabezpieczoną na 20 lat.

— Dzisiaj możemy zaoferować stałą stopę na 5 lat. Jedyną realną szansą na zaistnienie kredytu o stałej stopie jest dla nas członkostwo w strefie euro — stwierdził Wiesław Thor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ryzyko kredytów o zmiennej stopie