Czytasz dzięki

Ryzykowna gra upadłymi aniołami

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 12-08-2009, 06:50

Upadające spółki przyciągają amatorów "sportów ekstremalnych". Można sporo zarobić... ale i stracić fortunę.

Monnari wydłuża listę spółek z GPW, które postawiono w stan upadłości. Odzieżowa firma otrzymała właśnie sądowe postanowienie o ogłoszeniu upadłości obejmującej likwidację majątku. Wydaje się, że to wyrok dla Monnari. I na razie rzeczywiście tak jest. Wczoraj akcje łódzkiej spółki traciły na wartości ponad 30 proc., będąc czerwoną latarnią rynku.

Patrząc jednak na historię notowań upadających spółek, można wyciągnąć wniosek, że takie wydarzenie jest gratką dla inwestorów giełdowych o spekulacyjnym nastawieniu. Powód? Akcje spółek z problemami w krótkich okresach przynoszą bardzo wysokie stopy zwrotu.

Na razie papiery Monnari lecą w dół, szukając twardego dna. Do 1 grosza droga jeszcze bardzo daleka. Podobnie było w przypadku Krosna. Pod koniec marca sąd ogłosił upadłość obejmującą likwidację majątku. Kurs huty szkła na jednej sesji stracił 60 proc. — do 20 groszy. Zapaść notowań jednej z najstarszych giełdowych spółek nie trwała długo. Już na początku kwietnia okazało się, że zarząd Krosna złożył zażalenie na decyzję sądu, który ogłosił likwidację spółki. To wyraźnie dodało otuchy inwestorom i kurs wystrzelił w górę o 60 proc. Ale to nie koniec emocji dla akcjonariuszy Krosna. Na początku maja, kiedy sąd oddalił zażalenie zarządu Krosna, jego kurs znowu zapikował. Tym razem jednodniowa przecena odchudziła portfele akcjonariuszy o 40 proc.

Więcej na ten temat w środowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane