Rząd Kazimierza Marcinkiewicza otrzymał wotum zaufania

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 10-11-2005, 21:27

Sejm udzielił w czwartek wieczorem wotum zaufania rządowi Kazimierza Marcinkiewicza. Za wotum zaufania głosowało 272 posłów, przeciw było 187, nikt nie wstrzymał się od głosu. Większość bezwzględna niezbędna do przyjęcia wotum wynosiła 230.

Sejm udzielił w czwartek wieczorem wotum zaufania rządowi Kazimierza Marcinkiewicza. Za wotum zaufania głosowało 272 posłów, przeciw było 187, nikt nie wstrzymał się od głosu. Większość bezwzględna niezbędna do przyjęcia wotum wynosiła 230.

Przed głosowaniem wotum premier Kazimierz Marcinkiewicz odpowiadał na pytania zadane przez posłów. Jeszcze raz przypomniał siedem celów, które stawia sobie rząd w polityce gospodarczej. Odniósł się do kilkunastu problemów sygnalizowanych przez posłów, obiecując, że w ciągu dwóch tygodni autorzy wszystkich pytań, a było ich ponad 200, otrzymają odpowiedzi na piśmie.

Premier powiedział, że rząd nie stawia sobie za cel wejścia do strefy euro. "Naszym celem jest rozwój gospodarczy, szybki i stabilny wzrost gospodarczy, a nie przystępowanie do strefy euro" - zapewnił. Przyznał, że "spełnienie różnych warunków przystąpienia do strefy euro może być dla gospodarki korzystne". Jak jednak zaznaczył, żadnej z tych kwestii "nie można traktować na siłę". 

Marcinkiewicz jest przekonany, że w Polsce jest miejsce na niższe stopy procentowe. "Nie musimy odbierać sobie jednego z ważnych elementów wpływu na rozwój gospodarczy, jakim jest polityka pieniężna" - zaznaczył.

Premier zapowiedział, że jego rząd przygotuje ustawy zmieniające sytuację samorządów terytorialnych po wprowadzeniu bezpośrednich wyborów władz lokalnych. "Nastąpiła zmiana związana z wyborem, ale za tą zmianą nie nastąpiły zmiany w ustawach kompetencyjnych i prawie materialnym" - zaznaczył. Jego zdaniem, doprowadziło to do sytuacji, że w samorządach "zgrzyta". "Brak tych uregulowań nadrobimy, i to już w roku 2006" - zapowiedział Marcinkiewicz.

Dodał, że widzi możliwość "wspomagania" decentralizacji samorządów, która - jak zaznaczył - nie będzie jednak prowadzić do obniżenia nadzoru wojewodów. Jak argumentował, "nie o to chodzi".

Premier, zwracając się do klubu SLD, wytknął poprzedniemu rządowi słabe wykorzystanie środków unijnych. Zwrócił uwagę, że pozostało do wykorzystania 6 mld zł. "Te 6 mld złotych leży, a ludzie, przedsiębiorcy i samorządy czekają" - ubolewał. 

Jego zdaniem, dobrym pomysłem byłoby utworzenie "białej księgi" wykorzystania środków unijnych, która pokazałaby "z jakiego niskiego pułapu startujemy". "Mój rząd jest jednak do tego przygotowany" - zapewnił.

Premier podkreślił, że postulowane przez Samoobronę minimum socjalne w wysokości 800 zł oznaczałoby miesięczne wydatki w wysokości ok. 6 mld zł. W związku z tym na 2006 rok jego rząd zaproponuje w zamian m.in. "zminimalizowanie sfery ubóstwa poprzez wzrost zatrudnienia".

Dodał, że w przyszłym roku uda się wprowadzić "zwiększenie pomocy społecznej, ulgi podatkowe na dzieci, dopłaty do paliw, tzw. becikowe, dożywianie dzieci, waloryzację rent i emerytur". Podkreślił, że te rozwiązania znalazły się w autopoprawce do budżetu na 2006 r.

Marcinkiewicz powiedział również, że jego rząd "bada obecnie możliwość", by rozpoczynająca od stycznia przyszłego roku funkcjonowanie Prokuratoria Generalna zlokalizowana była poza stolicą, np. w Łodzi. Motywował to nie tylko niższymi cenami nieruchomości, ale także możliwością korzystania z miejscowej kadry.

Podkreślił, że w jego expose nie pojawił się wątek Komisji Prawdy i Sprawiedliwości tylko dlatego, że ma to być komisja parlamentarna. "My (rząd) chcielibyśmy wzmocnić jej działalność" - zadeklarował. Dodał, że rządowy raport dotyczący działania Narodowych Funduszy Inwestycyjnych "wskazuje, że mogło odbywać się naruszanie prawa przy funkcjonowaniu, tworzeniu, przekształcaniu NFI".

"W związku z tym możemy wskazać miejsce, a mianowicie wydział do zwalczania przestępczości rynku kapitałowego, który funkcjonuje w prokuraturze do zbadania NFI" - zadeklarował.

Premier odniósł się też do wypowiedzi szefa Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, który powiedział w trakcie debaty,  że Polska "nie jest skazana na +moherową+ koalicję". "Jeśli się mówi o +moherowej+ koalicji, to są to sformułowania z poczucia wyższości, a może nawet pogardy, dla prostych ludzi, dla Polaków, dla Polek, dla naszych wyborców" - powiedział premier.

Marcinkiewicz powiedział też, że słowa Tuska o wojnie domowej były słowami złowrogimi. Tusk powiedział w trakcie debaty, że "solidarność na rzecz dobrej polityki nie może oznaczać prawdziwej zimnej wojny domowej, którą proponują hołubione przez Kaczyńskiego radykalne ugrupowania".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane